poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 2

Dziewczyna wstała następnego dnia rano. Po rytmicznym oddechu zgadła że towarzysz sali jest pogrążony w śnie. Czuła że powolutku nabiera siły więc zaczęła się rozglądać. Spostrzegła wiele rurek itp. których od zawsze nienawidziła. Zastanawiała się gorączkowo co się stało. Po pół godzinnych zastanowieniach przyszła pielęgniarka na poranny obchód. Nie była ździwniona stanem pacjętki.
- Witam, witam pani Aneto. Jak samopoczucie?
- Gdybym wiedziała co tu robię napewno było by lepsze.
- No cóż, należy się pani prawda. Napewno chce pani tego ?
- Czy ja wyglądam na osobę zadowoloną z leżenia nie wiadomo ile i nie wiadomo gdzie ?
- Wygląda pani na osobę mądrzejszą.
-Czy to są jakieś kpiny?- zapytała już rowścieczona Aneta.
- Nie. Ale myślałam że pani się domyśli że jest w szpitalu.
- Chyba myślałam nad tym. Lecz przecież mogłam się pomylić, to rzecz ludzka. Przecież mogę być w sklepie dla rybaków i kupować żwirek dla kota. To przecież oczywiste.
- Widzę że powoli pani wraca do zdrowia, chodź dziwnie się to przejawia.... No dobrze, dostała pani wstrząsu mózgu, lecz jest pani wyleczona, ogólnie wszystko wróciło do normy. Teraz tylko badania kontrolne i wypoczynek. Nie widziłam jeszcze nigdy tak szybko zdrowiejącego pacjęta.
- A co tak dokładniej się stało?
- Tego się pani dowie od swoich przyjaciółek, zapewne niedługo przyjdą. Od początku siedzą tu dniami, czasem nawet i nocą. Od ostatniego przebudzenia 4 dni temu robiły sobie wartę. Ale w końcu je wygoniłam, wyglądały mizernie, chyba dużo nie spały.
- Dobrze... Dziękuję za informację.- Aneta zamknęła oczy i starała się coś przypomnieć lecz przyprawiło ją to tylko o ból głowy. Więc zrezygnowała, pastanawiając leżeć cicho i czekać co się wydarzy.

Po godzinie która była dla niej wiecznością przyszły jej przyjaciółki. Gdy Aneta powiedziała do nich 'hej', Natalia się rozpłakała a po Olivii i Marcie było widać że łzy stanęły im w oczach. Pierwsza podeszła Marta.
- Jak się czujesz?
- Nienajgorzej, lecz chętnie dowiedziała bym się co tu robię.
- Noo to długa historia...
- Pomimo... Nadal mnie zrzera ciekawość.
- A więc dobrze... Wieczorem wyszliśmy opić wyniki naszych matur. Poszliśmy do baru wszystko ładnie kulturalnie, lecz z Natalią stwierdziliście że chcecie iść pod dom perkusisty. Miałyście nadzieję że wyjdzie i się z nami napije. Jak doszliśmy do tego domu były wszystkie pogaszone światła, więc zawróciłyśmy. Będąc przy ulicy powiedziałaś że musisz przebiec przed samochodem żeby uciąć smokowi ogon...
- I wtedy mnie samochód potrącił?
- Nie, na szczęście nie. Ale jeszcze raz chciałaś przyciąć i jeszcze raz wbiegłaś.
- I wtedy to się stało ?
- Nie, nie. Za tym drugim razem ledwo zdąrzyłaś ale Ci się udało . Potem poszliśmy na te kontenery....
- I spadłam, tak ?
- Tak... Trafiłaś głową w jakąś cegiełkę.
- Ale już jest wszystko dobrze, tak? Trzeba się uśmiechnąć .
- No bo jest jeden problem.- odparła zmieszana Olivia.
- Tak? A więc słucham.- powiedziała ździwiona Aneta.
- Bo... Do nas przyjechałaś 1 lipca, to wszystko stało się 2, a dziś już jest... 26 lipca...
- Słucham ?!
- Nie denerwuj się proszę, nie możesz...
- Dobrze... To czyli jestem rok do tyłu że studiami. Trudno, złapie się jakąś pracę.
- No jeszcze masz Nas na pocieszenie, wiedziałyśmy że nie wyzdrowiejesz przed 20 i my też zrezygnowałyśmy z tego roku studiów.
Anecie napłynęły łzy do oczu. Nie spodziewała się że jej przyjaciółki zrobią to dla niej... Wkońcu rozplakała się, a przez potok łez powiedziała:
- Dziękuję. Kocham Was, jakbym mogła wstać to bym Was powyściskała. Narazie sobie możecie to wyobrazić.
- Dobrze, dobrze. Już lepiej pójdź spać, odpocznij. Blado wyglądasz, my przy Tobie będziemy.-stwierdziła cicho Natalia.
- Nie musicie, naprawdę.
- Oj, siedź cicho i odpoczywaj. Tak na moje życzenie .
- Dla Ciebie wszystko...- Chora szybko zapadła w sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz