- No i odnaleźliśmy to pole namiotowe- ucieszył się Leszek.
- Jesteśmy tu na czas nieokreślony. Najlepsze miejsce przy furtce na plażę. - oświadczył Kuba. Jechali już pomiędzy namiotami by znaleść miejsce dla Siebie. Miejsce okazało się wręcz wymarzone. Kilka kroków od miejsca w którym postanowili się rozłożyć była furtka na szeroką piaszczystą plażę. Na całym polu można było usłyszeć szum morza ponieważ ono było jak na wyciągnięcie ręki.
- No to się rozkładamy. Mamy 3 namioty 4 osobowe, wystarczą Nam dwa. Dziewczyny, bierzecie niebieski czy pomarańczowy? - zapytał Kuba.
- Pomarańczowy - stwierdziła Marta nie mogąc oderwać wzroku od dobrze widocznego morza.
- To proszę i życzę szczęścia. Przyda się Wam.- zaśmiał się złośliwie Kuba dając paczkę najbliżej stojącej dziewczynie-Olivii.
- Twierdzisz że nie damy Sobie rady z namiotem? - zapytała Olivia.
- Ja nic nie twierdzę. No ale już czekam aż Nas poprosicie o pomoc.
- Niedoczekanie! Złożymy namiot szybciej od Was.
- Zawody? Ok. To rozłóżmy się tu- Kuba pokazał najbliższą dużą lukę między innymi namiotami.- To jak? Zaczynamy.
W tej chwili oba ' zespoły' wyżuciły wszystko z paczek i zobaczyły wszystkie tyczki. Adam i Marta pierwsi złapali za swoje instrukcje by wszystko jakoś ogarnąć. Po 20 minutach tyczki były złożone. Założenie na to materiału było większym problemem. Często tyczki niespodziewanie się prostowały co kończyło się uderzeniem najbliższej osoby i śmiech czasem obu grup. Do
wmocowania śledzi w ziemię chłopcy użyli kamieni. A dziewczyny glanów Natalii, dzięki czemu to one wygrały.
- No chłopcy, chcecie glana? - zapytała uroczo Natalia mając trochę na myśli "chcecie z glana?"
- Eh.... Poproszę.- Powiedział zawiedziony Witek. Dzięki temu niepozornemu narzędziu chłopcy szybko skończyli.
- No dobra, to jako nagrodę stawiamy Wam pizzę. Ok? Zgłodniałem strasznie- stwierdził Adam patrząc czule na owoce swojej pracy- namiot.
- Dobrze- ucieszyła się Olivia. Sama czuła że mogła by teraz zjeść 2 pizzy.
- Jakieś 400 m jest do centrum. Możemy się przejść.- zaproponował Kuba wyjmując z samochodu portfel.
- To idziemy !- wykrzyknął Witek stawiając śmiało kroki ku wyjściu z pola namiotowego. Leszek zamknął
samochód i wszyscy poszli.Szli chodnikiem tłocznej uliczki. Dookoła były porozwieszane flagi. Łeba kurwa. Tego im wszystkim było trzeba, wszędzie było widać młodych często 'wczorajszych' ludzi. Śmiali się głośno nosząc piwo. Sklep i bazarki co krok a jednak to miasto miało ' to coś' co nawet wymagających pisarzy by u Siebie zatrzymało. Szybko znaleźli Da' Grasso. Zajęli miejsca na czerwonych kanapach i zaczęli przeglądać menu.
- Dziewczyny, co wybieracie? - zapytał Kuba.
- 4 sery. A wy?- odpowiedziała Olivia.
- Sopocką. A może... I Tyskie.
- Tyskie z sokiem - stwierdziła Aneta.
- Tak, z sokiem milionowym.- zgodziła się Natalia na co Marta i Olivia pokiwały głowami.
Kuba złożył zamówienie. I zaczęła się rozmowa co będą robić potem.
- Ja to bym poszła na plażę.- zaproponowała Olivia chłonąc popcorn który przed chwilą przyniosła kelnerka.
- Pierwsza przechadzka... Dobry pomysł. Już 20, to zanim wyjdziemy będzie zachód.- powiedział Adam.
- I o to chodzi. Mało ludzi. Ja tam widzę same plusy.- powiedziała Natalia. Zamówienie przyszło 5 minut później. Szybko zjedli i zamówili jeszcze po jednym piwie.
- Piwo. Piwo wakacyjne. Nie upijemy się. - podśpiewał Kuba z uśmiechem.
- Za dużo już w życiu wypiłeś Kuba żeby najebać się 2 piwami. - powiedział Adam
- No dokładnie- zaśmiał się Kuba poprawiając fryzurę.
- Koncert w kamieniu. Środek koncertu a ty popijasz Sobie vódkę. No musiałeś się przez te lata 'zachartować' .- Przypomniała Sobie Aneta. Kiedy to jeszcze Kubę mogła tylko zobaczyć na yt, nigdy nie mogła się spodziewać że nadejdzie dzień że będzie z nim pić piwo.
Kuba zaśmiał się.
- Kiedyś tak na wyluzowanie się walneło z gwinta. Kamienie to tak daleka przeszłość że już tego nie pamiętam... Ale sporządniałem!
Po tym piwie wrócili na pole. Napompowali materace do namiotów i pastanowili wyjść na plażę. Wyszli przez furtkę która była kilka kroków i poczuli piasek. Ciepły i wspaniały piasek. Marta i Aneta kiwneły do Siebie i przebiegły szybko plaże mocząc nogi w morzu. Natalia pokręciła głową mrucząc pod nosem " wariatki" i przyłączyła się do przyjaciółek ochlapując je wodą. Zaraz za nią pobiegła Olivia robiąc największy 'prysznic' dziewczyną. Wszystkie 4 zaczęły głośno się śmiać. Aneta wybuchneła ;
- Pierdolić zasady, to wakacje!- rozpryskując wodę dookoła Siebie. Teraz każda dziewczyna była mocno pochlapana. Chłopcy patrzyli się na nie jak na wariatki po czym Kuba powiedział .
- Chyba mają rację.
Inni mu pokiwali i teraz biegli w stronę morza . Wbiegając do morza starali się jak najmocniej rozpryskiwać wodę i złapali dziewczyny w pasie podczas biegu mocząc je i siebie dokładnie w wodzie. Natalia krzyknęła chcąc udać poważną, lecz jej to nie wychodziło ponieważ świetnie się bawiła.
- Adam! Jakbym chciała być cała mokra to bym poszła pod prysznic do cholery!
- Oj nie przesadzaj. Nic Ci się nie stało.
- Prawda...- Natalia zaśmiała się czując że wodą z niej spływa a Adam nadal trzyma ją w pasie. Czuła się cudownie w takiej scenerii. Adam przybliżył się znacznie i przytulił do Natalii.
- Zimno mi się zrobiło. Tylko nie krzycz.- usprawiedliwił się Adam.
- No dobrze, dobrze.- Powiedziała Natalia wtulając się w.. przyjaciela? Poczuła więź między nimi pierwszego dnia. Sama nie wiedziała co do niego czuła. Była z tego powodu zadowolona. Mogła się bezkarnie w niego wtulać. Pomimo że przez ostatnie lata trochę podrosła nadal była niska i starała się stanąć na palcach by wygodnie ulokować swoją głowę na jego ramieniu. Po chwili Adam się odezwał.
- Lepiej wyjdźmy z morza.
Natalia pokiwała głową. Wyszli przylegając do Siebie. Na brzegu stała już Marta z Witkiem.
- Kuba zanóżył Olivie 3 razy, zaraz chyba będzie 4.- Powiedziała Marta patrząc się jak Olivia stara się uratować przed kolejnym zamoczeniem.
- Szybko jej chyba spokoju nie da. - stwierdził Witek a po chwili wybuchnął śmiechem razem z innymi ponieważ to tym razem Olivia zamoczyła Kubę.
- Świetnie, a gdzie Aneta i Leszek?- Zapytała Natalia. Szybko ujrzała odpowiedź ponieważ wychodzili z morza cali rozpromienieni. Zaraz po nich przyszła nareszcie Olivia z Kubą.
- Chodźmy lepiej po ręczniki - zaproponował Adam.
- Wy pójdźcie zaraz z Anetą do Was przyjdziemy.- powiedział Leszek patrząc znacząco na Anetę.
- Dobrze. To chodźmy- zatwierdził Kuba idąc w stronę pola. Leszek pokazał głową stronę w która chce iść, Aneta posłusznie szła obok niego. Była 21:20 słońce już prawie zaszło za horyzont lecz jeszcze pojedyńcze strumienie światła pieściły delikatnie wodę. Można było usłyszeć świerszcze, a ludzi na plaży policzyć na palcach. Leszek usiadł po turecku na piasku, Aneta zrobiła to samo siadając naprzeciw. Siedzieli tak chwilę wpatrując się w Siebie.
- Muszę Ci powiedzieć o Naszej przeszłości. - Podjął rozmowę Leszek.
- Musisz?- spytała się Aneta patrząc mu w oczy.
- Tak. Nie wiem czy zainteresował Cię fakt że pomimo naszego wieku żaden nie ma żony, narzeczonej. I że dziś tak Adamowi odwaliło.
- Zastanawiałam się... Poprostu nie znaleźliście tych 'jedynych', tak?
- To bardziej skomplikowane. Ja i Adam mieliśmy kiedyś żony. Eh... 3 lata temu mieliśmy większą trasę koncertową więc je zabraliśmy. Pomyśleliśmy 'niech też zwiedzą kawałek świata'. Coś nam zaczęło odbijać. Kuba chciał pokazać Sobie że jest władcą świata i ćpał więcej niż zwykle, gdy nafaszerował się dostatecznie wyczyniał bardzo dziwne rzeczy. Ja i chłopaki przymykaliśmy na to oko, ale nasze żony... One nie były takie wyrozumiałe zaczęły się o wszystko czepiać. Wiecznie zdenerwowanie... Po ostatnim koncercie w Niemczech chcieliśmy opić udaną trasę, one wolały siedzieć w pokoju obok. I zaczęła się libacja... Dzień wcześniej Kuba się nieziemsko naćpał i tego dnia miał jakby 'fazę'. Nalewał nam kieliszek po kieliszku, Jack Daniela, finlandia, moijto. Kiedy zaczęliśmy odmawiać on zawsze znajdywał powód do kolejnego chaustu. "Za tą fankę co sama próbowała pogo tańczyć". To było jak karmienie małego dziecka które nie chce zjeść kanapki... Po jakiś 3 godzinach one weszły zobaczyć ile wypiliśmy. Byliśmy tak wstawieni że zaczęliśmy je wyzywać od kurew itp. U Adama można było liczyć krew w alkoholu i to on rzucił w nie butelką, na szczęście trafił w telewizor. Sandra zaczęła wrzeszczeć że ma go dosyć. Razem z Kasią wyprowadziły się w trybie natychmiastowym. Adam zaczął klaskać i razem z Kubą tańczyć. Poszły kolejne butelki aż wszystkim urwał się film. Obudziliśmy się następnego dnia popołudniu. Do mnie i Adama zawiele nie docierało mieliśmy jeszcze zamroczone umysły. Obejmowaliśmy tylko kaca, suszę i wiele butelek rozwalających się po podłodze. Dopiero po godzinie zauważyliśmy potłuczony telewizor. A po następnej godzinie doszło do Nas co tak naprawdę się stało. Nigdy nie widziałem tak zdenerwowanego Adama. Krzyczał na Kubę że to wszystko przez niego, że koka zniszczyła mu mózg doszczętnie. W jego oczach można było zobaczyć błysk zabójcy. Ja ciągle nie mogłem się otrząsnąć. Następnego dnia wróciliśmy do Polski. Pozewy rozwodowe były już złożone. Cholera żałuję tego, nie powinniśmy tyle pić!- Leszek powiedział to jednym tchem jakby chciał wyrzucić wszelkie zło tkwiące w Nim. Spóźcił głowę jak skarcony pies.- Chcieliśmy teraz znaleść kogoś wyrozumiałego. Wspugrającego z nami i ze Sobą nawzajem. A ten czyn że dziewczyny poświęcają naukę aby być z Tobą, i jeszcze wiedzące co chcą. Powiedziałem wszystko chłopaką ze szczegółami. I teraz jesteśmy tu.- Uśmiechnął się lekko.- Ale nadal żałuję tej nocy, Adam chyba nigdy nie wybaczy Kubie.- Bardzo posmutniał na to wspomnienie, ale czuł wewnątrz siebie radość że komuś to powiedział. Po raz pierwszy.
Aneta popatrzyła na niego czule. Współczuła mu i chciała jakoś pocieszyć, wychyliła się do niego mocno tak że ich nosy prawie się stykały i powiedziała cicho.
-Rozumiem.
Przysuneła się jeszcze bliżej i ich wargi się złączyły. Założyła mu ręce na ramiona czując ciepło pocałunku. Oboje czuli porządanie i chcieli to zamienić w najpiękniejszą chwilę w życiu. Leszek ułożył ręce na biodrach Anety lecz już po chwili jego dłonie powędrowały pod jej jeszcze mokrą koszulkę. Jego mózg wariował jak i całe ciało i dłonie które biegały po ciepłej skórze niewiedząc gdzie się zatrzymać.Oboje czuli piwo i im to nie przeszkadzało wręcz ekscytowało. Nagle w mózgu Anety zapaliła się czerwona lampka ' co ty do jasnej cholery robisz? Zachowujesz się jak dziwka, odrazu zdejmij mu spodnie w pocieszeniu!'. Jej źrenice się poszezyły jakby coś zażyła. Gwałtownie wstała, widząc ździwioną twarz Leszka zaczęła mówić.
- Przepraszam, nie powinnam. - I uciekła zaczynając płakać.
Jedna myśl jej się przewijała ciągle w kółko ' co to kurwa było? Napalona nastolatka?' I to pytanie czy opowiedzieć dziewczyną wszystko co dziś usłyszała. Szybko odpowiedziała Sobie na to pytanie. Zaufał jej, powiedział swoją tajemnicę, jej, gdyby chciał powiedzieć to wszystkim mógłby to zrobić w samochodzie. Najgorsze jest to że oni je 'próbują', 'testują'. A jeżeli którąś się zakocha, co ona robi sobie... Co ona Robi swoim przyjaciółką! Nie może im powiedzieć a nie chce żeby oni je skrzywdzili. Stała tak rozmyślając i patrząc się w morze, jej stopy zalewały delikatnie fale. Czuła siebie i tylko Swoje wewnętrzne rozdarcie. Nie zauważyła że za nią stoi Leszek, w bezpiecznej odległości ciągle patrząc się na nią.
Leszek bał się że teraz ją straci. Dowiedziała się że po alkoholu może być mocno 'inny'. Lecz co w tym wszystkim miał znaczyć ten pocałunek, tak cudowny , pierwszy od 3 lat. To wręcz obłęd. Jeszcze przed godziną ganiał się z Anetą w morzu śmiejąc się i chlapiąc wodą. A teraz bał się podejść. Wkońcu odważył się stanąć przy niej.
- Przepraszam jeżeli Cię jakoś uraziłem czy coś. Jestem tylko człowiekiem popełniam błędy. Ale potem cholernie żałuję. Naprawdę. - zaczął się tłumaczyć Leszek nie wiedząc co dokładnie powiedzieć.
Aneta aż podskoczyła. Zrozumiała że nie jest sama i musi być na tyle otwarta i szczera na ile ją stać.
- Tu chodzi o Mnie. Nie powinnam się tak zachować. Jak jakaś napalona gówniara.- skarciła się czując kolejną falę która uderza o jej nogi.
- Co? Nie. Nawet tak nie mów. Ja... Ja... Potrzebowałem tego, potrzebowałem bliskości... - wydobył z Siebie chłopak chąc czegoś jak nigdy. Chciał znowu złączyć się w pocałunku.
- Przez te 3 lata nic...?
- Moje usta pieściły tylko butelkę po żubrówce. Mogę zrobić coś szalonego?
- Proszę, przecież Ci nie zakaże.
Leszek kożystając z chwili pewności Siebie obrócił Anete w swoją stronę i pocałował namiętnie. Ona czuła się miło w tej sytuacji. Złączyli Swoje dłonie. Jemu znowu przypomniało się jak dziewczyna wpłakiwała się w jego klatkę. Poczuł do niej wielkie uczucie, 'czy ona jest lepsza niż jack daniels?' Odpowiedział Sobie bez zastanowienia- ' ona jest lepsza niż wszystkie alkohole świata'. Kiedy wreszcie odłączyli się od Siebie drżeli z zimna.
- Może lepiej wrócimy do namiotów.- stwierdził Leszek patrząc się drżące ciało Anety.
- Dobrze.- Dziewczyna nic więcej nie mogła z Siebie wydusić. Chłopak założył jej rękę na pas i przyciągnął do Siebie by chodź trochę ogrzać. Aneta również złożyła Swoją dłoń na jego pasie. Szli tak przez ciszę mąconą tylko szumem fal. Gdy doszli do furtki zostali przywitani wesołym głosem Adama
- Już 23, martwiłem się o Was gołąbeczki.
Aneta i Leszek popatrzyli po Sobie i zaczęli się śmiać. Poszli do samochodu po ręczniki i koce wiedząc że na nich spoczęły wzroki innych.
- No ładna z nich parka.- Stwierdziła Natalia i otworzyła Sobie kolejną Warkę.
- Założe się że w przeciągu tygodnia ją przeleci.- Powiedział Kuba lekko chwiejąc się na boki. Wszyscy byli po kilku piwach, nie byli pijani lecz już trochę mówili od rzeczy.
- Ja daję 2 tygodnie. Aneta to dziewica z twardymi zasadami. - Odpowiedziała Marta omiatając wszystkie butelki leżące obok niej.- Oj nie będzie z Nimi łatwo.
- Lepiej wybijmy za ich szczęście. Szkło w górę towarzysze! - zakrzyknął Witek. Co też uczynili. Po chwili pojawiła się pozostała 2 owinięta w koce. Dostali piwa i usiedli w kółku. Ta noc była bardzo wesoła. Każdy był otwarty i skory do dyskusji na najmniej znaczący temat. O 2 poszli do swoich namiotów.
- Jak tam na plaży, we dwoje- spytała podchwytliwie Marta.
- Dobrze, porozmawialiśmy.- Odpowiedziała Aneta wiedząc że wkońcu dojdzie do pytań.
- Tylko? A jakieś macanko?- Tym razem była to Natalia.
- Eee....- Dziewczyna nie wiedziała co odpowiedzieć, co prawda Leszek dotykał ją podczas pocałunku ale czy to można nazwać macaniem?
- Tak myśleliśmy. Pierwszy powiedział to Kuba!- Zachichotała Olivia jakby pochwała Kuby było dla Niej czymś wyjątkowo miłym.
- Tak... Kuba... No dobranoc, zmęczona jestem.- odpowiedziała Aneta w duchu mówiąc Sobie " No i kurwa się zaczęło."