wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 4

Następny dzień był bardzo miły. Od rana Aneta była szczęśliwa, ponieważ lekarz powiedział jej że już jutro będzie mogła wyjść z łóżka. Zaraz potem przyszły jej przyjaciółki i przyniosły coś słodkiego by chora szybciej doszła do Siebie. Rozmowa szła im swobodnie, lecz Aneta ciągle coś trapiło. Gdy tylko towarzyszki nie spoglądały na nią ona odwracała głowę w stronę łóżka na którym leżał Leszek. Wkońcu tok ich rozmów potoczył się ku ich jednemu z najczęstszych tematów- ulubionego zespołu Tune.
- Chyba niedługo wyjdą naszywki z Tune, tyle już czekamy, będę musiała mieć jedną z nich! - oznajmiła Natalia.
- O tak, ja też, chyba będzie trzeba odwiedzić Buman'a.- odparła ochoczo Aneta.
- Albo zamówić na ich stronce.- powiedziała Olivia.
- Bo tobie się nie chce nigdzie iść, jak zwykle chudzielcu - zaśmiała się Aneta.
- Ja to bym poprosiła Wiktorka żeby mi uszył. - powiedziała mażycielsko Marta.
Wszystkie 4 dziewczyny zaśmiały się ochoczo. Pierwsza pozbierała się Aneta:
- Zobaczcie, minęło 5 lat a nam nie przeszło. Wielkie z Nas fanki, wiecznie oddane.
- Ale wkońcu Sobie znalazłaś chłopaka.- stwierdziła Olivia.
- No tak, tak. Nie można żyć wiecznie w marzeniach o basiście...  Ale ty ostatnio dostałaś nową szansę, wiedziałam że tak będzie. A był tu mój chłopak ?
- Każdy wiedział że się rozstaną, związek przez wpadkę nie był długi. Tak, był. Chyba 2 razy wpadnął do połowy lipca prawie wogóle go nie było widać bo miał egzaminy a teraz praktyki.
Wszystkie zaczęły kiwać głową. Dalsza rozmowa toczyła się tokiem gustów muzycznych i odwieczną nienawiścią do tkz. 'tró fanów'. Koło południa odwiedzające wygoniła pielęgniarka twierdząc że chora potrzebuje odpoczynku by już jutro mogła stanąć na nogi. Więc chcąc nie chcąc Aneta poszła spać by móc w nocy porozmawiać z Leszkiem.
Wstała około północy. Odrazu bez zastanowienia powiedziała:
- Śpisz?
Odpowiedział jej znudzony głos.
- Nie, ale dziś coś wyjątkowo późno wstałaś.
- Przepraszam nie potrafię dokładnie wstawać o wyznaczonej Sobie godzinie, nie man budzika...
- Dobrze, dobrze. Powiedzmy że Ci wybaczam. A budzik byłby ryzykowny, jeszcze jakaś pielęgniarka by usłyszała.
- Prawda, o której dziś wstałeś?
- Nie pamiętam. To dziś dalej kontynujemy zachwycanie się talentem S. Kinga? Omówiliśmy już z 10 książek.
- A ja Ci jeszcze ulubionej nie odpowiedziałam.
- Dallas '63, tak?
- Tak, mistrzostwo... - Po tych słowach opowiedziała mu całą książkę. Zajęło jej to pół godziny. Po tym czasie zaczęła cicho śpiewać, lecz jej głos był nie naturalny, mocny.
- Urban mazes, labyrinths... Compressed spaces, cavities... Shapeless faces, violent scenes...Mindess workers, fertile queens.
Nagle chłopak zaczął śpiewać razem z Anetą. " Have you ever seen me in this place before?  I guess I last myself, it's not an illusion. The more I get to know, the less I can control. Don't know wich way to go, I'm so confused." Oboje się zaśmiali.
- Jej, Leszek, znasz Tune ?
- No tak...
- Ja ich ubustwiam. Są niesamowici!!
- Oh, chyba muszę się z Tobą zgodzić.- Zaśmiał się krótko.
- Znam chyba wszystkie ich piosenki, a ty?
- No chyba też wszystkie... To jakie gry byś na PC poleciła?
- Najbardziej polubiłam Gothic 2 i GTA San Andres- odpowiedziała ździwiona dziewczyna. W nagłej zmianie tematu nie można było odnaleść sensu, lecz Aneta wolała nie zagłębiać tego tematu.
Rozmawiali jeszcze godzinę i postanowili pójść spać.
- Dobranoc, a, i już jutro będę mogła wstać, to dozobaczenia-obiacała Aneta.
-Dobrze, dobranoc.

Następnego dnia obudził ją lekarz z prośbą by wstała. Zrobiła tak, jak jej powiedział. Dźwigneła się na nogi podpierając się o kroplówkę. Stawiając pierwsze kroki czuła się jakby znowu uczyła się chodzić. Chciała się skierować w stronę łóżka Leszka. Lekarz szybko zbił ją z drogi.
- Nie, nie, proszę nie iść w stronę okna, zapraszam na korytarz. Zapraszam, na krótką przechadzkę ze swoim lekarzem.
Aneta chcąc, niechcąc obruciła się powoli i ruszyła w kierunku drzwi. Jej kroki były lekko sparaliżowane lecz czuła jakby ciepło doplywało do jej kończyn dając energię. Po chwili przechadzki po korytarzu czuła coraz większą pewność Siebie. Rozmowę podjął lekarz.
- Pani Aneto, wie pani że miała wstrząs mózgu. Nie był on mocny lecz przez ponad 3 tygodnie leżała pani w szpitalnym łóżku. Co prawda bardzo szybko doszła pani do Siebie, wręcz błyskawicznie. Była pani chyba najszybciej zdrowiejącym pacjentem w mojej karierze lekarskier. Skończyło się tylko szramą na boku głowy, to bardzo zadawalający wynik jak na sam przypadek. Jak się pani czuję? Jak widzę kroki są stawiane coraz pewniej.
- Dobrze, nogi mam jeszcze trochę zesztywniałe, ale tak to dobrze.- odpowiedziała zgodnie z prawdą Aneta. Czuła się świetnie, jak nowo narodzona. Mrowienie w jej nogach nie przeszkadzało jej wydobyć z Siebie szczerego uśmiechu.
- Doskonale, w takim przypadku sądzę że zostanie pani wypisana już za tak 2-3 dni. Radzę jeszcze trochę pochodzić.
Zdrowiejąca dziewczyna z chęcią chodziła, czuła energię wydobywającą się z jej duszy. Chodząc tak zaczęła patrzeć przez szklane drzwi do sal. W części z nich leżały dzieci. Poczuła strach. Strach dzieci. Strach przed nieznanym. Może dziś do jednej z tych sal wejdzie lekarz i powie że dziecko już nie wróci do domu. I ich matki, matki które wypłakują się nad swoimi pociechami które mogły zapaść na śmiertelną chorobę. W korytarzu zaczeło to się czuć jakby to był jakiś wirus. Wirus bezradności i beznadziei. Dziewczyna postanowiła wrócić do swojej sali, nogi zaczynały ją powoli boleć, jakby przetrenowane. Stanęła przed drzwiami swojej sali. Pod napisem 'nr.119' była karteczka " Aneta Pawlec & Leszek Swoboda" . Mina jej wskazywała na to że jest zaskoczona, nie wiedziała co tym myśleć. Czyżby leżała w sali z tym Swobodą? Czy to czasem nie przypadek, zbieżność nazwisk? Postanowiła się tego dowiedzieć wieczorem. Weszła do sali i usiadła na swoje łóżko które było pierwsze od drzwi. Położyła się i pomyślała o śnie, lecz po chwili weszły jej przyjaciółki. Zaczęły rozmawiać. Aneta postaniwiła im nic nie mówić  dopuki sama nie sprawdzi czy to 'ten' Leszek. Spędziły dzień na rozmowie i przechadzce po korytarzu. Aneta ciągle spoglądała na dzieci w łóżkach szpitalnych, nawiedzały ją ciągle złe przeczucia. Myśli że te dzieci powinny teraz bawić się z rówiesnikami, a nie patrzeć jak ich matki płaczą. Nadszedł wieczór, przyjaciółki się pożegnały, a Aneta postanowiła trochę się zdrzemnąć.

Obudziła się o 22.15, postanowiła jeszcze poleżeć i wszystko Sobie ułożyć w głowie. Po kwadransie wstała, tym razem już nie potrzebowała pomocy w podparciu się czegoś. Powoli i pewnie przekroczyła swoje łóżko i usiadła na następnym, tak, jakby odwiedzała Leszka. Jego glowa była odrucona w przeciwną stronę, stronę okien. Posiedziała tak chwilę. Wkońcu on się odezwał.
- Czyli naprawdę chcesz wiedzieć kim jestem?
- Chce się tylko upewnić, nazwisko na drzwiach i zmiana tematu po zaśpiewaniu Confused. Wszystko wskazuje... Że jesteś moim idolem!
- Co ?! - I szybko odwrócił głowę. Wtedy Aneta się upewniła, to twarz Leszka Swobody, basisty Tune. Zaśmiała się głośno.
- Oj, poprostu nie chciałem rozgłosu. A jak chcesz mogę poprosić Wiktora to zrobi tą naszywkę dla twojej przyjaciółki.
- Oh.... Podsłuchiwałeś!
- No tylko troszkę... Kiedy wychodzisz że szpitala?
- Jeszcze jakieś 2-3 dni, a ty?
- Mam nadzieję że razem z tąd wyjdziemy.
- Tak... Bo przecież obiecałeś mi przygodę życia. A obietnic się dotrzymuje.
- Obiecałem i danego słowa dotrzymany, świetnie śpiewasz, myślę że pomożesz Kubie. A twoje przyjaciółki... Mogą być trójkącistkami, chyba to potrafią z przedszkola.
- Niewiem, nie chodziłam z nimi do szkoły... To ty masz... 35 lat!
- A nie widać, co nie?
- Ja bym  Ci dała że 25.
- Mam narazie jedną prośbę, nie mów nic przyjaciółką. Dowiedzą się, może odemnie, może od Kuby.
- A od Kuby może dowiedzieć się Olivia? Od Wiktora Marta. A od Adama Natalia? Proszę.
- No dobrze, a czemu tak?
- Eee... Nieważne - I zaśmiała się, pełna radości wiedzą że jej przyjaciółki będą wniebowzięte.
- Dobrze... Już północ. Jakoś dziś mam chęć pójścia wcześniej spać. Dobranoc.
- Dobranoc.- Aneta wstała mając ciągle uśmiech na twarzy. Czy to tylko sen? To zbyt niesamowite by było realne. Jeszcze długo myślała o tym wszystkim. Wkońcu udało jej się usnąć w nadzieją na piękny przyszły rok.

1 komentarz:

  1. Świetny bloog, i super opowiadanie, czekam na nastepne rozdziały *.*

    OdpowiedzUsuń