piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 9

- No i odnaleźliśmy to pole namiotowe- ucieszył się Leszek.
- Jesteśmy tu na czas nieokreślony. Najlepsze miejsce przy furtce na plażę. - oświadczył Kuba. Jechali już pomiędzy namiotami by znaleść miejsce dla Siebie. Miejsce okazało się wręcz wymarzone. Kilka kroków od miejsca w którym postanowili się rozłożyć była furtka na szeroką piaszczystą plażę. Na całym polu można było usłyszeć szum morza ponieważ ono było jak na wyciągnięcie ręki.
- No to się rozkładamy. Mamy 3 namioty 4 osobowe, wystarczą Nam dwa. Dziewczyny, bierzecie niebieski czy pomarańczowy? - zapytał Kuba.
- Pomarańczowy - stwierdziła Marta nie mogąc oderwać wzroku od dobrze widocznego morza.
- To proszę i życzę szczęścia. Przyda się Wam.- zaśmiał się złośliwie Kuba dając paczkę najbliżej stojącej dziewczynie-Olivii.
- Twierdzisz że nie damy Sobie rady z namiotem? - zapytała Olivia.
- Ja nic nie twierdzę. No ale już czekam aż Nas poprosicie o pomoc.
- Niedoczekanie! Złożymy namiot szybciej od Was.
- Zawody? Ok. To rozłóżmy się tu- Kuba pokazał najbliższą dużą lukę między innymi namiotami.- To jak? Zaczynamy.
W tej chwili oba ' zespoły' wyżuciły wszystko z paczek i zobaczyły wszystkie tyczki. Adam i Marta pierwsi złapali za swoje instrukcje by wszystko jakoś ogarnąć. Po 20 minutach tyczki były złożone. Założenie na to materiału było większym problemem. Często tyczki niespodziewanie się prostowały co kończyło się uderzeniem najbliższej osoby i śmiech czasem obu grup. Do
wmocowania śledzi w ziemię chłopcy użyli kamieni. A dziewczyny glanów Natalii, dzięki czemu to one wygrały.
- No chłopcy, chcecie glana? - zapytała uroczo Natalia mając trochę na myśli "chcecie z glana?"
- Eh.... Poproszę.- Powiedział zawiedziony Witek. Dzięki temu niepozornemu narzędziu chłopcy szybko skończyli.
- No dobra, to jako nagrodę stawiamy Wam pizzę. Ok? Zgłodniałem strasznie- stwierdził Adam patrząc czule na owoce swojej pracy- namiot.
- Dobrze- ucieszyła się Olivia. Sama czuła że mogła by teraz zjeść 2 pizzy.
- Jakieś 400 m jest do centrum. Możemy się przejść.- zaproponował Kuba wyjmując z samochodu portfel.
- To idziemy !- wykrzyknął Witek stawiając śmiało kroki ku wyjściu z pola namiotowego. Leszek zamknął
samochód i wszyscy poszli.Szli chodnikiem tłocznej uliczki. Dookoła były porozwieszane flagi. Łeba kurwa. Tego im wszystkim było trzeba, wszędzie było widać młodych często 'wczorajszych' ludzi. Śmiali się głośno nosząc piwo. Sklep i bazarki co krok a jednak to miasto miało ' to coś' co nawet wymagających pisarzy by u Siebie zatrzymało. Szybko znaleźli Da' Grasso. Zajęli miejsca na czerwonych kanapach i zaczęli przeglądać menu.
- Dziewczyny, co wybieracie? - zapytał Kuba.
- 4 sery. A wy?- odpowiedziała Olivia.
- Sopocką. A może... I Tyskie.
- Tyskie z sokiem - stwierdziła Aneta.
- Tak, z sokiem milionowym.- zgodziła się Natalia na co Marta i Olivia pokiwały głowami.
Kuba złożył zamówienie. I zaczęła się rozmowa co będą robić potem.
- Ja to bym poszła na plażę.- zaproponowała Olivia chłonąc popcorn który przed chwilą przyniosła kelnerka.
- Pierwsza przechadzka... Dobry pomysł. Już 20, to zanim wyjdziemy będzie zachód.- powiedział Adam.
- I o to chodzi. Mało ludzi. Ja tam widzę same plusy.- powiedziała Natalia. Zamówienie przyszło 5 minut później. Szybko zjedli i zamówili jeszcze po jednym piwie.
- Piwo. Piwo wakacyjne. Nie upijemy się. - podśpiewał Kuba z uśmiechem.
- Za dużo już w życiu wypiłeś Kuba żeby najebać się 2 piwami. - powiedział Adam
- No dokładnie- zaśmiał się Kuba poprawiając fryzurę.
- Koncert w kamieniu. Środek koncertu a ty popijasz Sobie vódkę. No musiałeś się przez te lata 'zachartować' .- Przypomniała Sobie Aneta. Kiedy to jeszcze Kubę mogła tylko zobaczyć na yt, nigdy nie mogła się spodziewać że nadejdzie dzień że będzie z nim pić piwo.
Kuba zaśmiał się.
- Kiedyś tak na wyluzowanie się walneło z gwinta. Kamienie to tak daleka przeszłość że już tego nie pamiętam... Ale sporządniałem!
Po tym piwie wrócili na pole. Napompowali materace do namiotów i pastanowili wyjść na plażę. Wyszli przez furtkę która była kilka kroków i poczuli piasek. Ciepły i wspaniały piasek. Marta i Aneta kiwneły do Siebie i przebiegły szybko plaże mocząc nogi w morzu. Natalia pokręciła głową mrucząc pod nosem " wariatki"  i przyłączyła się do przyjaciółek ochlapując je wodą. Zaraz za nią pobiegła Olivia robiąc największy 'prysznic' dziewczyną. Wszystkie 4 zaczęły głośno się śmiać. Aneta wybuchneła ;
- Pierdolić zasady, to wakacje!- rozpryskując wodę dookoła Siebie. Teraz każda dziewczyna była mocno pochlapana. Chłopcy patrzyli się na nie jak na wariatki po czym Kuba powiedział .
- Chyba mają rację.
Inni mu pokiwali i teraz biegli w stronę morza . Wbiegając do morza starali się jak najmocniej rozpryskiwać wodę i złapali dziewczyny w pasie podczas biegu mocząc je i siebie dokładnie w wodzie. Natalia krzyknęła chcąc udać poważną, lecz jej to nie wychodziło ponieważ świetnie się bawiła.
- Adam! Jakbym chciała być cała mokra to bym poszła pod prysznic do cholery!
- Oj nie przesadzaj. Nic Ci się nie stało.
- Prawda...- Natalia zaśmiała się czując że wodą z niej spływa a Adam nadal trzyma ją w pasie. Czuła się cudownie w takiej scenerii. Adam przybliżył się znacznie i przytulił do Natalii.
- Zimno mi się zrobiło. Tylko nie krzycz.- usprawiedliwił się Adam.
- No dobrze, dobrze.- Powiedziała Natalia wtulając się w.. przyjaciela? Poczuła więź między nimi pierwszego dnia. Sama nie wiedziała co do niego czuła. Była z tego powodu zadowolona. Mogła się bezkarnie w niego wtulać. Pomimo że przez ostatnie lata trochę podrosła nadal była niska i starała się stanąć na palcach by wygodnie ulokować swoją głowę na jego ramieniu. Po chwili Adam się odezwał.
- Lepiej wyjdźmy z morza.
Natalia pokiwała głową. Wyszli przylegając do Siebie. Na brzegu stała już Marta z Witkiem.
- Kuba zanóżył Olivie 3 razy, zaraz chyba będzie 4.- Powiedziała Marta patrząc się jak Olivia stara się uratować przed kolejnym zamoczeniem.
- Szybko jej chyba spokoju nie da. - stwierdził Witek a po chwili wybuchnął śmiechem razem z innymi ponieważ to tym razem Olivia zamoczyła Kubę.
- Świetnie, a gdzie Aneta i Leszek?- Zapytała Natalia. Szybko ujrzała odpowiedź ponieważ wychodzili z morza cali rozpromienieni. Zaraz po nich przyszła nareszcie Olivia z Kubą.
- Chodźmy lepiej po ręczniki - zaproponował Adam.
- Wy pójdźcie zaraz z Anetą do Was przyjdziemy.- powiedział Leszek patrząc znacząco na Anetę.
- Dobrze. To chodźmy- zatwierdził Kuba idąc w stronę pola. Leszek pokazał głową stronę w która chce iść, Aneta posłusznie szła obok niego. Była 21:20 słońce już prawie zaszło za horyzont lecz jeszcze pojedyńcze strumienie światła pieściły delikatnie wodę. Można było usłyszeć świerszcze, a ludzi na plaży policzyć na palcach. Leszek usiadł po turecku na piasku, Aneta zrobiła to samo siadając naprzeciw. Siedzieli tak chwilę wpatrując się w Siebie.
- Muszę Ci powiedzieć o Naszej przeszłości. - Podjął rozmowę Leszek.
- Musisz?- spytała się Aneta patrząc mu w oczy.
- Tak. Nie wiem czy zainteresował Cię fakt że pomimo naszego wieku żaden nie ma żony, narzeczonej. I że dziś tak Adamowi odwaliło.
- Zastanawiałam się... Poprostu nie znaleźliście tych 'jedynych', tak?
- To bardziej skomplikowane. Ja i Adam mieliśmy kiedyś żony. Eh... 3 lata temu mieliśmy większą trasę koncertową więc je zabraliśmy. Pomyśleliśmy 'niech też zwiedzą kawałek świata'. Coś nam zaczęło odbijać. Kuba chciał pokazać Sobie że jest władcą świata i ćpał więcej niż zwykle, gdy nafaszerował się dostatecznie wyczyniał bardzo dziwne rzeczy. Ja i chłopaki przymykaliśmy na to oko, ale nasze żony... One nie były takie wyrozumiałe zaczęły się o wszystko czepiać. Wiecznie zdenerwowanie... Po ostatnim koncercie w Niemczech chcieliśmy opić udaną trasę, one wolały siedzieć w pokoju obok. I zaczęła się libacja... Dzień wcześniej Kuba się nieziemsko naćpał i tego dnia miał jakby 'fazę'. Nalewał nam kieliszek po kieliszku, Jack Daniela, finlandia, moijto. Kiedy zaczęliśmy odmawiać on zawsze znajdywał powód do kolejnego chaustu. "Za tą fankę co sama próbowała pogo tańczyć". To było jak karmienie małego dziecka które nie chce zjeść kanapki... Po jakiś 3 godzinach one weszły zobaczyć ile wypiliśmy. Byliśmy tak wstawieni że zaczęliśmy je wyzywać od kurew itp. U Adama można było liczyć krew w alkoholu i to on rzucił w nie butelką, na szczęście trafił w telewizor. Sandra zaczęła wrzeszczeć że ma go dosyć. Razem z Kasią wyprowadziły się w trybie natychmiastowym. Adam zaczął klaskać i razem z Kubą tańczyć. Poszły kolejne butelki aż wszystkim urwał się film. Obudziliśmy się następnego dnia popołudniu. Do mnie i Adama zawiele nie docierało mieliśmy jeszcze zamroczone umysły. Obejmowaliśmy tylko kaca, suszę i wiele butelek rozwalających się po podłodze. Dopiero po godzinie zauważyliśmy potłuczony telewizor. A po następnej godzinie doszło do Nas co tak naprawdę się stało. Nigdy nie widziałem tak zdenerwowanego Adama. Krzyczał na Kubę że to wszystko przez niego, że koka zniszczyła mu mózg doszczętnie. W jego oczach można było zobaczyć błysk zabójcy. Ja ciągle nie mogłem się otrząsnąć. Następnego dnia wróciliśmy do Polski. Pozewy rozwodowe były już złożone. Cholera żałuję tego, nie powinniśmy tyle pić!- Leszek powiedział to jednym tchem jakby chciał wyrzucić wszelkie zło tkwiące w Nim. Spóźcił głowę jak skarcony pies.- Chcieliśmy teraz znaleść kogoś wyrozumiałego. Wspugrającego z nami i ze Sobą nawzajem. A ten czyn że dziewczyny poświęcają naukę aby być z Tobą, i jeszcze wiedzące co chcą. Powiedziałem wszystko chłopaką ze szczegółami. I teraz jesteśmy tu.- Uśmiechnął się lekko.- Ale nadal żałuję tej nocy, Adam chyba nigdy nie wybaczy Kubie.- Bardzo posmutniał na to wspomnienie, ale czuł wewnątrz siebie radość że komuś to powiedział. Po raz pierwszy.
Aneta popatrzyła na niego czule. Współczuła mu i chciała jakoś pocieszyć, wychyliła się do niego mocno tak że ich nosy prawie się stykały i powiedziała cicho.
-Rozumiem.
Przysuneła się jeszcze bliżej i ich wargi się złączyły. Założyła mu ręce na ramiona czując ciepło pocałunku. Oboje czuli porządanie i chcieli to zamienić w najpiękniejszą chwilę w życiu. Leszek ułożył ręce na biodrach Anety lecz już po chwili jego dłonie powędrowały pod jej jeszcze mokrą koszulkę. Jego mózg wariował jak i całe ciało i dłonie które biegały po ciepłej skórze niewiedząc gdzie się zatrzymać.Oboje czuli piwo i im to nie przeszkadzało wręcz ekscytowało. Nagle w mózgu Anety zapaliła się czerwona lampka ' co ty do jasnej cholery robisz? Zachowujesz się jak dziwka, odrazu zdejmij mu spodnie w pocieszeniu!'. Jej źrenice się poszezyły jakby coś zażyła. Gwałtownie wstała, widząc ździwioną twarz Leszka zaczęła mówić.
- Przepraszam, nie powinnam. - I uciekła zaczynając płakać.
Jedna myśl jej się przewijała ciągle w kółko ' co to kurwa było? Napalona nastolatka?' I to pytanie czy opowiedzieć dziewczyną wszystko co dziś usłyszała. Szybko odpowiedziała Sobie na to pytanie. Zaufał jej, powiedział swoją tajemnicę, jej, gdyby chciał powiedzieć to wszystkim mógłby to zrobić w samochodzie. Najgorsze jest to że oni je 'próbują', 'testują'. A jeżeli którąś się zakocha, co ona robi sobie... Co ona Robi swoim przyjaciółką! Nie może im powiedzieć a nie chce żeby oni je skrzywdzili. Stała tak rozmyślając i patrząc się w morze, jej stopy zalewały delikatnie fale. Czuła siebie i tylko Swoje wewnętrzne rozdarcie. Nie zauważyła że za nią stoi Leszek, w bezpiecznej odległości ciągle patrząc się na nią.
Leszek bał się że teraz ją straci. Dowiedziała się że po alkoholu może być mocno 'inny'. Lecz co w tym wszystkim miał znaczyć ten pocałunek, tak cudowny , pierwszy od 3 lat. To wręcz obłęd. Jeszcze przed godziną ganiał się z Anetą w morzu śmiejąc się i chlapiąc wodą. A teraz bał się podejść. Wkońcu odważył się stanąć przy niej.
- Przepraszam jeżeli Cię jakoś uraziłem czy coś. Jestem tylko człowiekiem popełniam błędy. Ale potem cholernie żałuję. Naprawdę. - zaczął się tłumaczyć Leszek nie wiedząc co dokładnie powiedzieć.
Aneta aż podskoczyła. Zrozumiała że nie jest sama i musi być na tyle otwarta i szczera na ile ją stać.
- Tu chodzi o Mnie. Nie powinnam się tak zachować. Jak jakaś napalona gówniara.- skarciła się czując kolejną falę która uderza o jej nogi.
- Co? Nie. Nawet tak nie mów. Ja... Ja... Potrzebowałem tego, potrzebowałem bliskości... - wydobył z Siebie chłopak chąc czegoś jak nigdy. Chciał znowu złączyć się w pocałunku.
- Przez te 3 lata nic...?
- Moje usta pieściły tylko butelkę po żubrówce. Mogę zrobić coś szalonego?
- Proszę, przecież Ci nie zakaże.
Leszek kożystając z chwili pewności Siebie obrócił Anete w swoją stronę i pocałował namiętnie. Ona czuła się miło w tej sytuacji. Złączyli Swoje dłonie. Jemu znowu przypomniało się jak dziewczyna wpłakiwała się w jego klatkę. Poczuł do niej wielkie uczucie, 'czy ona jest lepsza niż jack daniels?' Odpowiedział Sobie bez zastanowienia- ' ona jest lepsza niż wszystkie alkohole świata'. Kiedy wreszcie odłączyli się od Siebie drżeli z zimna.
- Może lepiej wrócimy do namiotów.- stwierdził Leszek patrząc się drżące ciało Anety.
- Dobrze.- Dziewczyna nic więcej nie mogła z Siebie wydusić. Chłopak założył jej rękę na pas i przyciągnął do Siebie by chodź trochę ogrzać. Aneta również złożyła Swoją dłoń na jego pasie. Szli tak przez ciszę mąconą tylko szumem fal. Gdy doszli do furtki zostali przywitani wesołym głosem Adama
- Już 23, martwiłem się o Was gołąbeczki.
Aneta i Leszek popatrzyli po Sobie i zaczęli się śmiać. Poszli do samochodu po ręczniki i koce wiedząc że na nich spoczęły wzroki innych.

- No ładna z nich parka.- Stwierdziła Natalia i otworzyła Sobie kolejną Warkę.
- Założe się że w przeciągu tygodnia ją przeleci.- Powiedział Kuba  lekko chwiejąc się na boki. Wszyscy byli po kilku piwach, nie byli pijani lecz już trochę mówili od rzeczy.
- Ja daję 2 tygodnie. Aneta to dziewica z twardymi zasadami. - Odpowiedziała Marta omiatając wszystkie butelki leżące obok niej.- Oj nie będzie z Nimi łatwo.
- Lepiej wybijmy za ich szczęście. Szkło w górę towarzysze! - zakrzyknął Witek. Co też uczynili.  Po chwili pojawiła się pozostała 2 owinięta w koce. Dostali piwa i usiedli w kółku. Ta noc była bardzo wesoła. Każdy był otwarty i skory do dyskusji na najmniej znaczący temat. O 2 poszli do swoich namiotów.
- Jak tam na plaży, we dwoje- spytała podchwytliwie Marta.
- Dobrze, porozmawialiśmy.- Odpowiedziała Aneta wiedząc że wkońcu dojdzie do pytań.
- Tylko? A jakieś macanko?- Tym razem była to Natalia.
- Eee....- Dziewczyna nie wiedziała co odpowiedzieć, co prawda Leszek dotykał ją podczas pocałunku ale czy to można nazwać macaniem?
- Tak myśleliśmy. Pierwszy powiedział to Kuba!- Zachichotała Olivia jakby pochwała Kuby było dla Niej czymś wyjątkowo miłym.
- Tak... Kuba... No dobranoc, zmęczona jestem.- odpowiedziała Aneta w duchu mówiąc Sobie " No i kurwa się zaczęło."

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 8

Niedziela minęła pod znakiem pakowania się. Co chwilę słychać było dźwięk sms'a i pytanie " wziąść to?". Znalazł się też czas na żarty i wygłupy. Te występowały głównie w domu Marty. Aneta mając już spakowaną walizkę pomagała swojej przyjaciółce. Jej pomoc opierała się głównie na wyżucaniu wszystkiego z szafki i układania z tego stylizacji. Miała przy tym świetny humor i często śmiała się mówiąc do sparowanych rzeczy "Będziecie wyglądać sexy na Marcie. I nie tylko ona Was będzie dotykać. Hihi hehe." Były to jedne z dni Anety gdy naprawdę zachowywała się szalenie i nie potrafiła nad Sobą zapanować. Wkońcu Marta położyła się na dywanie rozkładając ręce.
- Aneta, ja już z Tobą nie wytrzymuje wariatko.
-Przepraszam. Emocje! Pakowanie Twoich rzeczy jest takie ekscytujące!
- Taa... Jak obieranie ziemniaków. Zostaw tą czerwoną szminkę! Nie zabieram jej ze Sobą.
-Zabierasz. A jak nie chcesz to od Ciebię ją pożycze i z powodu braku miejsca w Swojej walizce włożę ją do Twojej. Taki geniusz ze mnie!
- Chyba świr. Dobra rób co chcesz. Jestem wykończona.
-Czemu? Ja tryskam energią i zaraz Cię trysnę poduszką!
- Przepraszam, co zrobisz?
I w tej chwili w stronę Marty poleciała poduszka. Tak zaczęła się wojna. Po 15 minutach dziewczyny były doprawdy zmęczone. Pokój Marty wyglądał jak pobojowisko. Nie wiadomo jakim cudem koszulka AC/DC znalazła się na żyrandolu zwisając jak flaga. Dookoła ubrania były porozrzucane a przyjaciółki leżały i śmiały się histeczynie machając nogami. Zaniepokojona mama Marty weszła do pokoju a jej reakcja była nieprzewidywalnie miła "róbcie co chcecie ale do 20 ma tu być porządek". Dziewczyny na chwilę ucichły i znowu zaczęły się śmiać.
- Tam będziemy tak robić codziennie!- stwierdziła Marta.
- Tak, wojny i zapewne w 8 osób!
- Myślisz że....?
- No pewnie! Może oni mają swój wiek ale dusza nadal młoda. Nie ździwiła bym się gdyby to oni zaczynali bitwy. Ale tam chyba nie będziemy rozwieszać bielizny na lampkach nocnych? - powiedziała Aneta wskazując lampkę nocną Marty z której zwisał stanik.
- Debil z Ciebie. - stwierdziła Marta kuląc się na dywanie ze śmiechu.
- Ja Ciebię też kocham. A teraz.... Nieno ja to mogę jeszcze Sobie tak poleżeć.
- Jest 17 a u mnie z zapakowaniem coraz gorzej, mogliśmy wcześniej się obudzić niż 12.
- No już, dobrze. Postaram się o powagę. Naprawdę.-Aneta zrobiła poważna minę a następnie złapała poduszkę i zaczęła okładać nią przyjaciółkę rozkraczając się nad nią.- Ale nie dziś! I nie jutro i zdecydowane 'Nie!' dla powagi przez najbliższy miesiąc!

O 20 Marta zamknęła swoją walizkę co nazwała opacznością Niebios. Aneta lekko zmęczona ale zadowolona z Siebie zrobiła mistrzowską jajecznicę. Najedzone i zadowolone z Siebie dziewczyny położyły się na rozłożonym łóżku.
- Tak niewiele godzin Nas od tego dzieli. Nie potrafię ogarniać swojego szczęścia.- powiedziała Marta.
- Nie ogarniaj szczęścia. Ogarnij Siebie!- odpowiedziała Aneta.
- Wiem powinnam. Wiesz, kiedyś byłam inna. Wszystko się zmienia, wszystko zmienia Mnie.
- Każdy tak ma, pamiętam jak miałyśmy 14 lat. To było w 2013 roku. Czy przez te 5 lat wiele się zmieniło?
- Jeżeli popatrzeć szeroko na świat to nie, ale tak wgłąb Nas. Te stare światopoglądy. Zmienne są, co kiedyś myślałyśmy o polityce?
- To jest temat szeroki. W 2018 już nie rządzi Komor*wski i nikt nie podwyższa vat. Wszystko powoli się naprawia. Ale nasza gospodarka jest mocno zacofana. Nowe rządy młodych głów. To nam było potrzebne. Zobaczysz, jeszcze Polscy imigranci na starość będą wracać do Polski. To będzie piękny kraj. My same możemy się do tego doczynić. Przecież jesteśmy przyszłością Narodu!
- No i widzisz, mając 14 lat czegoś takiego byś nie powiedziała.
- Możliwe. Ale miałam podobne poglądy.
- Ej no 22 i spać mi się chcę!
- Problemy XXI wieku.- zaśmiała się Aneta.
Dziewczyny postanowiły pójść wcześniej spać co ostatecznie zakończyło się zaśnięciem o północy.

Marta obudziła się o 8. Sturlała Anete z łóżka co również zaowocowało jej obudzeniem.
- Mogłaś Mnie milej obudzić !- oburzyła się Aneta.
- Tak. Odrazu przytulaskiem. Mamy jeszcze 2 godziny. Więc powolne ale jednak... Ruchy! - odparła Marta wychodząc z pokoju do łazienki.
Aneta wstała powoli z podłogi i zobaczyła że ma 3 sms'y.
Od: Olivia
Zbieramy się jakoś? Wiem tylko że o 10 wyjazd.
Od: Natalia
Ej to spotykamy się jakoś gdzieś o 9:50? U mnie totalna dezorientacja ;_;
I to co najbardziej zadowoliło Anetę w tym przypadku.
Od: Leszek
Gdzie mamy pod Was podjechać? Będziemy o 10. Prosimy grzecznie o adres :)
Na twarzy Anety zagościł uśmiech. Wybrała miejsce i szybko odpisała na wszystkie 3 sms'y. Po wyjściu Marty z łazienki przyjaciółka powiadomiła ją że o 9:50 spotykają się przy odido. Marta przyjęła to z uśmiechem. Dziewczyny nie mogły zbytnio jeść z powodu przejęcia. O 9:55 stały już pod sklepem razem z Olivią i Natalią.
- Coś wątpię by byli na czas.- stwierdziła Natalia bawiąc się kauczukową piłeczką.
- Oj, napewno przed 11 będą. - odpowiedziała Aneta z małym zawachaniem. Dziewczyny czekając rzucały Sobie piłeczką wyrabiając chwyty. O 10:10 podjechał ich bus szczęścia. Z auta wyskoczyło 4 mężczyzn którzy promienieli szczęściem. Powitali się poprzez uściski, wymyślne 'piątką' itp.
- No cześć cześć. Tylko 10 minut spóźnienia, jak na Nas świetnie! - zachwycił się Kuba.
- No to w podróż! Przed nami jakieś 600 km. Zapraszam do 'antyka'- zaśmiał się Leszek. Chłopcy wrzucili walizki do bagażnika. Który i tak już był zagracony.
- Zabraliście namioty?- zapytała Marta widząc je.
- No tak, całkowity spontan. Raz tu raz tam. Mam nadzieję że lubicie namioty.- odpowiedział Kuba.
Wszystkie dziewczyny pokiwały z uśmiechem. Przed kierownicą zasiadł Leszek a obok niego Aneta. Reszta usiadła z tyłu. Ruszyli powoli z miejsca co dziewczęta zapieczętowały ostatnim spojrzeniem na bloki.
- No to może pośpiewamy?- zaproponował Kuba.
- Wehikuł czasu ?- odpowiedziała odrazu Natalia.
- Pamiętam dobrze ideał swój
Marzeniami żyłem jak król
Siódma rano - to dla mnie noc,
Pracować nie chciałem, włóczyłem się- zaczął powoli Adam. Po tym wszyscy się włączyli tworząc świetny chór w którym górował głos Kuby i Natalii.
" Za to do puszki zamykano mnie
Za to zwykle zamykano mnie
Po knajpach grywałem za piwko i
chleb,
Na szyciu bluesa tak mijał mi dzień
Tylko nocą do Klubu "Puls"
Dżem session do rana tam królował
blues
To już minęło, ten klimat, ten luz
Wspaniali ludzie nie powrócą,
Nie powrócą już!..." 
Tę piosenkę powtarzali jeszcze 2 razy po czym Kuba oświadczył.
- To nasza daleko przyszłość, teraz ten klimat ten luz zawładnie, zawładnie Nami już!
- Ja to chcę tam znaleść krówki.- powiedziała nieprzytomnym głosem Olivia.
- Smakowe- zawtórował jej Witek głosem marzyciela, na co inni zareagowało śmiechem.
- Nie tylko to tam znajdziemy, raz byłam w Łebie.- powiedziała Aneta.
- To mamy przewodnika.- ucieszył się Adam.
- 7 lat temu.- zasmuciła go dziewczyna.
- Trudno. No to teraz poznamy tę miejscowość tak dokładnie jak dupe Kuby- powiedział Adam zacierajac ręce.
- Adam. Ogarnij się człowieku! To było 3 lata temu i wszyscy byliśmy mega zjarani. No chyba że chcesz Sobie przypomnieć libację z następnego dnia.- odpowiedział lekko zmieszany Kuba.
-To by był chwyt poniżej pasa. Nie zrobił byś tego.
- A chcesz się założyć?
Dziewczyny słuchały tej wymiany zdań z przejęciem. Naszczęście zainterweniował Leszek.
- Nie rozpamiętujmy przeszłości. Mamy się cieszyć przyszłością!
- No dobrze.- odpowiedział ze skruchą Kuba co nie było do niego podobne. Leszek poczuł że prędzej czy później będzie musiał to opowiedzieć Anecie i chciał to zrobić jak najszybciej. Wolał żeby się od niego dowiedziała niż 'przez przypadek'. 
- To na jakie studia chciałyście pójść dziewczyny?- zapytał Witek czując że ktoś powinien podjąć spokojną rozmowę. Pierwszą odezwała się Marta.
- Bankowość. Tak na dobry początek.
- A ja filologia Angielska.- stwierdziła z dumą Natalia.
- Psychologia.- stwierdziła Olivia.
- Wydział mechaniczny, chcę poświęcić motocyklą swoje życie.- powiedziała z uśmiechem Aneta.
- Ja się chciałem poświęcić komputerą. I wtedy pojawiła się ona... Gitara.- zaśmiał się Adam jakby na swoje indywidualne wspomnienia.
- Tankujemy!- zawołał Leszek.- Ktoś coś kupuję?
- Ja papierosy-odpowiedział Kuba.
-Miałeś rzucić.- ździwił się Adam.
- Rozmysliłem się.
Wszyscy wysiedli z wozu. Kuba poszedł kupić papierosy, Leszek tankował a Witek zabrał Adama 'na bok' tak by inni ich nie słyszeli.
- Adam, co ty odwalasz? Przypomniało Ci się po 3 latach?- zapytał zdenerwowany Witek.
- Tak, do cholery tak!- odpowiedział równie zdenerwowany Adam.
- Marzysz o ustatkowaniu czy co?
- Poprostu ona dla mnie dużo znaczyła. I mam już 33 lata więc wiesz.
-Zaczynasz histeryzować jak stara panna. Wiesz o nich co nieco, może to będzie 'strzał w dziesiątkę'. Weź się tylko uśmiechnij i nie doprowadzaj Kuby do szału.
- Prawda. Przepraszam.
- To teraz uśmiech i wracamy do reszty, tak?
- Tak. Dzięki.
- Okej. Nie przynieś nam wstydu.
Teraz już wszyscy wsiedli ponownie do pojazdu. Leszek ledwo co wyjechał z miejsca tankowania Lublin zgasł.
- Świetnie. To było do przewidzenia- powiedział lekko zawiedziony Leszek tym że awaria nastała ich w środku trasy.
- Naprawimy.- Powiedziała Aneta uśmiechając sie do Leszka który odwzajemnił uśmiech.
Naprawa trwała godzinę, można by powiedzieć że to wydarzenie wszystkich zbliżyło. Każdy na początku dawał Swoją hipotezę która czasami była wręcz śmieszna~ ' Może coś wleciało przez rurę wydechową.'
Dalszą droga była pełna śpiewanie jak i rozmów o np. nauczycielach, zabawnych historiach i swoich hisoriach o poznawaniu Rocka.
Około 17 zobaczyli tablicę 'Łeba 56 km'
------------------
Ten rozdział został stworzony z dedykacją dla tytułowej Olivii za tę mobilizację świetnym zdjęciem. Dzięki Ci ;* ( ty to potrafisz truć na skype 'pisz,pisz pisz' x20)

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 7

Natalia wstała o 12. Ubiegła noc stała się pięknym snem. Myśli krążyły po wspomnieniach. Dziewczyna postanowiła wsiąść zimny prysznic, może dzięki temu przypomni Sobie że tak naprawdę do 3 siedziała na gg pisząc z każdym który jeszcze nie spał. Prysznic pogłębił jedynie wspomnienia.
- Nasze kroki wspaniale się łączyły. Muzyka przytłumiła się gdy on mnie przytulił. Powiedział "tak na pogłębienie znajomości". Nie można było stwierdzić że był to trzeźwy głos. Przed wyjściem z pokoiku wypił chyba z 3 kieliszki 'na rozluźnienie'. Nigdy nie spodziewała bym się że Kamikaze tak działa na ludzi. Był wyższy ale jakby chciał się dopasować. Potem mówił o nauce gry na gitarze. Że tak można trochę zarobić...-
Natalia otrząsneła się jakby z transu. To co było wczoraj napewno się zdarzyło. I może być z tego dumna. I cholernie szczęśliwa. Przy dość późnym śniadaniu rodzice patrzyli się na Natalie wzrokiem który mówił tylko jedno " wytłumacz się". Więc wiedząc co rodzice oczekują powiedziała.
- Byłam wczoraj z dziewczynami na dyskotece. Czuję się dobrze. Nie mam kaca. W poniedziałek wyjeżdżam nad morze.
- Miałaś pracować a nie wyjeżdżać na wczasy - powiedział groźnie tata.
- A kto powiedział że na wczasach nie można pracować.- stwierdziła Natalia domyślając się co Adam miał na myśli mówiąc że grając można trochę zarobić.
- No dobrze, tylko od Nas pieniędzy nie dostaniesz. Opóźniłaś Sobie studia, to znak że chyba chcesz być w pełni samodzielna.
- No tak, to ja już idę. Umówiłam się z dziewczynami. Papa.
- Pa. Niedługo już naprawdę wylecisz z gniazda.
Natalia wyszła z domu pośpiesznie zakładając bandamkę. Nie umówiła się z dziewczynami. Chciała spokojnie pochodzić, ułożyć Sobie wszystko w głowie. Nikogo nie spotkała co ją bardzo ucieszyło. Myślała o tym że gdyby Aneta nie trafiła do szpitala nie poznała by Leszka. To wszystko inaczej by się potoczyło. Ale musiało być tak jak jest, a jest dobrze. Może we 4 znajdziemy coś dzięki czemu nie będziemy musiały iść na studia? To jest jak jakiś plan, ale to musi być tylko przypadek który może przeważyć na naszej przyszłości. Nie uwierzę w opaczność bożą czy coś w tym stylu. Żyjmy chwilą, o tak. To wspaniale obrazuje mój plan na najbliższy miesiąc.
Chodziła jeszcze po okolicy z pół godziny w pełni pogrążona w myślach. Gdy postanowiła wrócić do domu dostała sms'a od Olivii " Jestem pod Twoją klatką. Czekam." Ta wiadomość ucieszyła Natalię więc szybko pojawiła się przed blokiem. Olivia czekała tam z niezbyt zadowoloną miną.
-Hej. Co tam?- zapytała ostrożnie Natalia.
- Hej. Rodzice nie chcą się zgodzić na wyjazd... A twoi się zgodzili?
- Tak, tylko będę musiała tam na Siebie zarabiać. Stwierdzili że nie będą mi dawać pieniędzy na wyjazd, jakoś mnie to nie smuci.
- Moi twierdzą że to z mojej strony nieodpowiedzialne. Nie wiem o co im chodzi.
- Pewnie się czepiają tak jak moi decyzji o porzucenie studiów. Namówimy ich.
- Został jeden dzień, to zaszybko wszystko się toczy.
- Nie przesadzaj! Idziemy do dziewczyn? Może one Ci jakoś poprawią humor, ja już nad Tobą ręce załamuje.
- No już dobrze. To chodźmy.
Dziewczyną drzwi otworzyła mama Marty.
- Witam dziewczynki. Wy też jedziecie nad to morze? Nie wiem czy zgodzić się na wyjazd Marty.- powiedziała zatroskana matka.
- Dzień dobry, moi rodzice już się zgodzili. Proszę pozwolić Marcie wyjechać,my się nawzajem bedziemy pilnować. Wie pani że nie damy komuś Nas skrzywdzić, niech tylko spróbują!- odpowiedziała walecznie Natalia.
- Dobrze, przekonałaś mnie Natalko. Możesz przekazać tę nowinę Marcie. Jest u Siebie w pokoju.
- Dobrze, dziękuję.
Olivia i Natalia zastały swe przyjaciółki siedzące na dywanie i żywo dyskutujace.
-Hej. Marta jedziesz.- powitała Natalia przyjaciółki.
-Hej. Widzę że Aneta już spakowana.-zażartowała Olivia.
- Tak, spakowana od ponad miesiąca.- stwierdziła Aneta.
- Naprawdę, zgodziła się? Super! - krzyknęła Marta.
- Cicho Marta, moi się nie chcą zgodzić...- powiedziała Olivia siadajac na krześle koło biurka.
- Czyli teraz idziemy nakłonić twoich rodziców? - spytała entuzjastycznie Aneta.
- No można by już to zrobić.
- Tak, teraz, jest 15 a o 17 jesteśmy umówione do Kinls'a z chłopakami. Przed chwilą dostałam sms'a od Leszka.
- No to idziemy!- obwieściła wesoło Natalia.
Dziewczyny podążyły więc w stronę domu Olivii, wszystkie miały uśmiechnięte twarze oprócz właścicielki domu do którego zmierzały. Weszły w 4 do mieszkania wesoło witając się z domownikami. Rodzice Olivii również byli uśmiechnięci.
- Witajcie dziewczyny. Wiem że będziecie Nas namawiać na zgodę wyjazdu Olivii więc ułatwimy wam zadanie. Poprostu się zgadzamy. Tylko macie się opiekować moją córką.- Powiedział wesoło tata Olivii.
- Naprawdę ? Dziękuję!- powiedziała Olivia wieszając się tacie na szyi.
- Dziękujemy panu.- powiedziała Aneta.
Po tym zdarzeniu już wszystkie szczęśliwe dziewczyny chodziły mówiąc Sobie co zabiorą do walizki. Po zakończeniu tematu zauważyły że jest godzina 16:30. Kupiły więc bilety i pojechały na przystanek najbliższy pub'owi Kinls.
W środku zastali już chłopców czekających przy barze. Przywitali się ciepło i zamówili po piwie.
- To wyjazd w poniedziałek o 10 cały wyjazd jest totalnym spontanem.- ogłosił Kuba uśmiechając się do dziewczyn.
- 3 tygodnie na spontanie nad morzem. Brzmi wyjątkowo kusząco-stwierdziła Marta wiedząc że to będzie przygoda życia.
- To my musimy już iść na próbę. Posłuchacie Nas czy zbieracie się do domów?- zapytał Adam.
- Chętnie posłuchamy, nieprawdaż dziewczyny? To jak się tu dostaliście?- powiedziała Natalia na co jej przyjaciółki pokiwały głowami.
- Lublinem oczywiście. To jak, jedziemy?
Wszyscy powstali i ruszyli w stronę drzwi. Za kierownicą zasiadł Leszek reszta zasiadła dość wygodnie na tyle. Tylko Aneta postanowiła nie opuszczać przyjaciela i usiadła na miejscu przy kierowcy. Wesołą grubką zajechali do domu Witka. Dla dziewczyn nie było szokiem zobaczenie domu perkusisty ponieważ często koło niego przechodziły.
Próby były pełne pokazów chłopców przez co dobry humor ani na chwilę ich nie opuszczał. Dla dziewczyn jednak było szokiem pojawienie się Janusza. Przyjaciółki przedstawiły się mu, co było oklaskiwane przez innych członków zespołu. Dzięki oklaską dziewczyny zaczynały się plątać we własnych imionach i zamiast Natali była 'Natyyylia. Olivia nie śmiej się ze mnie!" Wesoła atmosfera trwała do 21 kiedy to próba się zakończyła. Dziewczyny pożegnały się z zespołem i ruszyły w stronę domów.
- Oni są świetni! Nie mogę się doczekać poniedziałku!- powiedziała podczas drogi Marta na co inni ochoczo pokiwali.
- Oh te samochody... Lars Cię pozwie! Jakoś to zawsze na nich działa. Tak, całkowity spontan, czyli chyba raz tam, raz tu, albo i nocka na plaży może się zdarzyć. Oh tak to niesamowicie cudowne! - powiedziała Aneta przechodząc przez ulicę.
- Ten wyjazd poprostu musi się udać. Ja to czuję.- stwierdziła Olivia patrząc na światła w blokach.
- Ten wyjazd będziesz opowiadała swoim wnuką, Olivia. Będzie bosko!- zaśmiała się Natalia.- To ja już idę do domu Pa.
Przyjaciółki pożegnały się i poszły do domów chąc tylko zasnąć i obudzić się w poniedziałek. W swoim pięknym śnie którym jest wyjazd. Śnie który się spełni i będzie długo wspominany. ( Nie tylko dzięki szczęśliwym wątką.)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 6

Bo posiłku Marta z Anetą położyły się na sofie. Marta nie wytrzymała i zapytała:
- Ty coś z Leszkiem w tym szpitalu kręciłaś?
Aneta zasmiała się krótko.
- Nie, poprostu rozmawialiśmy. O wszystkim. Wiesz, on ma 35 lat i można z nim porozmawiać o wszystkim.
- Z nami chyba też?
- Oczywiście, kochana. Żadna siła świata Wam nie dorówna. Wiesz o tym.
- Tak. Ale to że go poznałaś, to będzie musiało mieć jakieś następstwa.
-Będzie miało. O tak, będzie miało. Zobaczymy jeszcze jakie.
-Poznam Witka?
- Jak najbardziej, tego jestem pewna.
- Będzie fajnie...
- Nie... Będzie super fajnie żebym już nie musiała przeklinać.
- To czasem nie twój telefon? Słyszałam dźwięk.
- Oh, tak już patrzę.
Aneta po odczytaniu sms'a była ciągle uśmiechnięta. W Marcie przezwyciężyła ciekawość.
- Kto piszę? Leszek?
- Tak, zaprasza Nas 4 do klubu ołbra. Wybierasz się?
- Oczywiscie! Pisz szybko do dziewczyn żeby wychodziły na dwór!
- Już napisałam, za chwilę pod odido. Zbieraj się. Idziemy obwieścić wesołą nowinę!
Dziewczyny szybko się ogarnęły i zmierzały do wyjścia.
-Aneta, czemu ty zawsze robisz power renger jak wychodzimy z mojego domu?- zapytała Marta.
- Bo zawsze stawiamy Sobie jakąś misję, pamiętasz tą misję znaleść mrówkę?- odpowiedziała rozpromieniana Aneta.
- Trudno zapomnieć... Chciałaś potem zbierać je jako punkty i hodować na gold czy coś i jeszcze mówiłaś o jakimś hp.
- Taaaa...
Dziewczyny zjechały windą i w drodzę do sklepu spotkały Natalie.
- Hej. Jaką macie niespodziankę? - spytała szybko Natalia.
- Hej, zaraz wszystko powiemy, tylko niech Olivia się zjawi. - odpowiedziała szybko Marta. Po chwili już spotkały się z przyjaciółką która była równie ciekawa co Natalia. Aneta zaproponowała przejście się do parku na co resztą się zgodziła.
- Jej już nie wytrzymam, mówicie o co chodzi!- niecierpliwiła się Natalia.
- No bo Aneta dostała sms'a- zaczęła Marta.
-Tak, dostałam sms'a.- zgodziła się Aneta.
- I Leszek zaprosił Cię gdzieś, tak?- zapytała się Olivia.
- No nie tylko mnie, zaprosił nas 4 do ołbry.- stwierdziła Aneta.
- Wątpię by był sam...- powiedziała Olivia i mało co nie pisneła.
- Olivia, nie emocjonuj się tak. Nie pierwszy raz zobaczysz Tune.- powiedziała spokojnie Natalia.
- Nie, nie pierwszy tylko drugi. Ja zaczęsto nie mogę być na ich koncertach...
- Oj, my nie tylko zobaczymy, my poczujemy...- rozmażyła się Marta.
Wszystkie dziewczyny wpadły w śmiech. W drodzę do swojego ulubionego drzewa wszystkie 4 puściły wodze fantazji. Każda wersja ich wieczoru była zwięczona coraz głośniejszymi salwami śmiechu. Gdy weszli na ich miejsca Aneta stwierdziła:
- Coś czuję że w ten wieczór stanie się coś super.
- Tak... Pocałujesz się z Leszkiem podczas tańca a my to nagramy. Aż się trochę przypomina Natalia Gołda.
-Oh, doprawdy zabawne! - stwierdziła Aneta.
- To nie zabawne, wkońcu do tego dojdzie, zobaczysz.
- Ta jasne, prędzej pojadę nad morze w te wakacje.
- Niestety nie ma finansów- stwierdziła smutno Marta.
Natalia zaczęła śpiewać jak to ona miała w zwyczaju co zawsze umilało czas na drzewie.
- Która jest godzina ?- zapytała Natalia.
- 16- odparła Olivia .
- A o 20 jesteśmy umówieni...- powiedziała cicho Aneta.
- To jak, jeszcze godzinę posiedzimy i szykujemy się? - Zaproponowała Marta.
Reszta zgodziła się. Następna godzina zleciała im pod znakiem wspólnego śpiewania co nie najgorzej im wychodziło.
Po tym czasie powoli ruszyli w stronę domu głośno zastanawiając się co założyć, długo rozważali założenie koszulek "Tune" lecz stwierdziły że one wywołały by uśmieszki u chłopców. Każda postanowiła założyć ciemne krutkie spodenki.
O 19 dziewczyny spotkały się przy odido i kupiły bilety tramwajowe. Każda miała czarną bokserkę z napisami. Zaraz po tym jak dotarły do klubu spostrzegły to czego mogły się od początku spodziewać. Legendarnego Lublina 3.
Natalia bardzo się ucieszyła:
- To znak!
- Tak, znak... Tylko czy dobry?- powiedziała Olivia.
- Oj, Olivia, świetny. Proszę o uśmieszek i piersi do przodu!- odpowiedziała Aneta. Zarzucając włosy do tyłu.
Dziewczęta spotkały Leszka zaraz za wejściem. Był on pełen energii, ubrany w dżinsy i niebieską koszulę przyciągał wzrok wielu dziewczyn. Bez słowa złapał Anetę za rękę i poprowadził w stronę pobliskich drewnianych drzwi. Przyjaciółki poszły za nimi. Po chwili szli koło nich innymi członkami zespołu Tune. Dziewczyny uśmiechały się przelotnie do swoich idoli którzy byli ubrani w koszulę. Wszystko jak było dobrze widać zostało misternie zaplanowane. Gdy weszli do małego pokoiku ujrzeli czerwoną,piękną,dużą i zaokrągloną sofę w której wnętrzu był stolik a obok barek. Pomieszczenie mogło by zadowolić nawet bogatego biznesmena chcącego załatwić interesy i na to wyglądało że zostało stworzone do tych celów. Usiedli w 8'ioro dookoła stolika. Leszek opuścił rękę Anety. Pierwsza odezwała się Natalia.
- Gdzie jest Janusz?
Kuba zaśmiał się i odpowiedział.
- Pilnuję dzieci, z domu wychodzi tylko na próby i koncerty. Żona woli go mieć zawsze przy Sobie.
- Podoba się Wam pokoik? Często tu koncertujemy i właściciel daje nam dużo Swobody. Leszek nic tam nie mrucz pod nosem.- tym razem odezwał się Adam.
Pierwsza nieśmiało odpowiedziała Marta.
- Piękny.
- Mam nadzieję że mówisz o Witku. - zaśmiał się Kuba na co Witek wybuchł śmiechem.
- Nie, o pomieszczeniu - powiedziała w pełni wyluzowana Marta.
- A miałem nadzieję - tym razem był to Witek. Na te słowa wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie żyjmy nadzieją, żyjmy chwilą- powiedziała głośno Aneta podnosząc przed chwilą nalanym napojem przez Leszka, inny jej zawturowali i wypili pierwszego drinka.
- To może zaprosimy panie na parkiet, nie sądzicie?- stwierdził Kuba patrząc się znacząco po kolegach siedzących obok. Po tym wstał, wyszedł z okręgu i poczuł silną chęć błaznowania. Zaczął tańczyć can can'a o mało nie rozbijając szybki w barku. Wszyscy wpadli w śmiech.
- Ładnie ruszasz tyłkiem, ale chyba miałeś zrobić coś innego.- odezwał się Adam próbując nie płakać ze śmiechu.
Kuba ukłonił się do swej pubiliczności i upadł na kolana. Trumfalnym głosem powiedział:
- Zapraszam Olivio do tańca.
Olivia wstała pełna uśmiechu, teraz czuła całą Sobą dumę i radość. Przeszła obok Kuby który wstał i otworzył drzwi kłaniając się przy tym głęboko. Olivia wyszła a za nią poszedł Kuba który z inpetem zamknoł drzwi. Razem poszli bliżej środka sali. Zaczęli tańczyć do utworu którego Olivia nie znała. Do okoła było wiele innych par. Kuba zaczął mówić.
- W tym miesiącu jedziemy nad morze na jakieś 3 tygodnie. Wszystkie 4 macie zaproszenie. Przyjmiesz swoje z mojej ręki?
- Tak, bardzo chętnie, kiedy wyjazd?- odpowiedziała Olivia omamiona szczęściem, nic nie czuła oprócz niego. Nie przejmowała się tym że jej rodzice mogą na to niezbyt przychylnie patrzeć.
- Za 2 dni. Jedziemy do Łeby.
Olivia miała w swojej głowie perspektywę przyszłych 3 tygodni tak jasną jakby to właśnie się działo. Zauważyła nieopodal Natalie a przy niej Adama a za nimi Martę rozmawiającą z Wiktorem.

Marta miała niejasne wrażenie że za tym zaproszeniem coś się kryło.
- Ale nic nie jest zadarmo.
- Ah, a jednak jest, trudno zmienić światopogląd lecz to nie ma haczyków. Leszek obiecał Anecie przygodę dla niej i Was, a Nam jest miło że nad morze jedziemy większą grupką.
- Co Leszek zrobił?
- Ups... Troszkę się wygadałem. Noo... To co przed chwilą powiedziałem. Przygodę. Wszyscy przeżyjemy przygodę.
Oboje spojrzeli Sobie głęboko w oczy chcąc ujrzeć swe duszę, swe odczucia, myśli i potrzeby. To wszystko zamknięte w jednym spojrzeniu skłoniło Martę do zgody.

W pokoju Aneta rozmawiała z Leszkiem. Miała położoną głowę na jego ramieniu.
- A więc to wszystko od wejścia do klubu to taki plan?
- Tak, tylko ten taniec Kuby, on zawsze musi innych czymś zaskoczyć.
- Oh, za 2 dni... To wyjeżdzamy w poniedziałek na przygodę życia, jak obiecałeś. A skąd chłopaki znali moje przyjaciółki?
- Jesteście naszymi fankami. Znaleźliśmy Was w znajomych na fb.
- Haha, ojej, to dużo macie tych,takich  znajomych .
- O tak, ale wszystkich uwielbiamy bo oni Nas słuchają.
- Oh... Kochane z Was chłopaki.- Aneta pocałowała przyjaciela w policzek.
Leszek poczuł mieszankę samozadowolenia i pożądania. Wszystko w nim wariowało. Nagle przypomniał mu się jej były chłopak. On ją wygrał. Walczył i wygrał, bo po tym się w niego wtuliła. Po chwili potępił Siebie w myśli. Dziewczyna 16 lat od niego młodsza nie jest zabawką. Musi być ostrożny, može niechcący ją skrzywdzić.
- To może jeszcze się napijemy?- zaproponował mężczyzna na co Aneta zgodziła się kiwnięciem głowy. Po tym kieliszku przyszli inni by również się napić. Aneta zdjęła głowę z ramienia Leszka niemrawo uśmiechając się do przyjaciółek które były bardzo szczęśliwe. Rozmowy popłynęły w tok studiów i kariery. O 3 wszyscy postanowili się pożegnać i spotkać o 17 w pub'ie. Dziewczyny wracając tramwajem nie potrafiły ukryć swojej radości.
- Odrazu się zgodziłam, nie myślałam zbytnio co mówię. A potem on się do mnie przytulił tak na pogłęnienie znajomości. - Natalia zaśmiała się podczas opowiadania swojej wersji dowiedzenia się o wyjeździe.- Był taki milutki. I poprostu w to nie wierzę. Mówił że będzie mnie uczył grać na gitarze. Już nie mogę się doczekać!
- A ty wkońcu pocałowałaś się z Leszkiem? Bo wychodzi że jedziemy nad morze.- zapytała Marta.
- Oh... No jakoś do tego nie doszło.- zaśmiała się Aneta i zaczęła się zastanawiać, że to nie może być przypadek.
- Będzie świetnie. Tylko co na to powiedzą rodzice!? Jedziemy na 3 tygodnie prawie z nieznajomymi facetami! - zaczęła histeryzować Olivia.
- Ciesz się chwilą. Z tym damy Sobie radę. Zobaczysz.- zapewniła ją Aneta.
Szybko doszli do swoich domów. Każda miała tylko wizję wyjazdu która pochłonęła całą ich uwagę. Zasneły z myślą o cudownej przyszłości.

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 5

Kolejne 3 dni były wyjątkowym przełomem w życiu Anety. Znajomość z Leszkiem pogłębia się z dnia na dzień. Po 2 dniach chodzenia po korytarzu w pełni uleczona dziewczyna czuła w Sobie siłę dzięki której mogła by biec. Wolała jednak nie zwracać na Siebie uwagi często zdołowanych ludzki. W noc poprzedzającą wyjście że szpitala Anety przyszedł jej chłopak. Stało się to zaraz po wyjściu przyjaciółek więc dziewczyna rozmawiała z Leszkiem, oboje siedzieli na środkowym łóżku.
Aneta śmiała się głośno z historii które Tune ma w swoim dorobku .
-Witam, chyba już nie muszę pytać jak się czujesz .- powiedział głośno Wojtek zaraz po wejściu do sali.
- Oh, Cześć kochanie. Czuję się znakomicie. Poznaj, to Leszek.-zaszczebiotała pełna entuzjazmu Aneta chcąc przytulić swojego chłopaka, lecz po zobaczeniu jego miny zmieniła zdanie. Zaczęła niepewnie:
- Co się stało? Czemu masz taką minę?
- Co się stało? Pewnie od kilku dni jesteś w pełni zdrowa ale nie dało mi się nawet znaku życia! No i zastaję Cię z jakimś mężczyzną!
- Wojtek, proszę Cię... Jestem z nim w jednej sali więc to chyba logiczne że rozmawiamy. No ja od Ciebie też nie dostałam wiadomości, nic, zero zainteresowania! -powiedziała prawie jednym tchem Aneta. Stała już na ziemi, wyglądała trochę jak kocica gotowa do skoku. Jej chłopak nie chciał być na przegranej pozycji i stawiał dalsze zarzuty .
- Bo ty zawsze dażyłaś mnie gigantycznym zainteresowaniem. Zwłaszcza jak zacząłem praktyki. Ty tylko miałaś jeden cel, być jak najdłużej w Łodzi! Zawsze uważałaś się za tą najważniejszą!
-Tak? A kto codziennie do Ciebie dzwonił jak miałeś sesję, kto wtedy Ciebie pocieszał?! To się nie liczy oczywiście!
- Tak, te kilka tygodni przeważa cały nasz związek a ty tu jesteś doskonała. Już skończ!
- To ty skończ! Jutro wychodzę ze szpitala a ty przychodzisz i robisz awanturę, naprawdę cudownie!
- Przestań się drzeć!
Leszek postanowił wstać i nieco załagodzić sytułacje która według niego była już zbytnio napięta.
- Może lepiej spokojnie porozmawiać, tymi krzykami możecie tylko obudzić niektórych ludzi.
Aneta popatrzyła się się na Leszka załzawionymi oczami w których można było wyczytać wdzięczność. Wojtek to zauważył i kontynułował swoje natarcie
- Ciągle robisz do niego takie maślane oczka?!Można by pomyśleć że nie tylko to dla niego robisz.
- Przestań! Będziesz teraz wszędzie szukał mojej zdrady?! - krzyknęła zaskakująco szybko Aneta. Leszek nadal miał pokerową twarz i poważny ton.
- Proszę Sobie nic nie wyobrażać, my tylko rozmawiamy. Czy to grzech?
Wojtkowi ręce już powoli się zaciskały by po chwili znów otworzyć.
- Grzeszki, powiadasz, cooo.... Pieprzyłeś ją jebana gnido!
W tym momencie Wojtek jednym susem pokonał odległość dzielącą go od Leszka i jego ręce znalazły zajęcie, bijąc przeciwnika w brzuch. Leszek nie zostawał mu dłużny. Bijatyka toczyła się na środku sali, więc łóżka już pozmieniały swoje miejsca. Aneta na początku nie mogła zrozumieć co się dzieje lecz gdy się otkneła wybiegła szybko na korytarz. Biegnąc prawie nie potkneła się o starszego pana chodzącego dzięki balkonikowi. Gdy już była przed pokoikiem lekarzy bez wstępnego pukania weszła do małej salki mówiąc resztkami sił.
- Stało się coś okropnego. Pokój 119. Szybko.
- Co się stało? Ktoś nie założył ochramiaczy na buty?- zakupił Sobie jeden z lekarzy. Dziewczyna odpowiedziała tylko turlaniem głowy z boku na bok. 2 lekarzy pojeło powagę sprawy i wybiegło z pokoiku. Aneta widząc laskę nieopodal siebie po chwili wstała i podpierajac się powoli poszła do swojego pokoju. Ten sam starszy pan widząc dziewczynę teraz chodzącą o lasce powiedział.
- Tego bruneta już wyprowadzili. Niech pani się takimi nie przejmuje. Młodzież... Do czego to dąży... Ale z wiekiem pewnie wszystko dojdzie do Siebie spoważnieje.
Aneta przeszła obok niego nie odzywając się tylko spoglądając na niego krótko. Czuła jakby miała gule w gardle. Weszła do pokoju. Ten widok nie był zachęcający. Pielęgniarki poprawiały ułożenie łóżek, i ścierały delikatne smugi krwii z podłogi. Aneta opadła na swoje już poprawione łóżko. Czuła się okropnie. Odrazu zaczęła myśleć o Leszku, nie widziała go w sali. Czy coś mu się stało? Udawała że śpi gdy wyszły pielęgniarki, utonęła w myślach, i nie mogła zasnąć. Około 1 przyszedł Leszek i położył się do swojego łóżka. Aneta czując że nie może czekać wstała obeszła swoje lozko i usiadła na łóżku naprzeciwko twarzy Leszka.
- Przepraszam. Naprawdę przepraszam.
Rozpłakała się niemogąc dalej mówić. Męszczyzna wstał i usiadł obok niej. Przytulił ją i mówił bardzo cicho słowa pocieszenia. Ona nie słuchała go, czuła tylko straszny ból i jednocześnie ulgę z przytulenia. Zatraciła się w tym jak w swoim wielkim marzeniu. Chciała by tą chwila trwała wiecznie. Powoli tłumaczyła Sobie wszystko, że tak musiało być, że teraz przynajmniej wie z kim była. Po jakiś 20 minutach uspokoiła się do końca. Przetarła oczy dłonią i powiedziała mu do ucha " Dziękuję że jesteś", pocałowała go w policzek. On opuścił dłonie i powiedział tylko " Dobranoc. Jutro porozmawiajmy." Oboje poszli do swoich łóżek . Aneta czuła już ulgę i usunęła szybko. Leszek leżąc wciąż słyszał jej głos delikatnie wpływający do mózgu i ciepło pocałunku. Chciał się nią zaopiekować. Dbać o nią jak o swój skarb. Wpadł w potok pytań które sam sobie zadawał. Już zapomniał o bijatyce. Przed oczami miał tylko płaczącą dziewczynę która tak bardzo chciał pocieszyć i strumień jej brązowych włosów . Gdy wreszcie poczuł trochę ciszy w swej duszy, zasnął.

Następnego dnia przy obu łóżkach leżały normalne ubrania. Lekarz przyszedł o 9 z bestroską miną która można było uwarunkować piękną Pogodą.
- Dzień dobry, i można by powiedzieć dowidzenia. Chodziaż lepiej żebyśmy się już nie spotykali. To dziś wypisujemy. Jak się pan czuję, panie Leszku?
- Dobrze.
- No to świetnie. Przebieżcie się i do domów.
Obydwoje zareagowali tylko krótkim uśmiechem. Zjedli śniadanie w ciszy.
Gdy już się przebrali przyszły przyjaciółki Anety. Oniemiały gdy zobaczyły Leszka. Dziewczyna widząc to szybko powiedziała .
- Jego to chyba nie muszę Wam przedstawiać.
Po zobaczeniu ich kiwania zwróciła się do Leszka.
- To są moje przyjaciółki. Marta, Olivia i Natalia.
Powiedziała wskazując wszystkie 3 pokolei. Podali Sobie rękę na zapoznanie. Dziewczyny były lekko zszokowane lecz już po chwili Natalia wesoło zapytała się
- To może pójdziemy do jakieś knajpki uczcić wyjście że szpitala, idziesz z nami Leszek?
- Tak, bardzo chętnie .- powiedział uśmiechając się mężczyzna .
Wyszli na zalane słońcem podwórze. Aneta odrazu uśmiechneła się zwracając głowę ku Leszkowi a ten odwzajemnił uśmiech. Po chwili zaproponował pobliską kafejkę, na co wszystkie dziewczyny sie zgodziły. W piątkę zajęli najszerszy stolik i zamówili po kawie. Leszek siedząc przy Anecie ciągle na nią spoglądał co nie uszło uwadze innym. Ciszę przerwała Natalia.
- Coś Tune ostatnio rzadko koncertuje w Łodzi.
- No trochę się rozsławiliśmy i jeździmy conieco po świecie. Ale teraz robimy Sobie jakąś miesięczną przerwę. Nam chyba też zasługują się wakacje?- odpowiedział wesoło Leszek.
- Oczywiście, my też Sobie robimy wakacje. Roczne. W mcdonaldzie.
Przyszły zamawiane kawy. Kelnerka mało nie pisneła gdy chwilę dłużej popatrzyła się na Leszka. Szybko wyjeła swój notesik i wręczyła go razem z długopisem prosząc Leszka o autograf dla Moniki. Mężczyzna krótko się zaśmiał i wypełnił prośbę. Po wypiciu łyka kawy stwierdził.
- Sława nie jest aż taka dobra, ale czasem miłe są takie zdumiałe twarze i górączkowe szukanie kartki i długopisa.
Reszta pobytu w kafejce była bardziej rozmowna. Gdy kawa już się skończyła nadeszło południe i Leszek stwierdził że musi już iść. Poprosił na chwilę Anete na bok.
- Podasz swój numer telefonu? Nie chce kończyć znajomości.
- Oczywiście, a ty podaj swój.
Po zapisaniu przez obydwojga numerów do Siebie Leszek pożegnał się z Anetą poprzez pocałowanie w policzek. Gdy mijał stolik z dziewczynami pożegnał się " do zobaczenia" i wyszedł . Aneta dosiadła się do dziewczyn które zrobiły na nią wielkie oczy. Pierwsza odezwała się Marta.
- Czemu nam nic nie powiedziałaś?
- Obiecałam mu.- odparła cicho Aneta.
- Obietnice, zaczyna się nieźle. Tak na Was patrzyłam, to on chyba ma na Ciebie ochotę.
- Oh zabawna jesteś.
- Nie, Marta ma rację, on nie mógł od Ciebie odciągnąć wzroku!- tym razem odezwała się Olivia.
- No dobrze, opowiem Wam co wczoraj się stało.
Dziewczyna opowiedziała wszystko przyjaciółką ze szczegółami. Po jej opowieści Natalia powiedziała:
- Teraz to Tune będziemy mieli nacodzień i wgl... Super! Już wiemy kto będzie twoim następnym chłopakiem Aneta.
- Ale nie czujesz się źle po zerwaniu z Wojtkiem? Wszystko ok?- tym razem była to Marta.
- Tak, wszystko jest ok. I proszę Cię Natalia, ja na to tak pozytywnie bym nie patrzyła.
- Oj, ja jestem tylko relistką. Może już lepiej jedźmy na nasze blokowisko. Muszę wyjść z pomieszczenia.
Wszystkie zgodnie wyszły i udały się w stronę tramwajów. Po drodzę Aneta dowiedziała się że jest teraz gościem u Marty.
Odprowadzając się nawzajem powoli się pożegnały by udać się na obiady.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 4

Następny dzień był bardzo miły. Od rana Aneta była szczęśliwa, ponieważ lekarz powiedział jej że już jutro będzie mogła wyjść z łóżka. Zaraz potem przyszły jej przyjaciółki i przyniosły coś słodkiego by chora szybciej doszła do Siebie. Rozmowa szła im swobodnie, lecz Aneta ciągle coś trapiło. Gdy tylko towarzyszki nie spoglądały na nią ona odwracała głowę w stronę łóżka na którym leżał Leszek. Wkońcu tok ich rozmów potoczył się ku ich jednemu z najczęstszych tematów- ulubionego zespołu Tune.
- Chyba niedługo wyjdą naszywki z Tune, tyle już czekamy, będę musiała mieć jedną z nich! - oznajmiła Natalia.
- O tak, ja też, chyba będzie trzeba odwiedzić Buman'a.- odparła ochoczo Aneta.
- Albo zamówić na ich stronce.- powiedziała Olivia.
- Bo tobie się nie chce nigdzie iść, jak zwykle chudzielcu - zaśmiała się Aneta.
- Ja to bym poprosiła Wiktorka żeby mi uszył. - powiedziała mażycielsko Marta.
Wszystkie 4 dziewczyny zaśmiały się ochoczo. Pierwsza pozbierała się Aneta:
- Zobaczcie, minęło 5 lat a nam nie przeszło. Wielkie z Nas fanki, wiecznie oddane.
- Ale wkońcu Sobie znalazłaś chłopaka.- stwierdziła Olivia.
- No tak, tak. Nie można żyć wiecznie w marzeniach o basiście...  Ale ty ostatnio dostałaś nową szansę, wiedziałam że tak będzie. A był tu mój chłopak ?
- Każdy wiedział że się rozstaną, związek przez wpadkę nie był długi. Tak, był. Chyba 2 razy wpadnął do połowy lipca prawie wogóle go nie było widać bo miał egzaminy a teraz praktyki.
Wszystkie zaczęły kiwać głową. Dalsza rozmowa toczyła się tokiem gustów muzycznych i odwieczną nienawiścią do tkz. 'tró fanów'. Koło południa odwiedzające wygoniła pielęgniarka twierdząc że chora potrzebuje odpoczynku by już jutro mogła stanąć na nogi. Więc chcąc nie chcąc Aneta poszła spać by móc w nocy porozmawiać z Leszkiem.
Wstała około północy. Odrazu bez zastanowienia powiedziała:
- Śpisz?
Odpowiedział jej znudzony głos.
- Nie, ale dziś coś wyjątkowo późno wstałaś.
- Przepraszam nie potrafię dokładnie wstawać o wyznaczonej Sobie godzinie, nie man budzika...
- Dobrze, dobrze. Powiedzmy że Ci wybaczam. A budzik byłby ryzykowny, jeszcze jakaś pielęgniarka by usłyszała.
- Prawda, o której dziś wstałeś?
- Nie pamiętam. To dziś dalej kontynujemy zachwycanie się talentem S. Kinga? Omówiliśmy już z 10 książek.
- A ja Ci jeszcze ulubionej nie odpowiedziałam.
- Dallas '63, tak?
- Tak, mistrzostwo... - Po tych słowach opowiedziała mu całą książkę. Zajęło jej to pół godziny. Po tym czasie zaczęła cicho śpiewać, lecz jej głos był nie naturalny, mocny.
- Urban mazes, labyrinths... Compressed spaces, cavities... Shapeless faces, violent scenes...Mindess workers, fertile queens.
Nagle chłopak zaczął śpiewać razem z Anetą. " Have you ever seen me in this place before?  I guess I last myself, it's not an illusion. The more I get to know, the less I can control. Don't know wich way to go, I'm so confused." Oboje się zaśmiali.
- Jej, Leszek, znasz Tune ?
- No tak...
- Ja ich ubustwiam. Są niesamowici!!
- Oh, chyba muszę się z Tobą zgodzić.- Zaśmiał się krótko.
- Znam chyba wszystkie ich piosenki, a ty?
- No chyba też wszystkie... To jakie gry byś na PC poleciła?
- Najbardziej polubiłam Gothic 2 i GTA San Andres- odpowiedziała ździwiona dziewczyna. W nagłej zmianie tematu nie można było odnaleść sensu, lecz Aneta wolała nie zagłębiać tego tematu.
Rozmawiali jeszcze godzinę i postanowili pójść spać.
- Dobranoc, a, i już jutro będę mogła wstać, to dozobaczenia-obiacała Aneta.
-Dobrze, dobranoc.

Następnego dnia obudził ją lekarz z prośbą by wstała. Zrobiła tak, jak jej powiedział. Dźwigneła się na nogi podpierając się o kroplówkę. Stawiając pierwsze kroki czuła się jakby znowu uczyła się chodzić. Chciała się skierować w stronę łóżka Leszka. Lekarz szybko zbił ją z drogi.
- Nie, nie, proszę nie iść w stronę okna, zapraszam na korytarz. Zapraszam, na krótką przechadzkę ze swoim lekarzem.
Aneta chcąc, niechcąc obruciła się powoli i ruszyła w kierunku drzwi. Jej kroki były lekko sparaliżowane lecz czuła jakby ciepło doplywało do jej kończyn dając energię. Po chwili przechadzki po korytarzu czuła coraz większą pewność Siebie. Rozmowę podjął lekarz.
- Pani Aneto, wie pani że miała wstrząs mózgu. Nie był on mocny lecz przez ponad 3 tygodnie leżała pani w szpitalnym łóżku. Co prawda bardzo szybko doszła pani do Siebie, wręcz błyskawicznie. Była pani chyba najszybciej zdrowiejącym pacjentem w mojej karierze lekarskier. Skończyło się tylko szramą na boku głowy, to bardzo zadawalający wynik jak na sam przypadek. Jak się pani czuję? Jak widzę kroki są stawiane coraz pewniej.
- Dobrze, nogi mam jeszcze trochę zesztywniałe, ale tak to dobrze.- odpowiedziała zgodnie z prawdą Aneta. Czuła się świetnie, jak nowo narodzona. Mrowienie w jej nogach nie przeszkadzało jej wydobyć z Siebie szczerego uśmiechu.
- Doskonale, w takim przypadku sądzę że zostanie pani wypisana już za tak 2-3 dni. Radzę jeszcze trochę pochodzić.
Zdrowiejąca dziewczyna z chęcią chodziła, czuła energię wydobywającą się z jej duszy. Chodząc tak zaczęła patrzeć przez szklane drzwi do sal. W części z nich leżały dzieci. Poczuła strach. Strach dzieci. Strach przed nieznanym. Może dziś do jednej z tych sal wejdzie lekarz i powie że dziecko już nie wróci do domu. I ich matki, matki które wypłakują się nad swoimi pociechami które mogły zapaść na śmiertelną chorobę. W korytarzu zaczeło to się czuć jakby to był jakiś wirus. Wirus bezradności i beznadziei. Dziewczyna postanowiła wrócić do swojej sali, nogi zaczynały ją powoli boleć, jakby przetrenowane. Stanęła przed drzwiami swojej sali. Pod napisem 'nr.119' była karteczka " Aneta Pawlec & Leszek Swoboda" . Mina jej wskazywała na to że jest zaskoczona, nie wiedziała co tym myśleć. Czyżby leżała w sali z tym Swobodą? Czy to czasem nie przypadek, zbieżność nazwisk? Postanowiła się tego dowiedzieć wieczorem. Weszła do sali i usiadła na swoje łóżko które było pierwsze od drzwi. Położyła się i pomyślała o śnie, lecz po chwili weszły jej przyjaciółki. Zaczęły rozmawiać. Aneta postaniwiła im nic nie mówić  dopuki sama nie sprawdzi czy to 'ten' Leszek. Spędziły dzień na rozmowie i przechadzce po korytarzu. Aneta ciągle spoglądała na dzieci w łóżkach szpitalnych, nawiedzały ją ciągle złe przeczucia. Myśli że te dzieci powinny teraz bawić się z rówiesnikami, a nie patrzeć jak ich matki płaczą. Nadszedł wieczór, przyjaciółki się pożegnały, a Aneta postanowiła trochę się zdrzemnąć.

Obudziła się o 22.15, postanowiła jeszcze poleżeć i wszystko Sobie ułożyć w głowie. Po kwadransie wstała, tym razem już nie potrzebowała pomocy w podparciu się czegoś. Powoli i pewnie przekroczyła swoje łóżko i usiadła na następnym, tak, jakby odwiedzała Leszka. Jego glowa była odrucona w przeciwną stronę, stronę okien. Posiedziała tak chwilę. Wkońcu on się odezwał.
- Czyli naprawdę chcesz wiedzieć kim jestem?
- Chce się tylko upewnić, nazwisko na drzwiach i zmiana tematu po zaśpiewaniu Confused. Wszystko wskazuje... Że jesteś moim idolem!
- Co ?! - I szybko odwrócił głowę. Wtedy Aneta się upewniła, to twarz Leszka Swobody, basisty Tune. Zaśmiała się głośno.
- Oj, poprostu nie chciałem rozgłosu. A jak chcesz mogę poprosić Wiktora to zrobi tą naszywkę dla twojej przyjaciółki.
- Oh.... Podsłuchiwałeś!
- No tylko troszkę... Kiedy wychodzisz że szpitala?
- Jeszcze jakieś 2-3 dni, a ty?
- Mam nadzieję że razem z tąd wyjdziemy.
- Tak... Bo przecież obiecałeś mi przygodę życia. A obietnic się dotrzymuje.
- Obiecałem i danego słowa dotrzymany, świetnie śpiewasz, myślę że pomożesz Kubie. A twoje przyjaciółki... Mogą być trójkącistkami, chyba to potrafią z przedszkola.
- Niewiem, nie chodziłam z nimi do szkoły... To ty masz... 35 lat!
- A nie widać, co nie?
- Ja bym  Ci dała że 25.
- Mam narazie jedną prośbę, nie mów nic przyjaciółką. Dowiedzą się, może odemnie, może od Kuby.
- A od Kuby może dowiedzieć się Olivia? Od Wiktora Marta. A od Adama Natalia? Proszę.
- No dobrze, a czemu tak?
- Eee... Nieważne - I zaśmiała się, pełna radości wiedzą że jej przyjaciółki będą wniebowzięte.
- Dobrze... Już północ. Jakoś dziś mam chęć pójścia wcześniej spać. Dobranoc.
- Dobranoc.- Aneta wstała mając ciągle uśmiech na twarzy. Czy to tylko sen? To zbyt niesamowite by było realne. Jeszcze długo myślała o tym wszystkim. Wkońcu udało jej się usnąć w nadzieją na piękny przyszły rok.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 3

Obudzenie się o 23 przez Anete nie było już spowiane tajemnicą pojawienia się jej w szpitalnym łóżku. Dziewczyna mogła już spokojnie leżeć nie zastanawiając się co to wszystko znaczy. Po chwili zastanowienia postanowiła się odezwać.
- Hej Leszek.
- Witam, myślałem że już dziś się nie obudzisz.
- A jednak... Potrafię zaskakiwać - i zaniosła się miłym śmiechem.
- Tak... Już wiesz czemu się tu dostałaś?
-Tak.-
I opowiedziała swojemu nowemu koledze to co sama wiedziała od Marty.
- I tak tu właśnie trafiłam, i poznałam Ciebie.- skończyła swą opowieść Aneta.
- No no, czyli matura musiała być wyjątkowo udana. Więc masz 19 lat, tak ?
- Tak.
- I nie zdążyłaś złożyć papierów na studia ?
- Tak.
- Oh, nie ma się co przejmować, całe życie przed Tobą . Niektórzy zaczynają studia w wieku 50,60 lat.
- Tak... Podziwiam takich ludzi, nigdy nie jest za późno na zdobywanie wiedzy.
- Tak, więc nie ma co się przejmować jedym rokiem.
- Ja się nie przejmuje. Moje przyjaciółki że względu na mnie też zrezygnowały z roku. Razem znajdziemy jakąś pracę, ważne że razem.
- Praca, praca, praca... A może jakaś przygoda? Macie równy rok, przeżyjcie przygodę życia!
- Wyjazd, tak? Na to trzeba zarobić, a my jesteśmy tylko przyszłymi studentami!
- Pomogę Wam.
- Jak ? O co chodzi?
- Nie ważne, uwierz mi. Proszę. Nie zadawaj pytań, wszystko zobaczysz.  - Znam Cię od wczoraj, 2 razy z Tobą rozmawiałam, i mam czekać na nieznane? To dość głupie.... Więc dobrze, zgadzam się.- Aneta uśmiechneła się sama do Siebie. Nie wiedziała co może ją czekać. Lecz niewiadomo czemu czuła że to naprawdę będzie przygoda jej życia. Chciała wstać ale coś jej mówiło żeby tego nie robiła dopuki nie porozmawia z lekarzem. Nie chciała przerywać rozmowy więc kontynuując.
- Widziałeś już moje przyjaciółki?
- Tak, codziennie tu siedzą czasem nawet zostają na noc, ale ostatnio pielęgniarka je wygoniła i pozwala teraz im siedzieć tylko do 22.
- Rozmawiałeś z nimi?
- Nie,  jestem oddalony od Ciebie o łóżko i chce być niezauważalny. Ale miło mi że mogę z kimś porozmawiać w nocy.
- O tak, drugi człowiek w sali szpitalnej jest jak dar. Bo samotność może przytłoczyć... Masz jakiś znajomy głos.
- Hmmmm.... Może poprostu podobny do kogoś Ci znajomego?
- Lub sławnego.
- No tak, tak.
Rozmowa ich ciągła się do godziny 2, zamieniali się że sobą poglądami. Żartowali.
- Wiesz, co Leszek? Polubiłam Cię. Fajny z Ciebie chłopak.- powiedziała uradowana Aneta.
- Ja Ciebie też polubiłem.
- Jeju, już 2.
- No tak, tak. Lepiej już pójdźmy spać.
- Zgadzam się, niema to jak sen. Jutro wrócimy do rozmowy?
- Oczywiście, z chęcią. Dawno nie rozmawiało mi się tak miło z dziewczyną. Dobranoc.
- Dobranoc. - I zasneli pełni nadziei że jutrzejsza rozmowa będzie równie ciekawa jak dzisiejsza.

Rozdział 2

Dziewczyna wstała następnego dnia rano. Po rytmicznym oddechu zgadła że towarzysz sali jest pogrążony w śnie. Czuła że powolutku nabiera siły więc zaczęła się rozglądać. Spostrzegła wiele rurek itp. których od zawsze nienawidziła. Zastanawiała się gorączkowo co się stało. Po pół godzinnych zastanowieniach przyszła pielęgniarka na poranny obchód. Nie była ździwniona stanem pacjętki.
- Witam, witam pani Aneto. Jak samopoczucie?
- Gdybym wiedziała co tu robię napewno było by lepsze.
- No cóż, należy się pani prawda. Napewno chce pani tego ?
- Czy ja wyglądam na osobę zadowoloną z leżenia nie wiadomo ile i nie wiadomo gdzie ?
- Wygląda pani na osobę mądrzejszą.
-Czy to są jakieś kpiny?- zapytała już rowścieczona Aneta.
- Nie. Ale myślałam że pani się domyśli że jest w szpitalu.
- Chyba myślałam nad tym. Lecz przecież mogłam się pomylić, to rzecz ludzka. Przecież mogę być w sklepie dla rybaków i kupować żwirek dla kota. To przecież oczywiste.
- Widzę że powoli pani wraca do zdrowia, chodź dziwnie się to przejawia.... No dobrze, dostała pani wstrząsu mózgu, lecz jest pani wyleczona, ogólnie wszystko wróciło do normy. Teraz tylko badania kontrolne i wypoczynek. Nie widziłam jeszcze nigdy tak szybko zdrowiejącego pacjęta.
- A co tak dokładniej się stało?
- Tego się pani dowie od swoich przyjaciółek, zapewne niedługo przyjdą. Od początku siedzą tu dniami, czasem nawet i nocą. Od ostatniego przebudzenia 4 dni temu robiły sobie wartę. Ale w końcu je wygoniłam, wyglądały mizernie, chyba dużo nie spały.
- Dobrze... Dziękuję za informację.- Aneta zamknęła oczy i starała się coś przypomnieć lecz przyprawiło ją to tylko o ból głowy. Więc zrezygnowała, pastanawiając leżeć cicho i czekać co się wydarzy.

Po godzinie która była dla niej wiecznością przyszły jej przyjaciółki. Gdy Aneta powiedziała do nich 'hej', Natalia się rozpłakała a po Olivii i Marcie było widać że łzy stanęły im w oczach. Pierwsza podeszła Marta.
- Jak się czujesz?
- Nienajgorzej, lecz chętnie dowiedziała bym się co tu robię.
- Noo to długa historia...
- Pomimo... Nadal mnie zrzera ciekawość.
- A więc dobrze... Wieczorem wyszliśmy opić wyniki naszych matur. Poszliśmy do baru wszystko ładnie kulturalnie, lecz z Natalią stwierdziliście że chcecie iść pod dom perkusisty. Miałyście nadzieję że wyjdzie i się z nami napije. Jak doszliśmy do tego domu były wszystkie pogaszone światła, więc zawróciłyśmy. Będąc przy ulicy powiedziałaś że musisz przebiec przed samochodem żeby uciąć smokowi ogon...
- I wtedy mnie samochód potrącił?
- Nie, na szczęście nie. Ale jeszcze raz chciałaś przyciąć i jeszcze raz wbiegłaś.
- I wtedy to się stało ?
- Nie, nie. Za tym drugim razem ledwo zdąrzyłaś ale Ci się udało . Potem poszliśmy na te kontenery....
- I spadłam, tak ?
- Tak... Trafiłaś głową w jakąś cegiełkę.
- Ale już jest wszystko dobrze, tak? Trzeba się uśmiechnąć .
- No bo jest jeden problem.- odparła zmieszana Olivia.
- Tak? A więc słucham.- powiedziała ździwiona Aneta.
- Bo... Do nas przyjechałaś 1 lipca, to wszystko stało się 2, a dziś już jest... 26 lipca...
- Słucham ?!
- Nie denerwuj się proszę, nie możesz...
- Dobrze... To czyli jestem rok do tyłu że studiami. Trudno, złapie się jakąś pracę.
- No jeszcze masz Nas na pocieszenie, wiedziałyśmy że nie wyzdrowiejesz przed 20 i my też zrezygnowałyśmy z tego roku studiów.
Anecie napłynęły łzy do oczu. Nie spodziewała się że jej przyjaciółki zrobią to dla niej... Wkońcu rozplakała się, a przez potok łez powiedziała:
- Dziękuję. Kocham Was, jakbym mogła wstać to bym Was powyściskała. Narazie sobie możecie to wyobrazić.
- Dobrze, dobrze. Już lepiej pójdź spać, odpocznij. Blado wyglądasz, my przy Tobie będziemy.-stwierdziła cicho Natalia.
- Nie musicie, naprawdę.
- Oj, siedź cicho i odpoczywaj. Tak na moje życzenie .
- Dla Ciebie wszystko...- Chora szybko zapadła w sen.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 1

Aneta obudziła się w łóżku szpitalnym, nie wiedząc o co w tym wszystkim chodzi postanowiła jeszcze trochę poleżeć. Gdy po 5 minutach przyzwyczajania się z sytuacją otworzyła oczy zobaczyła obok Siebie swoje 3 przyjaciółki, chciała coś powiedzieć lecz tylko poruszała lekko ustami. Olivia spostrzegła to i zaczęła przyjaciółkę uciszać " Cicho, Anetko, nie możesz się silić, spokojonie , muszisz odpoczywać ." Aneta próbowała lekko odchylić się by zobaczyć wszystko wyraźnie, lecz z szybkością błyskawicy Marta położyła jej głowę ponownie na poduszkach. Dziewczyna uwięziona na łóżku zaczęła niespokojnie ruszać głową w różne strony. Po chwili zjawiła się pielęgniarka, zapewne po zawołaniu przez jedną z przyjaciółek. Obraz Anety nagle się zamazał a ona ponownie zapadła w sen.
Obudziła się w nocy, nie wiedziała ile czasu minęło, lecz widziała jak przez mgłę że już raz próbowała zbadać swe położenie. Tym razemnie nie było przy niej przyjaciółek z czego się cieszyła . Po chwili spostrzegła coś czego wcześniej nie zauważyła. Sąsiednie łóżko. Lekko otwierając usta wypowiedziała " Witaj " , mając nadzieję że sąsiad to usłyszy. Jej oczekiwania się spełniły więc usłyszała :
-Witaj Anetko.
-Skąd znasz moje imię ?-spytała się ździwiona.
- Jestem tu od jakiś 3 dni i często widuje tu twoje koleżanki starające się coś do Ciebie mówić. Czemu się tu znalazłaś?
- Nie wiem, nic Sobie nie przypominam.... A ty jak masz na imię?
- Leszek, miło poznać. Znając polskie realia szpitalne jeszcze sobie tu poleżymy .
- Oh tak, a ty czemu tu trafiłeś?
- Zasłabłem raz, drugi, teraz jestem na badaniach . Chodziasz mam nadzieję że niedługo stąd wyjdę. - zapadła chwila ciszy, którą zagłuszyla tylko mucha wpadajaca po chwili w lapkę i spadająca już uśmiercona na podłogę .Ciszę przerwała Aneta.
- Trochę dziwnie się czuję nie widząc Ciebie.
- Jeżeli nie możesz się ruszyć, musisz przywyknąć, wkońcu kiedyś mnie zobaczysz.- Leszek zaniósł się histerycznym śmiechem.- Korzystałaś kiedyś z tym ruletek internetowych ?
- 6obcy i podobne ? Tak, często się bawię nimi nie mogąc zasnąć.
- No to widzisz, to jest to samo, tylko że wylosowałaś już mnie i odwrotu nie ma.
- Tak to prawda, lecz teraz chyba Cię zasmucę. Rozłączam się z powodu bolącej głowy. Dobranoc .

Prolog

19' letnia Aneta, pełna charyzmy dziewczyna z wielkim niepokojem zaczęła szukać studiów dla Siebie. Od zawsze wiedziała że pójdzie na Warszawskie studia, tak jak jej 2 lata starszy chłopak . Ku jej zadowoleniu maturę zdała doskonale i była pełna nadziei że dostanie się na politechnikę Warszawską. Miała wiele; szacunek wśród starszych , zakochanego w niej do szaleństwa chłopaka , wspaniałe perspektywy przed sobą . Lecz nie miała tego o czym zawsze marzyła, swoich przyjaciółek przy Sobie. Poznała je w wieku 14 lat przyjeżdżając z rodzicami do Łodzi by pozwiedzać . Od tego czasu uwielbiała do nich przyjeżdżać, rozmawiać o wielu rzeczach, dziękując ludzkości za telefony i internet . Z tego powodu zawsze była osamotniona, towarzystwo z jej okolic nigdy nie podzielało jej zainteresowań. Aneta wiele myślała nad tym by zamieszkać w Łodzi zaraz po maturze znajdując tam odpowiednie studia , więc zaraz po uzyskaniu wyników matur pojechała do swych przyjaciółek ; wysokiej, smukłej, brązowo-okiej szatynki Olivii. Średniej wzrostu, także brązowo-okiej, rudej Natalii. Oraz wysokiej, zielono- okiej, brązowo- włosej Marty. Jak zwykle ich spotkanie zaczynało się błogą rozmową o wszystkim , najczęściej siedząc na rozłożystym drzewie ulokowanym w parku . Takie rozmowy często ciągły sie do późnych godzin . Aneta liczyła na to że będzie to wypad tygodniowy lub max 2 tygodniowym a po tym czasie będzie mogła wrócić do domu i złożyć papiery na upragnione studia. Tak się jednak nie stało, los pokazał na co go stać, marzenia się rozprysły a dalsza historia Anety i jej przyjaciółek będzie opisana szczegółowo, proszę tylko o cierpliwość .