Niedziela minęła pod znakiem pakowania się. Co chwilę słychać było dźwięk sms'a i pytanie " wziąść to?". Znalazł się też czas na żarty i wygłupy. Te występowały głównie w domu Marty. Aneta mając już spakowaną walizkę pomagała swojej przyjaciółce. Jej pomoc opierała się głównie na wyżucaniu wszystkiego z szafki i układania z tego stylizacji. Miała przy tym świetny humor i często śmiała się mówiąc do sparowanych rzeczy "Będziecie wyglądać sexy na Marcie. I nie tylko ona Was będzie dotykać. Hihi hehe." Były to jedne z dni Anety gdy naprawdę zachowywała się szalenie i nie potrafiła nad Sobą zapanować. Wkońcu Marta położyła się na dywanie rozkładając ręce.
- Aneta, ja już z Tobą nie wytrzymuje wariatko.
-Przepraszam. Emocje! Pakowanie Twoich rzeczy jest takie ekscytujące!
- Taa... Jak obieranie ziemniaków. Zostaw tą czerwoną szminkę! Nie zabieram jej ze Sobą.
-Zabierasz. A jak nie chcesz to od Ciebię ją pożycze i z powodu braku miejsca w Swojej walizce włożę ją do Twojej. Taki geniusz ze mnie!
- Chyba świr. Dobra rób co chcesz. Jestem wykończona.
-Czemu? Ja tryskam energią i zaraz Cię trysnę poduszką!
- Przepraszam, co zrobisz?
I w tej chwili w stronę Marty poleciała poduszka. Tak zaczęła się wojna. Po 15 minutach dziewczyny były doprawdy zmęczone. Pokój Marty wyglądał jak pobojowisko. Nie wiadomo jakim cudem koszulka AC/DC znalazła się na żyrandolu zwisając jak flaga. Dookoła ubrania były porozrzucane a przyjaciółki leżały i śmiały się histeczynie machając nogami. Zaniepokojona mama Marty weszła do pokoju a jej reakcja była nieprzewidywalnie miła "róbcie co chcecie ale do 20 ma tu być porządek". Dziewczyny na chwilę ucichły i znowu zaczęły się śmiać.
- Tam będziemy tak robić codziennie!- stwierdziła Marta.
- Tak, wojny i zapewne w 8 osób!
- Myślisz że....?
- No pewnie! Może oni mają swój wiek ale dusza nadal młoda. Nie ździwiła bym się gdyby to oni zaczynali bitwy. Ale tam chyba nie będziemy rozwieszać bielizny na lampkach nocnych? - powiedziała Aneta wskazując lampkę nocną Marty z której zwisał stanik.
- Debil z Ciebie. - stwierdziła Marta kuląc się na dywanie ze śmiechu.
- Ja Ciebię też kocham. A teraz.... Nieno ja to mogę jeszcze Sobie tak poleżeć.
- Jest 17 a u mnie z zapakowaniem coraz gorzej, mogliśmy wcześniej się obudzić niż 12.
- No już, dobrze. Postaram się o powagę. Naprawdę.-Aneta zrobiła poważna minę a następnie złapała poduszkę i zaczęła okładać nią przyjaciółkę rozkraczając się nad nią.- Ale nie dziś! I nie jutro i zdecydowane 'Nie!' dla powagi przez najbliższy miesiąc!
O 20 Marta zamknęła swoją walizkę co nazwała opacznością Niebios. Aneta lekko zmęczona ale zadowolona z Siebie zrobiła mistrzowską jajecznicę. Najedzone i zadowolone z Siebie dziewczyny położyły się na rozłożonym łóżku.
- Tak niewiele godzin Nas od tego dzieli. Nie potrafię ogarniać swojego szczęścia.- powiedziała Marta.
- Nie ogarniaj szczęścia. Ogarnij Siebie!- odpowiedziała Aneta.
- Wiem powinnam. Wiesz, kiedyś byłam inna. Wszystko się zmienia, wszystko zmienia Mnie.
- Każdy tak ma, pamiętam jak miałyśmy 14 lat. To było w 2013 roku. Czy przez te 5 lat wiele się zmieniło?
- Jeżeli popatrzeć szeroko na świat to nie, ale tak wgłąb Nas. Te stare światopoglądy. Zmienne są, co kiedyś myślałyśmy o polityce?
- To jest temat szeroki. W 2018 już nie rządzi Komor*wski i nikt nie podwyższa vat. Wszystko powoli się naprawia. Ale nasza gospodarka jest mocno zacofana. Nowe rządy młodych głów. To nam było potrzebne. Zobaczysz, jeszcze Polscy imigranci na starość będą wracać do Polski. To będzie piękny kraj. My same możemy się do tego doczynić. Przecież jesteśmy przyszłością Narodu!
- No i widzisz, mając 14 lat czegoś takiego byś nie powiedziała.
- Możliwe. Ale miałam podobne poglądy.
- Ej no 22 i spać mi się chcę!
- Problemy XXI wieku.- zaśmiała się Aneta.
Dziewczyny postanowiły pójść wcześniej spać co ostatecznie zakończyło się zaśnięciem o północy.
Marta obudziła się o 8. Sturlała Anete z łóżka co również zaowocowało jej obudzeniem.
- Mogłaś Mnie milej obudzić !- oburzyła się Aneta.
- Tak. Odrazu przytulaskiem. Mamy jeszcze 2 godziny. Więc powolne ale jednak... Ruchy! - odparła Marta wychodząc z pokoju do łazienki.
Aneta wstała powoli z podłogi i zobaczyła że ma 3 sms'y.
Od: Olivia
Zbieramy się jakoś? Wiem tylko że o 10 wyjazd.
Od: Natalia
Ej to spotykamy się jakoś gdzieś o 9:50? U mnie totalna dezorientacja ;_;
I to co najbardziej zadowoliło Anetę w tym przypadku.
Od: Leszek
Gdzie mamy pod Was podjechać? Będziemy o 10. Prosimy grzecznie o adres :)
Na twarzy Anety zagościł uśmiech. Wybrała miejsce i szybko odpisała na wszystkie 3 sms'y. Po wyjściu Marty z łazienki przyjaciółka powiadomiła ją że o 9:50 spotykają się przy odido. Marta przyjęła to z uśmiechem. Dziewczyny nie mogły zbytnio jeść z powodu przejęcia. O 9:55 stały już pod sklepem razem z Olivią i Natalią.
- Coś wątpię by byli na czas.- stwierdziła Natalia bawiąc się kauczukową piłeczką.
- Oj, napewno przed 11 będą. - odpowiedziała Aneta z małym zawachaniem. Dziewczyny czekając rzucały Sobie piłeczką wyrabiając chwyty. O 10:10 podjechał ich bus szczęścia. Z auta wyskoczyło 4 mężczyzn którzy promienieli szczęściem. Powitali się poprzez uściski, wymyślne 'piątką' itp.
- No cześć cześć. Tylko 10 minut spóźnienia, jak na Nas świetnie! - zachwycił się Kuba.
- No to w podróż! Przed nami jakieś 600 km. Zapraszam do 'antyka'- zaśmiał się Leszek. Chłopcy wrzucili walizki do bagażnika. Który i tak już był zagracony.
- Zabraliście namioty?- zapytała Marta widząc je.
- No tak, całkowity spontan. Raz tu raz tam. Mam nadzieję że lubicie namioty.- odpowiedział Kuba.
Wszystkie dziewczyny pokiwały z uśmiechem. Przed kierownicą zasiadł Leszek a obok niego Aneta. Reszta usiadła z tyłu. Ruszyli powoli z miejsca co dziewczęta zapieczętowały ostatnim spojrzeniem na bloki.
- No to może pośpiewamy?- zaproponował Kuba.
- Wehikuł czasu ?- odpowiedziała odrazu Natalia.
- Pamiętam dobrze ideał swój
Marzeniami żyłem jak król
Siódma rano - to dla mnie noc,
Pracować nie chciałem, włóczyłem się- zaczął powoli Adam. Po tym wszyscy się włączyli tworząc świetny chór w którym górował głos Kuby i Natalii.
" Za to do puszki zamykano mnie
Za to zwykle zamykano mnie
Po knajpach grywałem za piwko i
chleb,
Na szyciu bluesa tak mijał mi dzień
Tylko nocą do Klubu "Puls"
Dżem session do rana tam królował
blues
To już minęło, ten klimat, ten luz
Wspaniali ludzie nie powrócą,
Nie powrócą już!..."
Tę piosenkę powtarzali jeszcze 2 razy po czym Kuba oświadczył.
- To nasza daleko przyszłość, teraz ten klimat ten luz zawładnie, zawładnie Nami już!
- Ja to chcę tam znaleść krówki.- powiedziała nieprzytomnym głosem Olivia.
- Smakowe- zawtórował jej Witek głosem marzyciela, na co inni zareagowało śmiechem.
- Nie tylko to tam znajdziemy, raz byłam w Łebie.- powiedziała Aneta.
- To mamy przewodnika.- ucieszył się Adam.
- 7 lat temu.- zasmuciła go dziewczyna.
- Trudno. No to teraz poznamy tę miejscowość tak dokładnie jak dupe Kuby- powiedział Adam zacierajac ręce.
- Adam. Ogarnij się człowieku! To było 3 lata temu i wszyscy byliśmy mega zjarani. No chyba że chcesz Sobie przypomnieć libację z następnego dnia.- odpowiedział lekko zmieszany Kuba.
-To by był chwyt poniżej pasa. Nie zrobił byś tego.
- A chcesz się założyć?
Dziewczyny słuchały tej wymiany zdań z przejęciem. Naszczęście zainterweniował Leszek.
- Nie rozpamiętujmy przeszłości. Mamy się cieszyć przyszłością!
- No dobrze.- odpowiedział ze skruchą Kuba co nie było do niego podobne. Leszek poczuł że prędzej czy później będzie musiał to opowiedzieć Anecie i chciał to zrobić jak najszybciej. Wolał żeby się od niego dowiedziała niż 'przez przypadek'.
- To na jakie studia chciałyście pójść dziewczyny?- zapytał Witek czując że ktoś powinien podjąć spokojną rozmowę. Pierwszą odezwała się Marta.
- Bankowość. Tak na dobry początek.
- A ja filologia Angielska.- stwierdziła z dumą Natalia.
- Psychologia.- stwierdziła Olivia.
- Wydział mechaniczny, chcę poświęcić motocyklą swoje życie.- powiedziała z uśmiechem Aneta.
- Ja się chciałem poświęcić komputerą. I wtedy pojawiła się ona... Gitara.- zaśmiał się Adam jakby na swoje indywidualne wspomnienia.
- Tankujemy!- zawołał Leszek.- Ktoś coś kupuję?
- Ja papierosy-odpowiedział Kuba.
-Miałeś rzucić.- ździwił się Adam.
- Rozmysliłem się.
Wszyscy wysiedli z wozu. Kuba poszedł kupić papierosy, Leszek tankował a Witek zabrał Adama 'na bok' tak by inni ich nie słyszeli.
- Adam, co ty odwalasz? Przypomniało Ci się po 3 latach?- zapytał zdenerwowany Witek.
- Tak, do cholery tak!- odpowiedział równie zdenerwowany Adam.
- Marzysz o ustatkowaniu czy co?
- Poprostu ona dla mnie dużo znaczyła. I mam już 33 lata więc wiesz.
-Zaczynasz histeryzować jak stara panna. Wiesz o nich co nieco, może to będzie 'strzał w dziesiątkę'. Weź się tylko uśmiechnij i nie doprowadzaj Kuby do szału.
- Prawda. Przepraszam.
- To teraz uśmiech i wracamy do reszty, tak?
- Tak. Dzięki.
- Okej. Nie przynieś nam wstydu.
Teraz już wszyscy wsiedli ponownie do pojazdu. Leszek ledwo co wyjechał z miejsca tankowania Lublin zgasł.
- Świetnie. To było do przewidzenia- powiedział lekko zawiedziony Leszek tym że awaria nastała ich w środku trasy.
- Naprawimy.- Powiedziała Aneta uśmiechając sie do Leszka który odwzajemnił uśmiech.
Naprawa trwała godzinę, można by powiedzieć że to wydarzenie wszystkich zbliżyło. Każdy na początku dawał Swoją hipotezę która czasami była wręcz śmieszna~ ' Może coś wleciało przez rurę wydechową.'
Dalszą droga była pełna śpiewanie jak i rozmów o np. nauczycielach, zabawnych historiach i swoich hisoriach o poznawaniu Rocka.
Około 17 zobaczyli tablicę 'Łeba 56 km'
------------------
Ten rozdział został stworzony z dedykacją dla tytułowej Olivii za tę mobilizację świetnym zdjęciem. Dzięki Ci ;* ( ty to potrafisz truć na skype 'pisz,pisz pisz' x20)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz