Do sali szpitalnej wszedł Leszek, gdy zobaczył że jego dziewczyna śpi pocałował ją tylko w policzek i usiadł obok niej.
- Przebudziła się dziś na chwilę. Jak poszła rozprawa?- Spytała Olivia patrząc się na sufit.
- Dobrze. Ma wpłacić pieniądze na operację Anety. Od cholery kasy, 200 tysięcy. A, i trochę sobie w psychiatryku posiedzi. Jak ona zareagowała na to wszystko? - Leszek nie odrywał wzroku od rany na twarzy dziewczyny. Wiedział że to 'w imię miłości' i teraz czuł się za nią bardziej odpowiedzialny.
- Powiedziałam jej co wiedziałam a ona trochę nie była na naszej planecie. Nie dziwię się, ciągle ma coś dodawane do tej kroplówki. Co teraz zrobimy? Chyba nie zostaniemy w Łebie.
- Nie, wrócimy do Łodzi. Zaczniemy wszystko od nowa, zapominając o tych spartaczonych wakacjach.
Olivia kiwneła głową twierdząco. Po chwili drzwi do sali otworzyły się ponownie. Tym razem weszedł Kuba. Olivia chciała pójść do niego, już spuściła nogi w dół, gdy Kuba do niej podbiegł i mocno przytulił.
- Nigdzie się nie ruszasz.- wyszeptał jej do ucha i usiadł obok niej. Olivia jedynie uśmiechnęła się potulnie i położyła głowę na udach swojego mężczyzny. Ten zaczął bawić się jej włosami słuchając mruczenia.
- A jak z Anetą? - Spytał Kuba patrzący się na lekko zdołowanego przyjaciela.
- Na chwilę się przebudziła. Jeszcze konkretnie nie rozmawiałem z lekarzem. Ale wszystko będzie dobrze, teraz musi być, prawda?- Leszek nie miał siły wypowiedzieć tych słów, lecz wypchnął je z krtani siłą. Bardzo się bał.
- Tak Leszek, musi być. - Odpowiedziała Olivia z zamyśloną miną.
Nie rozmawiali ze Sobą wiele, Olivi i Kubie wystarczyło wspólne towarzystwo a Leszek nie miał na nic siły. Około 21 chłopcy poszli do hotelu który teraz wynajmowali.
Następnego dnia Aneta wcześniej przebudziła się niż jej przyjaciółka. Zobaczyła że jest podpięta pod aparaturę i dźwigneła się na niej wstając. Stawiając ciężkie kroki podeszła do lusterka nad umywalką i ujrzała grube szwy na policzku. Popatrzyła chwilę na nie i położyła się na łóżku. Po godzinie usłyszała westchnienie i szarpanie się z kołdrą Olivia wstała.
- Zabiorą Nas kiedyś stąd? - zapytała Aneta.
- Aneta! - Olivia chciała już wstać lecz przypomniała sobie co obiecała Kubie. - Już niedługo wrócimy do Łodzi. Wszystko będzie dobrze.
- Nie wątpię w to. Przecież mamy Siebie. - Aneta lekko się uśmiechnęła zwracając się do przyjaciółki, lecz uśmiech przyniósł jej ból.
Przez następne 3 dni chłopcy codziennie przychodzili przesiadując kilka godzin. Aneta przyzwyczajała się do bólu. A Olivia mogła już normalnie chodzić. Przyszedł czas na powrót do Łodzi.
- Panią odwieziemy karetką. - Powiedział starszy całkiem miły lekarz.
- Jak to? Nie może wrócić z Nami? - Spytał rozczarowany Leszek.
- A zapewni Pan jej medyczną opiekę gdyby nagle wystąpiło zakarzenie milometrowej ranki?
Na te słowa chłopak podniósł ręce w geście 'poddaje się' .
Oba pojazdy wyjechały wczesnym rankiem . Oczywiście ambulans był pierwszy, Lublin jak zwykle miał usterekę. Całą drogę Leszek prowadził poddenerwowany.
- Chłopie, rozluźnij się. - Próbował go uspokoić Adam.- Ona tam ma doskonałą opiekę.
- Właśnie, to silna dziewczyna.- Potwierdziła Natalia. Kuba zaczął śpiewać Hunter- Pomiędzy niebem a piekłem.
O 18 Leszek wbiegł do szpitala, a reszta szła za nim. Po chwili biegania chłopak usłyszał za Sobą krzyk.
- Leszek! Zatrzymaj się! Nie to piętro.
On posłusznie się zatrzymał i popatrzył za Siebie w kierunku Natalii.
- Ona miała być w 431.- Odpowiedział nieco zdezorientowany.
- W 134. Tak, napewno będzie na porodówce.
Chłopak nie myśląc pobiegł w drugą stronę mijając Natalie.
Gdy wbiegł do właściwej sali mało nie przewrócił się o Kubę.
- Wariat przebiegł pół szpitala. - Natalia weszła do sali z uśmiechem.
- Dobrze się czujesz kochanie? - Spytał Leszek ignorując wypowiedź nowo przybyłej.
- Jestem zmęczona. Nie chcę Was wyganiać ale chętnie bym poszła spać. - Chora odpowiedziała szeptem a cała 7 pokiwała głowami i wyszła.
- Co idziesz taki smutny? - Spytał Witek widząc opuszczoną głowę kolegi.
- Nawet nie chciała ze mną gadać.- Leszek nadal szedł jak na ścięcie.
- Ona jest zmęczona, teraz potrzebuje odpoczynku. Uśmiechnij się, jesteśmy w domu i nic nam nie grozi. - Próbowała pocieszyć Marta.
- Prawda, nic nie grozi. Trzeba być silnym.
Wszyscy zostali odwiezieni do Swoich domów.
Aneta obudziła się o 23 i wstała dzięki aparaturze pod którą została podpięta. Wszędzie te jebane kabelki. Wyszła na klatkę schodową niezauważona i usiadła na schodkach. Siedziała tak 15 minut aż zorientowała się że ktoś się dosiadł.
- Oooh Dzieńdobry.- Powiedziała cicho.
- Jakie dzieńdobry? Cześć, Maciek jestem.- Młody mężczyzna podał rękę uśmiechając się.
- Aneta, miło mi.- Ona również podała rękę, i bacznie mu się przyglądała. Miał blond włosy, ciemno niebieskie oczy i był umięśniony.
- Co tu robisz? - Spytał wesołym głosem.
- Sama nie wiem, chyba czekam na operacje. A ty? Wyglądasz na zdrowego.
- Ponowna operacja nogi, za pierwszym razem źle się zrosła i czasem boli. Co się stało że tu trafiłaś?
Aneta opowiedziała całą historię Swych wakacji. Dobrze zrobiło jej wygadanie się przed kimś.
- Bosh. To brzmi jak scenariusz jakiegoś filmu. A w takich występuje jeszcze gwałt.
- Nie, tu nic takiego nie było.- Dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Skoro był horror teraz powinna być bajka.
- Musi być bajka. Tylko ja z tymi szwami wchodzę jako bestia.
- I tak jesteś śliczna. - Maciek pocałował Anete w obolały polik i wstał. - Muszę już iść, jutro o tej samej porze?
- Ddobrze.- Aneta była zaskoczona, zaczęła odprowadzać nowo poznanego wzrokiem w górę schodów.
Wróciła do Swojego pokoju i odrazu poszła spać jakby z lżejszym sercem. Gdy wstała następnego dnia nie mogła uwierzyć co stało się wczoraj w nocy. Leżała myśląc o niedawnej rozmowie puki Leszek nie przyszedł do niej.
- Hej, jak się czujesz? - Usiadł koło niej i złapał ją za rękę.
- Lepiej. Gdzie inni?
- Później przyjdą.
W tej chwili przyszedł lekarz.
- Dzieńdobry, już rozpatrzyliśmy pani przypadek. Operacja prywatna odbędzie się w Otwocku w najlepszej klinice a następnie miesiąc w górach w sanatorium. W Otwocku pani wybierze które sanatorium najbardziej odpowiada. Jutro rano wyjazd. Dowidzenia.- Lekarz wyszedł zostawiając parę lekko zszokowaną.
- Konkretny.- Powiedziała a Leszek zaczął się śmiać.
- Czyli przez miesiąc nie będziemy się widzieć?- Mężczyzna szybko posmutniał.
- Damy radę, kochanie. Będę dzwonić.- Pocieszała go.
- Ale jak wrócisz zaczniemy życie razem, od nowa, tak?
- Tak, wszystko będzie dobrze. Tylko miło by było gdybyś coś napisał w tym czasie. Tune powinno ruszyć z nowymi siłami.
- Skoro tak uważasz.
Rozmawiali tak do 14. O tej godzinie Aneta wygoniła Leszka na obiad, a on nie wrócił sam.
- Cześć Anetka, jak tam? - Olivia była jak zwykle wesoła.
- Jutro mnie już tu nie będzie.- Aneta próbowała zrobić jak najsmutniejszą minę.
- Co?!
- Jutro jadę na operacje. - Chora zaczęła się śmiać gdy przyjaciółka ze stanu wielkiego ździwienia-strachu zaczęła oddychać szybciej.
- Wariat z Ciebie, chcesz żebym na zawał zeszła?
- Wiesz że Cię kocham?
Leszek na te słowa chrząknął.
- Cicho bądź, byłam pierwsza!- Olivia mówiąc to przytuliła się do przyjaciółki.
Tak wizyta trwała do 18, w tym czasie przyszła też Marta i Natalia z parteramia.
- Natalia, już pogodzeni?- Spytała wesoła Aneta.
- Tak, po tym co się stało zrozumieliśmy że jesteśmy Sobie potrzebni. - Natalia była uśmiechnięta i przytuliła się do Adama.
Następnie czekała 5 godziny z małym telewizorem na spotkanie, by również się pożegnać. Wyszła o umuwionej godzinie na schodki i usiadła wdychając zapach papierosów, choroby i lekarst które niby mają polepszyć świat.
- Cześć!- krzyknął z góry Maciek a Aneta podniosła głowę do góry i uśmiechnęła się. Po chwili chłopak siedział przy niej i przywitał ją uściskiem.
- Dziś ostatni raz gdy możemy rozmawiać. - Poinformowała Aneta z lekko smutną miną.
- Czemu?
- Jutro wyjeżdżam na operację.
- Dobrze, to życzę żeby się udała.
Rozmawiali 2 godziny, o wszystkim. Aneta bardzo polubiła blondyna, a zwłaszcza jego oczy i zapach. Gdy mieli się pożegnać dziewczyna przytuliła chłopaka a on to odwzajemnił, rozeszli się ze smutkiem w oczach i sercach, że już nigdy mogą się nie spotkać.
---------------------------
Wesołych świąt! A oto prezent Bożo Narodzeniowy dla Oliwii :*
Niespodziewane Łódzkie
piątek, 22 listopada 2013
Rozdział 15
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 14
- Nie.- zaśmiała się dziewczyna.
- Dobrze, nie będę namawiać. Wczoraj byli wyjątkowo głośno, nie wyspałem się.
- Ja też. Ale dziś dzień wolny, można poleniuchować. Jeszcze pójść spać.
- Sam nie idę.
- Boisz się?
- Wolę z Tobą.
- Słodko. To chodźmy.
Olivia już wstala gdy do kuchni weszedł Leszek. Wziął ze stołu niedopitą kawę Olivi i wypił resztki z kubka. Kuba i Olivia patrzyli się na niego z ciekawością i zaskoczeniem.
- No co? - Spytał Leszek robiąc Sobie kolejną kawę i nie wytrzymując tego wzroku utkwionego na nim.
- Nic nic- odpowiedział z uśmieszkiem Kuba.- Tylko następnym razem bądźcie trochę ciszej, ludzie chcą spać.
- Dobrze, następnym razem się ograniczymy. - Leszek usiadł na wcześniejszym miejscu Olivi i z uśmiechem patrzył się na Kubę.
- Jeszcze Sobie pogadamy! - Kuba wstał i wyszedł z kuchni. Na jego miejsce usiadła Olivia.
- To było całkowicie z jej woli?- zapytała trochę wystraszona. Leszek spoważniał.
- Tak, nie bój się. Nie zrobił bym jej krzywdy. Sama mnie tym zaskoczyła.
Olivia odetchnęła i uśmiechnęła się. Wyszła z kuchni zostawiając Leszka samego. Ten po wypiciu kawy poszedł do sklepu po rzeczy do śniadania które zaniósł Anecie do łóżka.
- Dzień dobry królewno. - Obudził ją pocałowaniem w czoło. Położył tacę ze śniadaniem na szafce nocnej.
- Oh, dzień dobry królewiczu. - Odpowiedziała i spojrzała na śniadanie.- A mówiłam Ci już że Cię bardzo kocham?
- Wczoraj w nocy chyba 4 razy. A propo, Kuba coś narzeka że za głośno byliśmy.
Aneta zaniosła się donośnym śmiechem i wzięła tacę na kolana.
- Czyli Olivia już wie. I tak była by to pierwsza osoba której bym opowiedziała.
- Ej ej co opowiedziała? I smacznego.
- Tylko tyle że było cudownie.
Dziewczyna wysłała całusa i zabrała się za śniadanie.
Po śniadaniu Aneta wyszła przed domek i cieszyła się piękną pogodą. Po chwili z domku obok wybiegły Marta i Natalia. Rzuciły się na przyjaciółkę z szybkością.
- Gratuluję! - krzyknęła Marta przytulając Anetę.
- Nareszcie. - Zaśmiała się Natalia.
- Ale o co Wam chodzi? - Spytała zdezorientowana Aneta, była zaskoczona tym wydarzeniem.
- Oj nie udawaj. Wiesz o co nam chodzi. Wczoraj chyba wiele się działo. - Marta na chwilę spoważniała i znów zaczęła się śmiać.
- Oh, tak... No co mogę powiedzieć...
- Jak nie chcesz to nic nie mów.
- Nie nie, chcę tylko trudno mi to określić.- Aneta zaczęła śmiać się razem z przyjaciółkami. W nadal świetnych humorach poszli na plażę która o 11 była już zatłoczona.
Tego dnia odpoczywali, czasem wygłupiali się, lecz nie wszyscy razem, jak na początku....
Minęło 6 dni. Właściciel hotelu nie odzywał się do nich. Spędzili ten prawie tydzień w kratkę; jeden dzień czytali a następny spędzali na plaży odpoczywając. Aneta i Leszek starali się coraz ciszej zachowywać w nocy. - Dzień dobry kochanie. Wstajemy, jest 11 a mamy wyjść o 12.
- Witam.... - Aneta odpowiedziała skulając się w łóżku.
- Kotek, co się dzieję?
- Dziś nie idę z Wami, źle się czuję.
- Czyli zostaje przy Tobie.
- Nie, proszę nie... Idź, ja może trochę poczytam. Może coś napiszę.
- Nie ma mowy! Zostaje z Tobą.
- Leszek, Proszę Cię. Tylko jak pójdziecie na miasto to coś dobrego mi kup.
- Jesteś pewna?
- Tak. Leć. - Aneta uśmiechnęła się trochę usilnie i pomachała partnerowi na pożegnanie. Poleża jeszcze dłuższą chwilę i poszła zaparzyć sobie herbaty. Około 13 czuła się już trochę lepiej. Cieszyła się z tego że może chwilę pozostać ona ze Swoim osobistym i wewnętrznym 'ja'. Zaczęła pisać coś ns kartce 'Jesteśmy nicością, potykając się o własną nieświadomość...." O 14 wyszła przed domek i postanowiła że gdy Adam wróci weźmie od niego gitarę i coś skomponuje. Patrząc się w piękne niebo i bujną zieleń oczyszczała się z wszystkiego co złe. Gdy już czuła się w połowie naładowana obok niej przeleciał kamień owiniety w kartkę. Dziewczyna przestraszyła się trochę lecz podeszła do kamienia i wzięła kartkę. To co było tam napisane przyprawiło ją prawie o zawał:
"JUŻ CZAS"
Gdy ostatnio kamienie same latały nie było to dobrym znakiem. Zresztą, od kiedy latające kamienie wróżą coś dobrego. Wolała zostać w domku i tak też zrobiła. Zauważyła że jedna z najważniejszych książek o tajemnicy była u niej więc zaczęła ją czytać. Po 1,5 godziny czytania zasneła na łóżku.
Gdy obudziła się zobaczyła swoje i Leszka rzeczy w strzępach. Formowały one drogę. Coś ją tkneło by poszła po niej. Prowadziła ona do łazienki. Na lustrze, czerwoną szminką którą pożyczyła od Marty, było napisane: 'Dziwka' . Nie zauważyła że drzwi były już wcześniej otwarte a za nimi stał Wojtek.
- Co ty tu robisz?- spytała bez namiętnie chodź widziała że jej były trzymał w ręku nóż.
- Piękne przywitanie. Ile to czasu minęło? Prawie miesiąc ,chyba.- Odpowiedział i zaśmiał się histerycznie. Ciągle przybliżał się do dziewczyny.
- Co chcesz?
- Sprawiedliwości... kochanieeee, żałośni jesteście.
- I nadal Cię nie rozumiem- pytała już ze strachiem w głosie, były był z nożem niebezpiecznie blisko. Jeden zamach.
- Nadal nie wiesz o co mi chodzi? A taka inteligentna byłaś, podobno. Chodzi o Ciebie i tego Twojego fagasa.
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Boisz się że pocharatam Ci buźke ? I co, wtedy on by Ciebie już nie kochał. Popatrz co on mi zrobił!
Wojtek przygwoździł Anete do umywalki tak że między nimi nie było luki. Aneta miała bardzo bliski obraz przekrzywionego nosa i szwu na policzku.
- Ładnie mnie załatwił. Nie prawdaż? Nadszedł czas zemsty, obiecany. Będziecie cierpieć razem. Dziwka i jej skutasiały chłoptaś.
Chłopak podwinął jej koszulkę i położył rękę na biodrze. Dziewczyna próbowała się jakoś wyrwać lecz bezskutecznie.
- Co? Nie mów że nie pamiętasz jak to uwielbiałaś. Te wspólne chwile w których byłaś taka słodka.
- To już minęło! Zrozum! Daj mi żyć normalnie! Zostaw mnie i moich przyjaciół!- wykrzyczała mu w twarz.
Wojtek cofnął się trochę, dziewczyna wyprostowała się. Chłopak uderzył z całej siły w policzek. Aneta upadła.
- Jesteś szmatą.
Złapał ją za ramię i próbował podnieść. Gdy ona sama wstała pod wpływem ciągnięcia została zaprowadzona do salonu i usadowiona na krześle. Chłopak wyciągnął sznur i przywiązał ją.
- Nóż ciągle Cię obserwuje, uważaj. I bez numerów, wiesz co za to czeka. Nie grzeczną dziewczynkę możesz udawać w nocy, w łóżku. Brzydze się Tobą, zawsze tak mądrze mówiłaś 'po ślubie' albo po Twojej 20' stce. I co on takiego w Sobie ma że wskoczyłaś mu do spodni.
- Skąd to wogóle do cholery wiesz?
- Zasłania się okno. Zwłaszcza gdy nie wiesz kto mieszka w pobliżu. Gdzie ty masz telefon... Jak zwykle w kieszeni.
Powiedział to i wyciągnął jej telefon.
- Widzę że nie masz go zapisanego jako kiełbaska, a myślałem że jesteś bardziej sentymentalna. To zadzwonimy do Twojego 'Leszeczka'.
Aneta nie mogła uwierzyć we wszystko co dzieję się dookoła. Bała się nie tyle o Siebie co o Leszka.
- Pan parówa? Zostawiłeś swoją sex laleczke bez ochrony a to może źle się skończyć. Masz być za maksymalnie pół godziny albo moje maleńkie ostrze pocharata jej słodką buźke. I bądź Sam, nie muszę Ci mówić co się stanie jeżeli mnie nie posłuchasz.
Zakończył połączenie i usiadł na łóżku kładąc nóż obok siebie.
- Te wszystkie lata, obietnice a okazałaś się zwykłą szmatą- schował głowę w dłoniach.- Na początku cholernie bolało. Musiałem odpocząć, odreagować. - Wstał, wziął nóż i zaczął chodzić z kąta w kąt.- Przyjechałem nad morze, myślałem że poznam kogoś, zapomnę. A tu niespodzianka, widziałem Was na rynku. Młodzi, szczęśliwi a obok motocykle. Czy to nie Twoje marzenia....? Odpowiadaj! - Uderzył dziewczynę w policzek.
- Wojtek, proszę...
- Żałosna jesteś. Zawsze byłaś lecz nie widziałem tego, byłem zamroczony. Wracając do opowieści... Usłyszałem jak mówiliście o wyścigach. Pomyślałem 'zemsta przyjdzie wcześniej niż myślałem'. I pojechałem stopem za Wami. Wspaniale się ulokowaliście, między lasami. Wybiliście mnie z równowagi, te kamienie nie były planowane ale niezłego Wam stracha napędziłem. Po drodze jeszcze ta opona, ale to nie ważne. Wróciłem do Swojego domku, na 2 dni miałem spokój z Wami. I co tu widzę? Mam wspaniałych sąsiadów! W nocy wybrałem się na spacer, coś mnie tkneło i zobaczyłem przez okno jak się z nim pieszysz! - Wpadł w furie, przybliżył się bardzo do dziewczyny i delikatnie czubkiem ostrza rozciął jej policzek.- Suka musi być naznaczona.
Anecie łzy spływały po policzku i mieszały się z ciepłą krwią z rany. Cały bok twarzy pulsował bólem lecz ona milczała.
- Czekałem tylko do odpowiedniego momentu a ten jest wręcz idealny. To już minęło 15 minut. Niech się lepiej pośpieszy bo zastanie Cię w dość marnym stanie. Poczekamy razem, pobędziemy w ciszy, razem. Kiedyś tak to lubiłaś.
Dziewczyna nadal milczała, myślami była już daleko, w sali szpitalnej.
Po 10 minutach czekania i rzucania wyzwiskami przez Wojtka do drzwi zapukał Leszek.
- Twój fagas zdążył, jak miło.- Powiedział to, wstał z łóżka i ruszył w kierunku drzwi. Za nimi zastał osobę oczekiwną.
- Dawno się nie widzieliśmy. Zapraszam, mamy słodką niespodziankę.
Leszek szedł pierwszy a za nim Wojtek z nożem. Przybysz nie wiedział co zrobić gdy zobaczył swoją dziewczynę z całym zakrwawionym policzkiem i z krwią na ramieniu koszulki.
- Bez gwałtownych ruchów, pamiętaj, mój kompan Cię obserwuję. Trzeba przyznać że nieźle mu się udało z tym nacięciem.
- Czego od Nas chcesz? Pieniędzy?
- Pieniędzy? Moja duma nie zna wartości. Oj nie ma dla Ciebie krzesła, usiądź na łóżku i poprostu pamiętaj że to głupota mi się przeciwstawiać.
Leszek zrobił jak mu kazano.
- No i teraz mam Was wszystkich. Anetka już usłyszała historię- jak doszło do naszego spotkania. Ty nie musisz jej znać, nie lubię się powtarzać.- Wskazał na Leszka nożem- Tylko powiedz mi jedno, jak to jest z moją byłą w łóżku? Chyba nie aż tak źle żebyś wstydził się o Tym mówić?
- Nawet nie wiesz co straciłeś.-Odpowiedział oblizując wargi.- Nędzna kurewka na którą jedynie by Cię było stać nie zastąpi jej. Nigdy. Co ona wogóle w Tobie psychopato widziała?
- Morda szmaciarzu! - Wojtek uderzył z całej siły w twarz Leszka.- Pięść może nauczy Cię zbytnio nie podskakiwać.
Usłyszeli uderzenie drzwi. Leszek wstał:
- Może to wiatr? Pójdę zamknąć.
- Siedź! Żaden wiatr.
Zwracał się do Leszka ciągle wymachując mu nożem przed twarzą.
- A ty cicha niewiasto? Nawet nie piśniesz? Nocami tak chętnie to robisz.
Wojtek podszedł do Anety i zrobił jej drugie nacięcie tyle że głębsze. Rany tworzyły literę T.
- Taka dziwka jak ty zasługuje na więcej! Zapluta szmata!
Leszek nie mógł wytrzymać i wstał. Wtedy zza drzwi wybiegła Olivia i skoczyła Wojtkowi na barana. Wojtek próbując się bronić machał nożem za Siebie i zaciął nogę Olivii. Ta pościła się i upadła. Leszek korzystając z dezorientacji napastnika zabrał mu nóż i uderzył z pięści w brzuch. Rzucił nóż w kąt pokoju i zaczął bić niemiłosiernie.
Po chwili do pokoju wszedł Kuba i widząc Olivie przyłączył się do przyjaciela. Następnie przyszła Natalia z Martą. Natalia miała już założone glany więc z Martą też coś dołożyły. Adam zadzwonił po pogotowie i policję.
- Dobra, koniec tego dobrego. Już chyba psychol zrozumiał Swój błąd.
Gdy wszyscy od niego odeszli skulał się i nie mógł nic z Siebie wydusić. Aneta straciła tyle krwi że zemdlała.
Obudziła się w łóżku szpitalnym. Obok niej siedziała Olivia.
- Nareszcie Aneta! Jak polik?
- Co nareszcie? Chyba dobrze. Nic nie czuję.
- Znieczulenie... 2 dni przespałaś. Miałaś operację.
- Znowu szpital... A co z Tobą? Co z Wojtkiem? Gdzie są wszyscy?
- Mięsień mi delikatnie nadciął więc nie mogę się wysilać puki nie zrośnie się i ogólnie dobrze. Wojtka zabrali na komisariat, nóż wzięli jako narzędzie przeciw oskarżonemu więc nie będzie problemu. I właśnie teraz odbywa się rozprawa i wszyscy na nią pojechali już jakieś 2 godziny temu to może niedługo wrócą. I jeszcze jedna sprawa....
- O co chodzi?
- Ten hotel, można powiedzieć że straszny hotel. Został zburzony. Jest tylko gruz po nim. Właściciel też zniknął razem z Naszymi pieniędzmi.
- Hmmmm... Nawet się z tego cieszę. Za dużo tego jak na odpoczynek wakacyjny. Teraz będziemy żyć tylko Swobodą.
-------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział prawdopodobnie jest jednym z ostatnich. Rozdziały w tym blogu będą teraz publikowane rzadziej (Wiem, dla niektórych to prawie nie realnie publikować rzadziej). Na ten czas będę głównie skupiać się na moim nowym projekcie- blogu http://this-is-evil-everything.blogspot.com/ i zapraszam na Niego.
wtorek, 1 października 2013
Rozdział 13
Adam obudził się o 9, leżał sam w łóżko. Natalia była na dostawce i nadal spała. Chłopak popatrzył się czule na nią, i poczuł gniew. Ogromny gniew do Siebie " Spierdoliłem, znowu. " i uderzył z całej siły pięścią w łóżko. Wstał i wyjął książki które wczoraj znaleźli. Zaczął przeglądać strony "przypadek 4.8.2013" były one zapisane własnoręcznie, pochyłym i charakterystycznym pismem. Znowu schował książki, i zaczął chodzić po pokoju, nie mógł znaleść Sobie miejsca. Wyszedł na balkon i zaczął przyglądać się morzu. Ciągle był pogłębiony w myślach- czy to już jego życie takie będzie, ciągle samotny. Niezadowolony lub pokłócony. " Musiałem zrobić taką głupotę by ją docenić". Na balkon obok wyszedł Leszek.
- Witaj Adamie. Jak tam?
- Cześć, gorzej. Gorzej być nie może. A u Ciebie?
- Wręcz cudownie. Nadal obrażona ?
- Tak, i jakoś się nie zapowiada by odpuściła.
- Chodź na korytarz.
Adam szybko zrobił to, o co go przyjaciel poprosił. Po drodzę popatrzył na Natalie i wyszeptał 'my też będziemy szczęśliwi". Na korytarzy Leszek już czekał siedząc obok drzwi, Adam usiadł koło niego i powiedział :
- Chyba nie myliłeś się mówiąc że one zmienią Nasze życie, światopoglądy.
- Doceniłeś?
- Dopiero teraz.
- Lepiej późno niż wcale. Ja doceniłem pierwszego dnia, nie żałuję. Próbowałeś przeczytać coś ?
- Przejażałem jedną książkę. Wszystko napisane ręcznie, bardzo dziwne.
- Tu wszystko jest dziwne.
W tym momencie w stronę chłopaków podążał właściciel Hotelu.
- Przepraszam panowie z których pokoi?
Oni wstali i odpowiedzieli podchodząc do starszego mężczyzny
-36
-38
- Według danym mają państwo jeszcze 1 dobę hotelową, lecz z przyczyny znalezienia gniazda os proszę o szybkie wyprowadzenie się. Zadzwonimy gdy pozbędziemy się problemu lub wyślemy należności. To jeszcze 40 i 42....
- Tam powiemy im, to Nasi znajomi.- Zadeklarował Leszek.
- Dobrze, dziękuję. Tyle zamieszania, tyle problemów. Dziękuję dowidzenia. - Właściciel poszedł dalej przeglądając Swoje notatki.
- Gniazdo os? Przynajmniej będziemy mieli chwilę na przeczytanie tych wszystkich książek. - Powiedział Adam patrząc się w stronę oddalającego się właściciela.
- Przynajmniej z tej strony dobrze. No niedaleko tu są domki, chyba teraz to będzie najlepsze miejsce. Chodźmy do Kuby.- Leszek już ruszył w stronę drzwi 42, Adam kiwnął głową i ruszył za Nim.
Oliwia i Kuba spali jeszcze, a ich obudzenie nie należało do najłatwiejszych.
- Wstawaj popaprańcu! - wrzasął Adam do ucha Kuby.
- Kurwa, co? Demony ?- zapytał zaspany Kuba.
- Gorzej.- Odpowiedział Leszek.
- Osy! Wyprowadzamy się! Szybko!- zaczął panikować Adam i wybiegł z pokoju.
Olivia sturlała się na podłogę z hukiem ciągnąc za Sobą pościel.
- Jeszcze tego kurwa brakowało... - powiedziała zaspana robiąc z pościeli kulkę do której się przytuliła zamykając oczy.
- Szybko ogarnijcie dupy i jedziemy do domków.- Leszek wyszedł z pokoju Kuby i Olivii, a poszedł do pokoju Marty i Witka. Tam sprawa była o wiele łatwiejsza.
- Witek, wybawicielu światła, wstawaj.
- Dobra już, ale od rana nie wkurwiaj. Nie jestem bogiem.
-Odwala Ci, bożku, wstawaj, obudź Martę, i się pakujcie. Osy.
Leszek poszedł do Swojego pokoju, Aneta pewnie jeszcze słodko śpi, nic nie świadoma- pomyślał, i miał rację. Gdy zobaczył Swoją dziewczynę która spała, a dookoła niej były porozrzucane koce aż zrobiło mu się przykro na myśl obudzenia jej, lecz musiał to zrobić.
Pocałował ją w głowę i położył dłoń na pasie pieszcząc skórę której nie przykrywała koszulka Bon Jovi. Ta otworzyła oczy i wyszeptała " Co tam skarbie?" Ten tylko wbił się w jej usta. Chciał by przynajmniej ona zaczęła miło dzień, i to mu się udało. Gdy rozłączyli się Aneta rozłożyła się na łóżku rozanielona. I zaczęła śpiewać "przeleć mnie w tej koniczynie" i ciągle się śmiała, ta piosenka od dawna ją rozluźniała. Leszek usiadł obok niej
- Nie chce mi się szukać koniczyn ale chętnie zrobię to pierwsze.
- Oj głuptasie- zaświergotała i jak odbita sprężynka podleciała ustami do twarzy partnera i złożyła krótki całus. Leszek tylko popatrzył się na nią czule, nie chciał psuć jej wesołego poranka. A może tam będzie lepiej? Aneta uśmiechała się jak małe dziecko będące w kołysce i obserwowane przez rodzica, zaczęła wierzgać nogami śmiejąc się dziko.
- Słodka, nie miłe wieści.
Aneta spoważniała i wpół usiadła.
- Co się stało?
- W hotelu są osy, chcą żebyśmy szybko się wyprowadzili. Niedaleko są domki.
Aneta szybko wstała i zaczęła się ubierać. A następnie pakować walizkę.
- To nie jest przypadek. Może wtedy też to się stało. Wiesz, jakby otwarcie tajemnej groty początkuje dziwne wypadki, skutki. W tych domkach będziemy musieli przeczytać te książki, może zajrzymy do biblioteki? Jakieś stare gazety?
Dziewczyna ciągle biegała po pokoju ogarniąc go, Leszek ledwo nadążał za nią wzrokowo, a jej słów wogóle nie wyłapywał. Były dla niego jak mgła. Chciał znaleść koniczyne.
- Ej kotek, przytomny jesteś?
Aneta usiadła mu na kolanach zaraz po zasunieciu walizki.
- Ah, tak, tak oczywiście. Zgadzam się z Tobą. Ale musimy się już śpieszyć.
Dziewczyna popatrzyła na niego podejrzliwie. Do pokoju bez pukania weszła Olivia.
- Ludzie, pośpieszycie dupy, wszyscy już na Was czekają na korytarzu.
To okazało się tylko do połowy prawdą, Adamowi i Natalii zeszło się jeszcze trochę z wyjściem z pokoju. Adam był nieco smutny i miał... Strasznie czerwony policzek! Aneta podeszła delikatnie do Natali jak do nieokrzesanego zwierzęcia
- Za co dostał?
- Za delikatnie budził.
- Przez macanie chciał Cię obudzić?
- Nie, coś szeptał do ucha, a potem wargami mi musnął ucho i tak jakoś się zamachnęłam.
- Wariatka.
Tę cichą wymianę zdań przerwał Kuba który nadzorował wyniesienie już ostatniej walizki.
Zaraz po tym wszyscy już siedzieli w Lublinie i jechali ku domką.
- Jakie tam są podziały, na 2 osoby, na 4? - Spytał Witek bawiąc się Swoimi włosami które przerzucił na twarz.
- Chyba 4, nie mam pojęcia, totalny spontan. - Ogłosił Leszek próbując się uśmiechnąć, męczyła go trochę ta ciągłą niepewność. Aneta karciła się w duchu. To miały być ich wakacje na które zapracowali, a mi się zachciało rozwiązywać zagadki.
Właścicielem domków był starszy przemiły pan.
- Młodzi, młodzi, jak miło gościć, no 8 osobowych to nie mam, ale polecam 2 po cztery osoby. Tylko że w jednym domku jest para oddzielnych łóżek.
- Zgadzamy się.- Stwierdziła Natalia wiedząc że to dla niej najlepsze wyjście.
-Więc poproszę kogoś do formularzyka. I czujcie się jak u Siebie. - Uśmiech tego starszego człowieka podniósł na duchu resztę. Leszek poszedł za Nim a po chwili wrócił z dwoma kluczami.
- No, kto idzie do 9 ze mną i Anetą?- zapytał się łapiąc dziewczynę w pasie.
Oliwia rzuciła się na przyjaciółkę przytulając ją.
- Leszek, a pożyczysz mi ją na jedną noc? Dawno z nią nie spałam.
- Ej, co ja towar handlowy?- Oburzyła się Aneta śmiejąc się i przypominając Sobie swój pierwszy tydzień w Łodzi. Spała wtedy w jednym łóżko z Oliwią. A i tak pisały do Siebie na komunikatorach.
- A ja będę spał z Kubą? Jakoś mnie do tego nie ciągnie.
- Dobra, to który domek mamy? - Spytała zaspanym głosem Marta opierając głowę na ramieniu Natalii.
Leszek dał Witkowi klucze z numerem '6'
- Domki są obok Siebie. Wiedzę że niektórzy niewyspani.
Powiedział a Marta zjechała głową z ramienia Natali prawie nie upadając.
W domku była jedna kuchnia i jedna łazienka, 2 pokoiki których powierzenie 3/4 zajmowało łóżko. I mini salonik.
- Idealnie .- Stwierdził Kuba i rzucił się biegiem na łóżko. Aneta z partnerem przeszli do swojego pokoju które było odzielone jedynie ścianą. Drewnianą, tak jak zresztą prawie wszystko co tu było. Położyli się i spletli ręce.
-Kocham Cię.- Wydusiła po chwili Aneta zwracając głowę ku Leszkowi. Ten uśmiechnął się i również zwrócił głowę.
- Ja Cię mocniej. - Pocałował ją namiętnie i długo. - Może skoczymy na miasto na śniadanie i zaczniemy czytać którąś z książek?
- Tak tak kochanie, tylko jeszcze chwila. - Zamruczała Aneta zastanawiając się jak może uczynić te 'wakacje' Leszka milszymi. Położyła swoją głowę na jego ramieniu i zaczęła mu masować klatkę piersiową. Chłopak zaczął patrzeć się w sufit delektując się bliskością ukochanej.
Z transu wyrwało ich pukanie do drzwi.
- Chodźcie na miasto!- Zaczął drzeć się Kuba przez drzwi. Pewnie w domku obok już go usłyszeli. Aneta podpierając się łokciami wstała i zaczęła tapirować włosy. Otworzyła drzwi.
- Kubuś głodny?
- Bardzo, Piękna.- powiedział Kuba opierając się o ścianę ręką i uśmiechając się uwodzicielsko.
- To chyba nie muszę Ci mówić co masz zrobić.
- Rozebrać ?
- JA CIĘ ZARAZ ROZBIORĘ! - wykrzyknął Leszek nadal leżący.
- A może skocz po jajka, zrobię Nam jajecznice. Wkońcu mamy kuchnie.- Wpadła na pomysł Aneta.
- Aj Aj panie kapitanie.- I Kuba odszedł z zadowoleniem.
Po dobrym śniadaniu zebrali się w saloniku domku 6. Całe zebranie opierało się na czytaniu na głos książki. Pierwsza była o renowacjach więc zawiele się nie dowiedzieli przez cały dzień.
- Jest 17 a praktycznie niczego się nie dowiedzieliśmy.- Powiedział smutno Adam mający chęć rzucić książka o ścianę. Był sflustrowany.
- Adam, to dopiero początek, nie poddawajmy się- Powiedziała Aneta łapiąc Adama za rękę i uśmiechnęła się do niego chcąc dać pocieszenie lub jakąś ulgę.
- Na dziś koniec.
- To może pójdziemy na plażę? - Zaproponowała Olivia lekko zaspanym głosem. Inni pokiwali głowami.
O 18 byli na plaży. Chodź nie była to godzina szczytowa nadal na niej było dużo turystów. Po położeniu się na koce jedyną osobą która odrazu nie usneła na słońcu była Aneta. Ona zaczęła od nowa przemyślać odkrywanie tajemnicy podczas wakacji. Bała się że robi wielki błąd brnąc w to, i że inni będą mieli jej to za złe. Po godzinie boju we własnej duszy obudziła wszystkich i okrzykneła że idą na kolację. Towarzysze byli obudzeni jakby z transu więc tylko mruczeli coś pod nosem zwijając koce.
- No szybciej! Ile mam na Was czekać ?!- Aneta ciągle pośpieszała co nie dawało żadnych rezultatów. Gdy wreszcie się zebrali poszli do pubu i zamówili pizzę.
- Może coś do picia? Piwo?- zaproponowała kelnerka.
- Ja dziękuję.- Odmówiła Aneta mając Swój plan. Popatrzyła się wymownie na Leszka więc on też odmówił. Reszta zamówiła po piwie.
- Jutro chcę mieć wolne od tej całej tajemnicy. - Adam pił swoje 2 piwo.
- To poprostu jutro nic nie czytajmy.- Kuba odpowiedział unosząc ramiona.
- Tak... Chodźmy jeszcze na plażę. - Olivia podniosła się wskazując kierunek do morza.
Byli tam do 23 wpatrując się w opadające słońce a potem odbijący się księżyc. Ruszyli do domków, niektórzy nie wyspani, szli z wielkim zapałem w kierunku swych łóżek. Aneta szła powoli przyklejona do boku Leszka.
- Coś dzisiaj taka czuła jesteś.
-Bo Cię kocham. Co? Nie można?
- Misiek, można można.Tylko zaskakujesz mnie, codziennie.
- Przylepy, co tak wolno?- krzyknął z dala Adam będąc już przy wejściu na teren domków.
- Idź już Adam.- Odkrzyknął Leszek.
W drodze do domku nic więcej nie mówili. W pokoju Leszek odrazu rzucił się na łóżko.
- Kochanie, usiądź. Mam dla Ciebie coś.- zamruczała słodko Aneta. Leszek powoli usiadł na skraju łóżka.- A teraz zamknij oczy.- To też uczynił.
( Czytacie na własną odpowiedzialność )
Aneta usiadła okrakiem na Leszku całując go namiętnie. On otworzył oczy i złapał ją w pasie. Aneta zaczęła delikatnie podnosić się i opadać ocierając się o partnera. Leszek podłożył ręce pod jej pośladki i podniósł ją. Chwilę przytrzymał i rzucił na łóżko. Będąc na górze nie chciał przerywać pocałunku. Aneta zaczęła rozpinać jego koszulę i zdejmować co szybko jej się udało.
- Chcesz tego?- zapytał z błyskiem w oku.
- Chcę Ciebię.- Odpowiedziała odpinając mu pasek.
Aneta po chwili była już bez niczego tak jak Leszek. Zmieszał ją trochę widok męskiego przyrodzenia, lecz nie oglądała go zbyt długo. Jest bardzo delikatny. Pewnie nie chcę mnie skrzywdzić. Pomyślała i zamknęła oczy chcąc się rozkoszować chwilą. Na początku czuła się jakby wbijała się jej bielizna. Potem czuła ból- wbiła paznokcie w żebra partnera. Gdy weszła cała długość, odchyliła głowę do tyłu i wyprężyła piersi. Gdy czuła ruchy bioder partnera przesuwała paznokcie drapiąc go delikatnie. Stopami masowała mu z boku nogi. Piersi jej falowały, poczuła w Sobie ciepło zaczęła mruczeć i pojękiwać coraz głośniej. Jakby przez chwilę świat przyśpieszył i się zamazał. Gdy wróciła do Siebie leżała zdyszana i a obok niej Leszek.
- Ożenisz się ze mną?- spytał.
------------------------
Końcówka była na życzenie Patrycji - więc proszę Samobójczy chomiku. I jak zwykle podziękowania dla Oliwii.
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 12
Olivia obudziła się o 9. Była w ubraniach a obok niej leżał Kuba. Nagle przypomniała Sobie wczorajszą kłótnie i zrobiło jej się przykro. Zaczęła nad tym rozmyślać w ciszy. Czuła się trochę winna lecz duma ciągle krzyczała 'niech ona przeprasza'. Trudno oprzeć się takiemu 'delikatnemu' głosikowi.
- Jebane ludzkie ego.- Wyszeptała i wstała budząc tym Kubę.
- Która godzina?- Zapytał się, staczając z łoskotem na Ziemię.
- Późna. Oh, nie czołgaj się, wyglądasz jak wygłodniały zwierz.
- Poluje na Ciebie.- Kuba zamachnął się ręką i położył się na 'wznak'.
Olivia zaczęła ścielić łóżko, po chwili odezwał się Kuba nadal leżąc.
- Jak dobrze pamiętam to wczoraj się z kimś pokłóciłem. Tylko z kim i o co?
- Z Witkiem, nie wiem o co. Może z tą doskonałą pamięcią Sobie przypomnisz.
- Śniadania są do 10, lepiej się pośpieszmy.
- Jaka delikatna zmiana tematu!
- Nie wrzeszcz! Okresu dostałaś czy co?
Olivia wbiegła do łazienki nie mówiąc nic. Kuba wstał z podłogi i zaczął krążyć po pokoju ciągle poprawiając Sobie fryzurę. 'Pokłóciłem się o... Cholerna pamięć. Chyba że... Znowu, to nie dorzeczne. 3 lata jeździć po tym samym.' Te myśli kłębiły się w jego głowie dopuki Olivia nie wyszła z łazienki z przerażoną miną.
- Tak, mam. A nie powinnam, miałam tydzień temu. - Stwierdziła dziewczyna patrząc się otumanionym wzrokiem w podłogę.- Muszę iść do Anety.- I wyszła powolnym krokiem z pokoju, za nią wyszedł Kuba. Dziewczyna weszła do pokoju przyjaciółki bez pukania. Zastała ją leżącą głową na torsie Leszka.
-Anetko, kochanie, proszę wstań.- Zaczęła mówić nieprzytomnym i błagalnym głosem. Przyjaciółka wstała i uśmiechneła się do gości. Lecz gdy zobaczyła minę Olivii wstała z łóżka i ją przytuliła.
- Co się stało?
- Chodź do łazienki, proszę.
Dziewczyny poszły do łazienki a Kuba usiadł na krześle w kącie i schował twarz w dłoniach. Leszek wstał i ubrał się w luźne ubrania. Zaczął chodzić po pokoju lecz po chwili zrezygnował i usiadł na łóżku.
- Co się stało tym razem?- Zapytał zaspanym głosem.
- Zaraz Sam usłyszysz ,zapewne. - Odpowiedział Kuba patrząc się z nadzieją na drzwi łazienki, sam nie wiedział o co tu chodzi.
Aneta wyszła zamyślona, a za nią Olivia patrząc się pytająco na przyjaciółkę.
- To o co chodzi?- Spytał zniecierpliwiony Leszek.
- Idź po Witka i Martę. Kuba, ty idź po Natalie i Adama. Musimy razem porozmawiać. Szybko.- Dała rozkaz Aneta. Leszek wstał i wyszedł bez słowa z pokoju. Kuba chciał zadać kilka pytań lecz widząc postawę przyjaciela również wyszedł bez słowa z pokoju.
- Myślę że każda będzie to miała, zaraz wszystko Ci wytłumaczymy. - Powiedziała Aneta opadając na łóżko.
- Wytłumaczymy? Czyli ile osób wie, rozumie? Może tylko ja nie.- Spytała Olivia lekko zdenerwowana.
- Wiem ja, Leszek i Natalia. Zaczekaj, jak wszyscy będą opowiem całość. Nie chce mi się powtarzać.
Pierwszy przyszedł Leszek. Marta próbowała nie patrzeć w stronę Olivii co dobrze jej wychodziło. Nieco dłużej zeszło się Kubie.
- Zaczniemy od konkretów.-Powiedziała Aneta stając na środku pokoju gdy inni siedzieli. - Można powiedzieć że wczoraj była seria nietypowych wypadków. Kłótni. Wiem że nie pogodzicie się tylko z powodu tego o czym zaraz Wam powiem, lecz przemyślcie. I tak, Natalia, Marta, niespodziewany okres?
Dziewczyny pokiwały głowami. Marta wyglądała na zaniepokojoną, lecz po Natali było widać że rozumie sytułacje doskonale. Aneta opowiedziała dokładnie wczorajszą podróż taksówką.
- Czyli to są jakieś złe moce, duszki?- Spytała Marta.
- Może i nawet gorzej, ale ja nie chce tego zostawić obojętnie, widzisz jak to na Nas działa, wnętrzna Nam szaleją, to chyba nieco dziwne.- Odpowiedziała Aneta.
- Ja też chce rozwiązać tą zagadkę. - Przypomniała się Natalia.
- Tak, chcemy. To zapytajmy kto jest temu wszystkiemu przeciwny?
Nikt nie miał odwagi zgłosić sprzeciwu.
- No to świetnie. Chyba by się śniadanie przydało?
- Jest 11, o tej godzinie nie podają.- Stwiedził Kuba patrząc znacząco na Olivię.
- Powiedzmy że wszystko jest możliwe, za dodatkową opłatą. Zaczekajcie chwilę.- Powiedziała Aneta i wyszła z pokoju łapiąc torebkę w biegu. Po zamknięciu się drzwi zapadła cisza. Nikomu to zbytnio nie przeszkadzało więc siedzieli wpatrując się w podłogę aż do powrotu Anety z wózkiem i jedzeniem.
- Załatwione, tylko mamy w miarę szybko oddać wózek.
Wszyscy wstali, i zabrali się do jedzenia. Po posiłki Aneta ogłosiła;
- Idźcie do pokoi, o 12 w pokoju z bilardem. Macie być ogarnięci!
Więc wszyscy wyszli i ruszyli ku swym pokojom.
- To nonsens.- Stwierdził Leszek.
- Życie... Oj skarbie nie panikuj. Trochę przygody się przyda. Co Nas nie zabije to wzmocni.- Odpowiedziała Aneta podchodząc do swojego mężczyzny i uśmiechając się słodko.
- Jesteś pewna że nic nie zrobi? Nie żebym się bał, ja się tylko o Nas martwię.
- Oh, słodko. Puki będziemy jako tako razem nic Nam się nie stanie.- Zapewniła i pocałowała Leszka w usta.
- Wierzę Ci, ufam. - Powiedział chłopak po pocałunku.
O 12 spotkali się w umówionym miejscu.
- Dużo tu książek, może to o nie chodzi?- Zapytała Natalia?
- Zbyt banalne, może jak odchylimy książkę to tajne przejście się ukaże ?- Odpowiedziała z rozbawieniem Aneta. Olivia podeszła do półki po lewo i zaczęła odchylać książki. - Jej, żartowałam, Olivia.
W tej chwili po odchyleniu książki z czerwonym grzbietem. Z góry spadła cienka stara książeczka, tak, jakby wypchana przez jakąś sprężyne.
- Ty często bierzesz moje żarty na poważnie.- Odpowiedziała widocznie zadowolona Olivia i podniosła książkę z podłogi.
- Świetnie! To chyba... łacina. Nie mam pojęcia. - Olivia zaczęła z niezadowoleniem wertować strony. Po chwili jednak delikatnie się uśmiechneła dając nadzieję reszcie.- Jest kartka- i wyjeła białą kartkę z pośród pożółkłych stronnic- chyba tłumaczenie. " A gdy już jeden przyjdzie, nie pozbędziesz się rodu. Wiecznie w ścianach pozostaną czekając na wybawienie. Dusze cierpiące, przywołujące sług. " No nieztyb miło brzmi.
- Ktoś przetłumaczył tą książkę. Jest tak stara że może być starym poradnikiem przywoływania i to... Rękopis!- Stwierdziła Natalia patrząc na książkę która teraz wylądowała w jej dłoniach.
- Nikt po wynalezieniu druku nie robił rękopisów. Czyli to może być z przed XV wieku. - Powiedział Leszek nadal patrząc na półki z książkami.
- Jakby było tak stare, kartki by się rozłożyły. Chyba że to szatańskie kartki.- Zauważył Adam .
- Nie ma tu daty, pozostaje nam tylko zgadywać. - Natalia odłożyła książkę na stół bilardowy- To tylko jedna z wielu poszlak, tak myślę...
Olivia szybko obracała kartkę w dłoniach, aż spostrzegła co jest po jej drugiej stronie.
- Ktoś niezbyt rozgarnięty tu był, tu jest "karny kutas".
- Przecież to było modne 5-6 lat temu, teraz jest 'karny klops'. - Aneta usiadła na najbliższe bogato zdobione krzesło.- Więc ktoś tu był przed Nami i zabrał tłumaczenie.
- Zabrał do czeluści razem ze Swoją duszą, pewnie to jakieś dzieci wyprawiły obrzęd. Tylko niezauważyli tego fragmentu 'na wieczność'. - Oburzyła się Marta.- Grupka małych antychrystów.
- Nic nie jest wieczne, osinowy kołek potrafi wiele ździałać.- Aneta wyobrażała Sobie jak przebija kolejnego demona.
- Mamy się bawić w sługi Boże ?- Spytała Natalia.
- Nie, mamy się bawić w wybawicieli tego domostwa, dobrych ludzi. No dobrze, woda święcona by się przydała.- Aneta odpowiedziała spokojnie, jakby wiedziała że w pewnym momencie do Natalii dojdzie jaką rolę będą odgrywać.
- Może odrazu odmówmy różaniec?
- To nie najgorszy pomysł.
- Czyli jednak będziemy barankami Bożymi?
- Lepiej barankami niż osłami lub kozłami.
- Coś sugerujesz?
Wymianę zdań między Anetą a Natalią przerwał Kuba.
- Może gdzieś jest tu podobna książka, z tłumaczeniem?
- To jest przywoływanie demonów, jest szansa że jest jeszcze poradnik wysyłania ich do diabła?- Spytał Adam.
- Miejmy nadzieję, ja tam bardziej bym się przyjżał temu pokojowi. Nawet dywan może nam coś powiedzieć. - Leszek popatrzył na czerwone plamki na dywanie.
- Może zaczniemy szukać książki? Jest 8 regałów. - Spytał Witek
- To do roboty!- Zakrzyknął Kuba i ruszył ku regałowi, przeglądając każdą książkę po kolei. Inni zrobili to samo.
Po 2 godzinach gdy prawie wszyscy byli w połowie poszukiwań, Kuba stwierdził ;
- Chodźmy na obiad, głodny jestem.
- Masz rację, trzeba odpocząć.- Potwierdziła Aneta przecierając oczy, od pewnego czasu literki zaczęły dziwnie się poruszać. Ruszyli ku jadalni i zajeli kanapy przy 10' osobowym stole.
- Może do poszukiwań wrócimy wieczorem? Głowa mnie już od tego boli. - Spytała Marta.
- Mnie też, odpoczeła bym chętnie.- Zgodziła się Aneta.
- To może morze?- Zaproponował Witek.
"Nie"- wypowiedziały zgodnie dziewczyny.
- Rozumiem.
Po obiedzie więc wszyscy poszli do Swoich pokoi.
- Trzeba ich jakoś pogodzić, patrzą na Siebie z taką wrogością!- Stwierdziła smutno Aneta. Leszek popatrzył się na nią jak na Swój największy skarb. Leżeli razem na łóżko, ona miała ułożoną głowę na jego torsie, on bawił się jej długimi włosami.
- Dobrze, kochanie, zajmiemy się tym.
- Nie możemy się w pełni zgrać, przecież Marta nie odpowie na żadną chipoteze Olivi, ani odwrotnie. To straszne...
- Ale co możemy zrobić?
- Nie mam pojęcia, zresetować im mózgi żeby zobaczyli że Siebie potrzebują?
- Porozmawiać...
Aneta gwałtownie stanęła na łóżku.
- Tak! Chodźmy z nimi porozmawiać, może ja z Natalią i Adamem? A ty pójdziesz do Marty albo Olivii?
- Co? Teraz? Mieliśmy odpocząć.
- No tak, przepraszam, poniosło mnie.- Aneta ułożyła się tak jak przed chwilą, a Leszek z zadowoleniem powrócił do zabawy.
- Tak, widzę, nie jest łatwo. Ale damy Sobie radę. A teraz jesteśmy tylko my.- Leszek pocałował Anetę w głowę.
- Tylko my... Co będzie jak wrócimy do domu? Przecież ja nie mieszkam w Łodzi, mam studiować w Warszawie.
- Nie mieszkasz ale możesz zamieszkać. W Łodzi też można studiować. Zobaczysz, będzie pięknie.
- Mmm... Będzie pięknie...
- Będziemy razem mieszkać, narazie w bloku, potem kupimy Sobie domek. Taki z ogródkiem.- Rozmażył się Leszek.
- Z pokojem na gitary, i miejscem do komponowania...
- Styl elegancki i guitar heros.
- I duża kuchnia.
-I duże łóżko.
Aneta uśmiechneła się podnosząc głowę ku partnerowi. Pocałowała go w usta a po chwili siedziała na Nim okrakiem kontynuując pocałunek. Zaczęli się pieścić dłońmi. Do pokoju weszła cicho Natalia patrząc się ciągle w podłogę więc tę scenę zobaczyła będąc na środku pokoju, gdy oderwała wzrok od podłogi. Zakochani nie zmienili położenia tylko patrzyli się na Natalie. Ona stanęła słupa i powiedziała
- To może ja zaraz przyjdę.
I wyszła z pokoju najszybszym krokiem jakim potrafiła. Leszek i Aneta jedynie popatrzyli się na Siebie i zaczęli się błogo śmiać.
- Może lepiej zapytać się co chciała?- spytała Aneta.
- A wrócimy do tego?
Dziewczyna pocałowała przelotnie Leszka i energicznie zeszła z Niego. Zaraz za drzwiami stała Natalia lekko speszona.
- Nic się nie stało, wejdź. - Powiedziała przyjaciółka uśmiechając się. Obie weszły do pokoju i usiadły na łóżku.
- Nie chce mi się siedzieć z Adamem w pokoju. Teraz ciągle coś próbuje skomponować na gitarze.- Wytłumaczyła Natalia.
- Pokłóceni? Nie próbuje Cię przeprosić?- Spytała Aneta.
- Próbuje, rano bardzo długo próbował. Ale wczoraj był taki arogancki, okropny!
- Długo będzie musiał przepraszać?
- Tak.
- Potrzebujemy Siebie wzajemnie.
- Jakoś daję radę, żyje.
-Oh Natalko Natalko. Ale trzeba pogodzić Olivię i Martę.
- Tak, trzeba, tylko żadna nie chce powiedzieć o co się pokłóciły.
- Może chodźmy już do pokoju Mrocznej Tajemnicy. Popracujemy razem. - Tym razem odezwał się Leszek
- Dobrze kochanie- Odpowiedziała Aneta i ruszyła ku wyjścia. Idę po Martę i Witka. Natalia idź po Adama, Leszek wiesz co robić.
- Czemu mam iść po Adama?- Oburzyła się Natalia.
- Bo tak. Zrób to dla mnie.
Natalia dość ciężkim krokiem również ruszyła ku drzwi z których już znikła Aneta. Zaraz przed drzwiami Natalia odwróciła się do Leszka i powiedziała poważnym tonem.
- Dbaj o nią, wiesz jak ją kochamy.
Leszek kiwnął głową i zniknął z pola widzenia Natalii.
W 8'ke ruszyli do dalszego poszukiwania książki ktora byłaby wskazówką. Po 2 godzinach odezwał się Adam.
- Mam książkę "słowa szatańskie". Na pierwszej stronie jest dość dziwny znak, sierp i siekiera.
- Adam! Bingo!- krzyknęła Aneta- ten gość w taksówce mówił "szukajcie sierpu z siekierą złączone".
- Mówią żebyśmy zagrali w bilard.
- To zagrajmy- odpowiedział Witek.
- Po kolacji - Powiedział Kuba bardziej do regału niż Witka. Aneta na to tylko westchneła i zgodziła się z Kubą.
- Chodźmy na kolację.
Na kolacji nikt się nie odzywał, wszyscy byli dość poddenerwowani myślą że rozwiązanie tajemnicy jest coraz bliżej.
Gdy znowu znaleźli się w pokoju Leszek powiedział że to on zagra.
- Ja z Tobą- Zadeklarował się Witek.
Kulki były już ułożone na środku stołu, grę zaczął Leszek.
- Na środku jest coś wypalone - zauważyła Olivia przyglądając się temu bliżej. Marta weszła pod stół.
- Chyba nie musimy grać, musieliśmy tylko to zauważyć, tu pod stołek znowu jest ten znak. - Powiedziała szeptem i wyszła spod stołu. - Co jeszcze mówił ten z taksówki?
- Że wszystko może być opisane, i być w podziemiach.- Odpowiedziała Aneta.
- No to już wiemy czemu tu jest wykładzina - Powiedział Adam.
- Szukaj, a znajdziesz, a to wszystko jest podspodem. Ma ktoś przybornik?- Aneta ciągle patrzyła się pod stół.
- To zaraz wrócę.- Powiedział Adam i wyszedł z pokoju.
- No nie spodziewałam się że ktoś ma przybornik. Dobrze wiedzieć.
Adam wrócił z potrzebną rzeczą.
- Szwajcarskie, jak duże ma być wycięcie? - Spytał.
- Tnij od nogi do nogi. - Odpowiedział Kuba.
Wycięcie było z 3 stron, gdy podwineli dywan zobaczyli widoczny ślad włazy, lecz tak dopasowanego że nie można było otworzyć go od zewnątrz.
- Gdzieś musi być jakaś dźwignia, pstryczek.- Zaczął się rozglądać Kuba. Aneta usiadła na tym samym krześle co rano i sięgnęła pod oparcia.
- Guziczek, rano już coś wychuwałam. - Powiedziała a właz się otworzył. - Kto ma lampkę w telefonie ?
- Ja- odpowiedział Adam wyciągając telefon.
- Adam niezbędny. Prowadź. - Aneta pokazała schody.
- Ty zostań, żeby czasem właz się nie zamknął.- Stwierdził Leszek.
- Czemu ja mam zostać?- Oburzyła się Aneta.
- Bo Olivia też zostaje- Odpowiedział Kuba.
- Nie!- Zaprotestowała Olivia.
- Wy 2 zostajecie- Powiedział Adam i już był na 3 stopniu. - Pośpieszcie się.
- Zapomniał bym, zatarasujcie drzwi żeby nikt tu czasem nie wszedł.- Powiedział Leszek i zniknął w ciemności za Adamem. Olivia zastawiła drzwi szafeczką.
- To Nas wpakowali. - Stwierdziła smutno Aneta na co Olivia pokiwała głową.
Po 15 minutach pojawiła się Natalia z Martą.
- Tam jest mały podłużny zapajęczony pokoik pełen regałów z historią zameczku. Chłopaki zaraz powinni skończyć poszukiwania. - Wytłumaczyła Natalia zaraz po wyjściu. Po 30 minutach napiętego czekania przyszli chłopcy z 3 książkami.
- Zamykamy właz. - Oświadczył Adam. - Chodźmy już do pokoi nie chce siedzieć dłużej w tym pomieszczeniu.
W pokoju Leszek przeczytał tytuły książek.
- "Remonty Neptun ostatnie 10 lat" , "Obrzędy 666" i coś co najbardziej nam się przyda " przypadek 4.8.2013". Musimy to wszystko przeczytać.
- Jutro, zmęczony jestem.- Powiedział Adam, zabrał od Leszka książki i włożył głęboko do torby.
- Dobrze, to Dobranoc.- powiedział Witek i wyszedł z Martą z pokoju. Wszyscy poszli do Swoich pokoi i po prysznicu błyskawicznie zasneli. Wiedziąc że jutro będzie wielkim przełomem.
sobota, 7 września 2013
Rozdział 11
Rano Aneta obudziła się na plaży. Pierwsza myśl była oczywista 'co ja do cholery robię na plaży?' Leżała na kocu a obok niej siedziała Olivia.
- Co się dzieje? Czemu jesteśmy TU?
- Nareszcie się obudziłaś, namioty chcieli zwijać a ty śpisz jak zabita, to zrobiliśmy Ci przeniesienie. - Odpowiedziała Olivia patrząc się na morze.
- No kurwa dziękuję. Nie łatwiej było obudzić? Prawie zawału nie dostałam!
- Nie. Co się wczoraj wydarzyło że tak długo wracaliście?
- Ah... No można powiedzieć - zaczęła powoli Aneta macając naszyjnik.- Że jesteśmy parą, tak oficjalnie. Ciekawe, nieprawdaż?
Olivia pisneła i przytuliła się do przyjaciółki.
- Jeju, to bosko! Leszek nic nam o tym nie mówił. Trzeba powiedzieć dziewczyną! Chodź!
Więc poszli w stronę furtki i zastali już zapakowany samochód.
- Chodź śpiąca królewno. Masz ubrania, szybko pod prysznic i do samochodu. - Powitała Anetę Natalia podając ubrania.
Po chwili już wszyscy siedzieli w samochodzie.
- To gdzie jedziemy?- spytała Aneta.
- Park linowy- odpowiedział radośnie Witek, widać było po nim że od pewnego czasu bardzo chciał tam pojechać.
- Idę na quady.- Zadeklarowała Marta.
- Ja z Tobą, może odrobiny to że wczoraj się nie ścigałyśmy.- Powiedziała równie uradowana Aneta.
- Dziewczyny, bez zbytnich szaleństw.- Kuba udający kogoś troskliwego było czymś zabawnym więc Aneta przez śmiech odpowiedziała mu ' Raz się żyje'
W parku spędzili 5 godzin. Pełnych wyścigów gokardowych i chodzenia po trasach linowych. Wyścig quadów zakończył się remisem.
- Ta zapiekanka w barze nie była zbyt duża, pojechała bym na pizzę.- Stwierdziła Olivia kładąc głowę na kolanach Kuby a nogi na kolanach Natalii.
- Nie zawygodnie Ci?- zapytała się Natalia patrząc jak najlepiej zwalić nogi Olivii.
- Nie, ale zaczekaj.- Olivia zaczęła się wiercić wielokrotnie przez to kopiąc Natalie.- Teraz może być.
- Dobrze, to jedziemy na Pizzę. - Zgodził się Leszek śmiejąc się z walki rąk Natalii i nóg Olivii. Adam komentował ich walkę. Jedynymi spokojnymi osobami byli Marta i Witek. Oni rozmawiali po cichu więc tylko oni Siebie słyszeli.
- Mamy się teraz zameldować w hotelu. Bierzemy razem pokój? Proszę.- Zapytał się błagalnym głosem Witek.
- No nie wiem. Napewno Aneta pójdzie z Leszkiem... No dobrze.- Odpowiedziała Marta nie będąc do końca przekonanym o słuszności Swojej decyzji. Nagle zabrzmiał doniośnie głos Adama.
- I przegrana nóg!
Olivia leżała z nogami na wycieraczkach podłogowych, trzymana pod pachami przez Kubę.
- No dobrze, już. - Powiedziała Olivia lekko zirytowana przegraną wygodniej pozycji.
-Już jesteśmy na miejscu.
Jedli pizzę rozmawiając o tym gdzie tym razem się zatrzymają i zareczynach które odbyły się wczoraj.
- Tym razem może hotel? - zaproponował Kuba, a wszyscy pokiwali głowami bo już wcześniej o tym myśleli.
- Przy plaży jest taki duży. Wygląda jak pałacyk.- Rozmażyła się Olivia.
- To tam jedziemy!- Zakrzyknął Kuba.
- Ale tam jest pewnie cholernie drogo!- Ździwiła się Olivia.
- To zatrzymamy się tam na jakieś 3 nocki. Nie byłem na wakacjach od 3 lat, mogę zaszaleć. Raz się żyje !
Inni przyjęli to z uśmiechem.
- Ja biorę pokój z Anetą.- Powiedział Leszek biorąc Anete za rękę. Ta jedynie uśmiechnęła się.
- Ja z Martą.- Witek. Na co Marta popatrzyła się na Olivie i Natalie wzrokiem 'jakoś tak wyszło'. Kuba zaczął energicznie podnosić brwi do Olivii na co ona krzyknęła nie mogąc wytrzymać.
- No dobrze Kuba!
Więc po pizzy pojechali do hotelu Neptun który był 100 letnim Zamkiem. Chłopcy poszli do rejestracji a dziewczyny zostały same.
- My naprawdę będziemy tu mieszkać?- Powiedziała Natalia nie wierząc w to, co się w tej chwili działo.
- O tak. 3 wspaniałe doby hotelowe.- Odpowiedziała Olivia patrząc z podziwem na budynek. Po chwili przyszedł Adam ze swoimi kluczami. -Zabieramy walizki, zaraz reszta przyjedzie tylko jak zwykle Leszek wdał się w rozmowę.
Dziewczyny posłusznie zabrały walizki i ruszyły w stronę drewnianych drzwi. Po przekroczeniu progu widać było Angielski styl powiązany ze starą architekturą. Całość powalała, obok dziewczyn przeszli chłopcy i po chwili już pojawili się ze Swoimi bagażami. Wszystko zanieśli boje hotelowi do odpowiednich pokojów. Były to 4 piękne pomieszczenia wszystkie z balkonem na morze i dużą łazienką. Wszyscy i tak zebrali się w pokoju Witka i Marty by podzielić się emocjami.
- Tu jest bajecznie!- wykrztusiła z Siebie Olivia.
- Tak, a teraz niespodzianka.- Zapowiedział Leszek.- O 21 idziemy na dyskotekę, jest niedaleko a obsługa hotelu poleca.
Jeszcze przez godzinę zachwycali się Swoimi pokojami, znaleźli pokój ze stołem do bilarda.
- Czas się rozpakować!- Okrzykneła Aneta.
- Jutro będzie czas.- Stwierdził leniwie Adam.
- Oj przestań i rusz tyłek!- krzyknęła poważnie Aneta by po chwili zacząć się śmiać z gwałtownego wstania Adama z fotela. Wszyscy poszli do Swoich pokojów.
Marta wykładała Swoje ubrania z niezbyt wesołą miną.
- Czemu jesteś smutna? Przecież jest pięknie!- Zapytał się Witek dziwiąc się zachowaniem towarzyszki.
- Tak, jest pięknie ale coś się dzieję niedobrego... Jakby moja kłótnia z Olivią wisiała w powietrzu, bo ona ciągle mnie unika.
- Może to tylko tak wygląda, nie ma co się przejmować domysłami.- Pocieszył ją Witek uśmiechając się. Marta pocałowała go w usta, podziękowała i wróciła do rozpakowywania się. Śmiała się pod nosem ze Swojej spontaniczności. Najwyraźniej tak musiało być. Po rozpakowaniu się zaczęły się przygotowania na dyskotekę. Po przejściu się do klubu zastała ich muzyka taneczna która odrazu porwała do tańca Kubę i Olivię. Aneta przeleciała wzrokiem szybko klub i bawiących się ludzi. Weszła między nich, zaczęła lekko podskakiwać, jej włosy zmysłowo latały. Leszek podszedł do niej, objął ją w pasie i zniknęli pomiędzy innymi parami.
- Ja tam idę do baru.- Stwierdziła Natalia bardziej zainteresowana asortymentem barmana niż tańcem. Adam poszedł za nią zostawiając trochę osłupiałego Witka i Martę którzy również po chwili znaleźli zajęcie.
- Kolejkę kamikadze. - zamówiła Natalia uśmiechając się do Adama.- Dajemy po połowie?
- Dobrze. Ale potem krwawą marry.
- Okej. Trzeba wypróbować wszystkiego.- I puściła zalotnie oczko. W tym czasie przybyło zamówienie. - Za... No powiedzmy za Anete i Leszka!
- Za nich, zakochańców!- zakrzyknął Adam podnosząc pierwsze szkło. Razem wypili 6 kamikadze.
- Teraz poproszę 2 krwawe Marry.- podniósł rękę Adam. - Za tych kochanych kurwa zakochańców.
Kolejne zamówienie przybyło, i znikło w chwilę.
- Ja tam bym nie mieszała, mogą być niemiłe skutki.- powiedziała Natalia słysząc mamrotanie Adama 'Mojito czy Daniels'
- To poprosimy butelkę Daniels'a i 2 szklanki !- Krzyknął Adam ponownie podnosząc rękę. Jego zamówienie zostało zrealizowane błyskawicznie. Butelka też była opróżniona szybko, głównie przez Adama.
- Muszę przynać, dobry kompan z Ciebię Nataaaa... No ale Jack uciekł, z niego zawsze był kawał skurwysyna. Zwiewał gdy tak dobrze się bawiliśmy ale przychodziła pomoc... Żubrówkę dawać ! - Natalia w ciszy kiwała głową.
- Chodźmy potańczyć. Pochulać... Ja chcę lindy hop'a! - Natalia powiedziała to chowając z uśmiechem twarz w dłoniach.- Lataaa 70' gdzie uciekłyście? Gdzie Wasz blask się skrył. Wy uciekłyście, zostawiłyście mnie w plastikowych czasach. Czemu ja jestem tu, nie tam? W latach 70 gdzie wszystko piękniejsze było, nawet krzew.- Zaczęła nucić powoli przesuwając ręce ku dołowi by odsłonić oczy.
- Na smuteczki są szklaneczki! - Adam wypił 3 kieliszki i zerwał się z krzesła. - Kibel!
Natalia zaczęła się śmiać nalewając Sobie kolejny kieliszek. Na miejscu Adama usiadł bardzo umięśniony dres. Kupił piwo i spróbował zagadać do Natali.
- Noo fajna dupa z ciebie.- Powiedział dres, kiwając się dziwnie.
- A Ty masz dziwnie skręcony kark koleś.- Warkneła Natalia starając by wyszło to z jak największą gracją.
- Co pierdolisz?
- Oh, przepraszam czasem widzę ludzi jak mogą wyglądać za jakieś pół godziny. Więc...
-Mam Sobie iść?
- Wypierdalaj w podskokach- Natalia uśmiechnęła się jakby mówiła 'proszę' lub 'dziękuję' komuś kogo bardzo lubi. Dres wstał z miną skarconego psa. Po chwili ona też postanowiła wstać, zobaczyć gdzie jest Adam. Po drodzę zobaczyła Olivię i Martę jakieś 30 m od Siebie. Nie chciała im przeszkadzać więc poszła dalej. Spotkała Adama przy toalecie przytulającego się do piersi jakieś prostytutki.
- Co ta kurwa ma znaczyć ?- zapytała wściekle Natalia podchodząc do nich.
- Natalko, kochana, bo mi tak się smutno zrobiło i noo kocham Cię.
- Pani a pieniądze? Mam swoją dumę!- Łypneła prostytutka.
- Masz dziwko i się udław spermą.- Powiedziała rzucając 20 złotych.- A ty kurwa nie istniejesz!- Natalia poszła w stronę gdzie widziała dziewczyny. Zastała tam Witka przytulającego Martę.
- Witek, Adam się upił, idzie na czworaka od strony kibla. Zrób coś kurwa bo oszaleje!- krzyknęła Natalia cała w nerwach.
- Cichoo... Marta pokłóciła się z Olivią.- Gdy Witek to powiedział Marta pociągnęła mocno nosem.
- O co? Co tu się do cholery dzieję?
- Nie wiem. Zgarnij lepiej Olivie, Anete, Leszka i tego pojebańca Kubę. Ja się zajmę Adamem.
- A ty też z kimś pokłócony?
- Kilka szczerych słówek z Kubą.
- Kurwa!- Krzyknęła i znikła szukając przyjaciół. Po chwili znalazła Olivie i Kubę .
- Zbierajcie dupy, i co Ci Olivia odpierdoliło?
- Mi? Zresztą nieważne. Zbieramy się?- Zapytała Olivia pijąc margaritte.
- Tak, koniec imprezy pogadamy w hotelu. Wszyscy!- I już zwróciła się do tańczących by znaleść Anete i Leszka. Szukała długo aż wyszła na tył klubu gdzie zastała ich splątanych ze Sobą.
- Gołąbeczki, cyrki się w klubie wyprawiają, czas wracać do domu.- Powiedziała łagodnie zadowolona że przynajmniej u nich bez zmian, kłótni i pijaństwa.
- Co się dzieję?- Zapytała zaniepokojona Aneta ciągle przytulając się do Swojego chłopaka.
- Zobaczysz, usłyszysz. Poprostu chodźmy już.- Smutno odpowiedziała Natalia. Nie miała już tyle psychicznej siły by o tym opowiadać.
- Strasznie blada jesteś Natalia, może zamówie taxówkę?- Zaproponował Leszek.
- Nie, przejdę się.- Zapewniała Natalia.
- Zamów. - Stwierdziła Aneta patrząc się jak przyjaciółka opiera się ciężko o ścianę. Po 5 minutach przyjechała taxówka.
- Do hotelu Neptun. - Powiedział Leszek siadając na przednim siedzeniu.
- Znowu... - Stwierdził kierowca i ruszył.- Chwilę temu jechała też 3, jeden z nich był nieźle nawalony. Przytulał się do gościa z długimi włosami i płakał 'wybacz Natalia'. Co ten alkohol robi z ludźmi, a jak nie ma się twardej głowy!
- Znamy ich.- Stwierdziła smutno Natalia.- Nie wybacze mu.
- Gniew, kłótnie. Widać że jesteście zameldowani w Neptunie.- powiedział kierowca będąc zadowolonym z Siebie, że tyle wie.
- Co to znaczy ? - Zapytała zaciekawiona Aneta.
- Niektórzy mówią że od kilku lat można tam zastać złe moce. Nigdy nie byłem w Neptunie, to nie wiem. Ludzie tylko gadają. Twierdzą że tajemnica kryje się w pokoju ze stołem do bilardu. Niektórzy twierdzą że było tam jakieś morderstwo, inni że grupka turystów odprawiało tam czarne msze i po 6 zmarli, było ich 6, msza odbywała się zawsze o 6. Lecz wszyscy są zgodni w jednym 'szukajcie siekiery z sierpem złączonej'. Legendy... Ja tam myślę że jak wszystko, jest zapisane w kartotece. A ona... Zapewne w pomieszczeniach pod hotelem. Ten zameczek kryje dużo tajemnic, więcej niż zrozumienie kobiety w okresie. No to dojechaliśmy, 17,50 się należy.
Leszek zapłacił i wyszli z taxówki. Teraz patrzyli się na hotel jak na wrota do wielkiej mrocznej tajemnicy.
- Znajdziemy odpowiedź. - Powiedziała Natalia. Reszta nic nie mówiła ale zgadzała się z nią. Poszli do pokoju Natalii żeby zobaczyć co dzieję się z Adamem. Zaraz po wejściu do pokoju Adam pobiegł do Natalii przewracając się z impetem. Natalia dziś czuła do niego odrazę, wiedziała że jak prześpi się, pomyśli. Będzie mogła przyjąć przeprosiny, lecz narazie. Niech cierpi i się stara.
- Natalko, droga. Przepraszam.- zaczął jęczeć Adam powoli wstając z podłogi.
-Nie.- Odpowiedziała ozięble Natalia.
- Bawisz się w sukę?
- Co? Jak śmiesz?
- Zamknij się Adam.-Leszek próbował zachamować przyjaciela, bał się powtórki tego co stało się 3 lata temu.
- Sam się zamknij. Widać że chcesz ją tylko przelecieć.- Powiedział wskazując palcem Anete. I obrucił się do Witka i Marty. - Następne kurewskie pomioty. A gdzie święty Kubuś? Pewnie w krzakach święto jak kogoś nie przeleci.
Natalia nie wytrzymała obelg, wiedziała że on jest pijany lecz posunął się zadaleko. Uderzyła go mocno w policzek. Adam który ledwo stał zatoczył się i ponownie upadł.
- Zamknij się, rozumiesz?! Stój pysk!- Krzyczała Natalia która przypominała małe dziecko proszące rodzica żeby nie piło. Marta wstała i poszła do Swojego pokoju niewytrzymując obecności w kolejnej kłótni. Za nią wyszedł Witek.
- No to się narobiło.- Stwierdziła Aneta patrząc się na Adama który chyba postanowił zasnąć.
-Tak, narobiło się... Jutro zaczynamy poszukiwania w pokoju ze stołem od bilarda. Prawda musi wyjść na jaw.
------------------------------
Wielkie podziękowania dla Oliwii i Natalii, które stworzyły połowę tego rozdziału za mnie. Jesteście wielkie, nie wiem co bym bez Was zrobiła.
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 10
Dziewczyny obudziły się o 10.
-Witajmy w bajce- przywitała ich Olivia.
-Witamy... Wstałam dziś o jakieś 6 i widziałam jak Aneta oblizuje Sobie wargi itp, to... Ty wczoraj z nim?- zapytała się Marta uśmiechając się i znając odpowiedź po przemyśleniach.
- Ej. Odczep się!- Krzyknęła Aneta rzucając najbliższą poduszkę w Martę. Nie wiedziała co w nią wstapiło ale po chwili zaczęła się śmiać by wyglądało to na przyjazny 'atak'.
- Nam nie powiesz?- zapytała się Natalia z lekkim smutkiem. Anete to bardzo zmiękczyło. Jak zwykle, nie mogła ulec dziewczyną. Ale to chyba nie było czymś złym by nie można się do tego przyznawać.
- No tak... - Powiedziała Aneta łapiąc kolejną poduszkę i ją przytulając. Wyglądała jak mała dziewczynka zamarła w marzeniach. - To było takie spontaniczne. Odruchowe? Poprostu cudowne!
Olivia siedząca na materacu najbliżej Anety objęła ją ramieniem i powiedziała;
- Nasza kochana Anetka zaznała prawdziwej miłości.
Marta i Natalia też przysuneły się do Anety chcąc ją przytulić i pogratulować. Anecie popłynęły łzy. Łzy szczęścia. Miała przy Sobie najlepsze przyjaciółki, na nie zawsze mogła liczyć.
- Teraz to już będzie tylko piękniej.- Stwierdziła Natalia patrząc na walizki poukładane wzdłuż ściany namiotu.- Lecz dziś musisz się ubrać wyjątkowo cudnie!
Nagle Marta,Natalia i Olivia odskoczyły od Anety by znaleść w 4 walizkach najbardziej sexowne ubrania.
- Dziś załóż ten stanik czerwony koronkowy, albo bez. Jak wolisz. - Pierwsza odezwała się Marta wyciągając ze swojej walizki soczyście czerwony stanik.
- A w twojej walizce znalazłam przezroczystą białą koszulkę, i ten dekold. Idealna.- Tym razem odezwała się Olivia i zaczęła dalej zagłębiać się w walizkę Anety. Po chwili krzyknęła.- Mam! Czarną skórkowa spódniczka. Natalia, ta Twoja ulubiona.
Stylizacja była ułożona co Aneta przyjęła z nieśmiałym kiwnięciem głowy. Dziewczyny też wybrały Sobie ubrania i wyszli z namiotu w kierunku łazienek. Wychodząc nie widziały ruchu w namiocie naprzeciwko. Uznały że chłopcy jeszcze śpią.
- Ślicznie wyglądasz, wyzywająco. Jeszcze bym Cię trochę umalowała.- Powiedziała Marta patrząc z zachwytem na stylizację. - I tak, dobrze robisz że wciągasz tą koszulkę w spódniczkę.
-Dziękuję. Wolę się zbytnio nie malować. Mam 19 lat, chce być naturalna.
Marta pokiwała głową z uśmiechem. Dziewczyny wróciły do swoich namiotów nadal nie widząc chłopców. Usiadły więc na pobliskiej ławce. Po chwili ujżeli swych przyjacieli lecz to spotkanie było dość wyjątkowe. Chłopcy wjechali na teren namiotu motocyklami; Junakiem s200, Yamahą YZF, Hondą cbr i suzuki GSX. Wszyscy którzy byli przy dróżce patrzyli się na maszyny z porządaniem lub wychylali się z namiotu by sprawdzić co robi ten hałas. Gdy podjechali pod swój namiot, Kuba wyjął z plecaka 8 paczuszek.
- Dzień dobry, śniadanie przyjechało.
Dziewczyny siedziały jak wmurowane nie wiedząc co się dzieje, lecz po chwili się przekonały że po chłopakach można spodziewać się wszystkiego. Aneta wstała kierując się ku motocyklą, lecz została w połowie drogi złapana przez Leszka w pasie.
- Później pojeździmy, teraz śniadanie. Mamy wypożyczenie na cały dzień.
Aneta obruciła się do niego uśmiechając się.
- Dobrze, a gdzie pojedziemy ?
- Zwiedzimy trochę Łeby.
- Czy ta Suzuka to 600'ka?
- Oczywiście, wszystkie to 600'ki
Uśmiechnęli się do Siebie. Po śniadaniu weszli na maszyny. Wiktor z Martą na Junaka. Adam z Natalią na Yamahę. Kuba z Olivią na Hondę, a Leszek z Anetą na Suzuki. Najpierw pojechali do centrum, następnym celem była przystań. Kręcili się tak jeszcze po okolicy do 15, wtedy zatrzymali się w centrum.
- Czas na obiad, gdzie idziemy? Byle by nie śmieciowe żarcie...- powiedział Adam opierając się o Yamahę.
- Może chodźmy w krzaki?- zaproponował Witek.
- Zboczeniec!- zaczął krzyczeć Kuba skacząc jak poparzony.
- No nie śmieszne, przed nami 'restauracja 'w krzaka'- odpowiedział mu Witek.
- Witek... Tam 2 litery sie nie świecą. To jest 'w SkrzaTka'. - Powiedział Leszek po dokładnym spojrzeniem w stronę restauracji.
- To uderzymy w Skrzatka?- zaproponował ponownie Witek.
- Walmy.- Odpowiedział uradowany Kuba.
- Lepiej nie wal Kuba.
- Lepiej nie wypowiem się na ten temat.
- Lepiej to chyba.
- Chodźmy już do restauracji.- Przerwała wymianę zdań Witka i Kuby Olivia. Więc poszli już bez słowa do restauracji. Czekając na zamówienie rozważali wyścigi.
- Ja napewno chcę się ścigać.- Stwierdziła Aneta.- Kto staję ze mną?
- Mógłbym. Ale lepiej żebyś się nie ścigała, eee.... Bezpieczniej.- Odpowiedział Leszek lekko zatroskany i zaniepokojony.
- To ja biorę Yamahę.- Aneta czuła się w swoim żywiole.
- To jak wygrasz z Leszkiem to ja biorę Suzuki. I zobaczymy co lepsze.- Adam również był chętny do wyścigów.
-Moja Honda,ale tylko na jednej prostej wyścig.- Powiedział Leszek z niepokojem.
- To ja chce Junaka.- Zadeklarowała się Marta tak jakby teraz dopiero zrozumiała o czym rozmawiają.- Tylko która prosta?
- Przy polu namiotowym jest niezła droga, ślepa i bez domków. Wjazd można zatarasować Lublinem.- Zaproponował Leszek. Wszyscy się zgodzili.
Więc po obiedzie pojechali na tą uliczkę. Wjazd zatorowali Lublinem.
- Ta uliczka ma tylko z 500 m.- Zasmuciła się Aneta.
- Coś jest - pocieszył ją Leszek unasząc nonszalancko brwii.
- Oh no dobrze, niech staną na mecie. Ja chcę już jechać!
Po chwili wszystko już było gotowe. Marta stanęła przy starcie, by rozpocząć wyścig. Aneta czuła rządze wygranej, która pchneła ją lepiej niż wiatr. Czuła mieszankę ekstazy i euforii podczas jazdy, a zwłaszcza gdy wyprzedziła Leszka i wygrała swoją Yamahą.
- Gratuluję Anetka. - Zaczęła się cieszyć Olivia przytulając przyjaciółkę.
- No to zobaczymy kto tym razem wygra.- Powiedział Adam z dużą pewnością Siebie. Leszek był lekko przygaszony. Za jego plecami był las. Nagle usłyszał trzask łamanych gałęzi.
- Coś jest w lesie.- Powiedział głośno zaniepokojony Leszek wytęrzając wzrok.
-Pewnie jakieś zwierzęta.- Odpowiedział Witek tak jakby to było w pełni oczywiste. Aneta znowu ustawiła się na starcie tym razem z Adamem. Tym razem Adam wygrał lecz każdy patrzył się na nich jakby zobaczył ducha.
- Co się stało? - zapytał z rozbawieniem Adam.
- Z lasu leciały w Waszą stronę kamienie. To było dość dziwne.- Wyjaśnił Kuba. W tej chwili podjechała Marta Junakiem ze startu.
- Jeju, nic Wam się nie stało? Za Wami leciały w poziomie kamienie. Jakby się pod koło dostało to... Wolę nie myśleć.- Powiedziała jednym tchem Marta. Znowu usłyszeli szelest i kamień minął centymetry od Kuby.
- Ja też wolę nie myśleć. Wolę poptostu spierdalać.- Stwierdził Kuba czując strach. W głębi lasu usłyszeli szalony śmiech.
- Ja pierdole, spierdalajmy!- Krzyknęła Aneta nie mogąc opanować swojego języka z powodu strachu.
- Dobrze. Jedziemy do samochodu. Potem ja się na niego przesiąde. Aneta, do namiotu pojedziesz sama?- Ustalił Leszek który chyba najmniej spanikował.
- Dobrze. Jedźmy już!- Znowu Krzyknęła Aneta, i ponownie usłyszeli śmiech lecz bardziej z oddali. Ruszyli rozglądając się czy nikt na nich nie czatuje z kamieniami. Po chwili zatrzymali się by Leszek przesiadł się do Lublina. Lecz tam czekała ich kolejna niespodzianka.
- Ktoś przedziurawił oponę, dobrze że tylko jedną, bo mamy zapasową.- Powiedział lekko zdenerwowany Leszek, jemu też udzielił się niepokój. Wymienianie opony dłużyło się, było to robione w ciszy a każdy dla zabicia czasu wpatrywał się w las. Po 15 minutach już wszyscy jechali do namiotów. Po powrocie usiedli w kółku tak jak wczoraj w nocy.
- Co to było ja się kurwa pytam.- Powiedział Kuba nie wytrzymując i jednak wstając, chodząc od namiotu do namiotu.- To nie mogło być zwierzę. Człowiek. Psychopata?
- Tak, taki jak ty. Siadaj lepiej Kuba.- Stwierdził Adam wpatrując się w ziemię tak jakby zaraz miała wyjść z niej odpowiedź która go dręczyła jak i każdego 'kto i dlaczego?'
- Adam ma rację, siadaj. Takie chodzenie nam nie pomoże a dekoncentruje.- Zgodził się Witek.
- Ja myślę że ta osoba Nas zna, albo chodź jedną osobę.- Powiedziała Marta wyrywając trawę która rosła w zasięgu jej dłoni. Kuba zaczął kiwać głową podczas siadania.
- Chyba najlepiej jakbyśmy zmienili miejsce pobytu. Może ten ktoś Nas obserwuję. Dziś już późno ale jutro...- Zaproponował Adam patrząc na innych którzy zgodzili się z Nim poprzez pokiwanie głową.
- Tylko kto to mógł być? Niezrównażony fan Tune?- Zapytała Natalia.
- Fan nie chciał by mnie zabić.- Odpowiedział bez zastanowienia Adam.- A ostatnio nikogo nie obrażaliśmy chyba, Kuba?
- Nie przypominam Sobie. Przez ostatni czas chowamy głęboko w dupe Nasze zdanie i byle iść do przodu. - Stwierdził Kuba pochylając się nisko i bujając w przód i tył.
- Nie ważne.- Stwierdziła po chwili Aneta.
- Jakto 'nie ważne'? Ktoś próbował Cię zabić a to dla Ciebie nie istotne? - Spytała się ze ździwieniem Olivia.
- Chodzi mi o to że i tak nie zgadniemy jej/ jego tożsamości, a jak to głównie się dzieję w życiu wszystko wyjdzie z czasem.
- Prawda, nie dręczmy się tym tak. Już 20, Aneta odprowadzasz ze mną Hondę i Suzuki?- Zapytał Leszek.
- Dobrze, a Junak i Yamaha?
- One mają promocję jeszcze 2 godziny.
- To jedźmy.
- Zaczekaj chwilę jeszcze pójdę do namiotu.- Powiedział Leszek wstajsc i kierując się ku swemu namiotowi. Aneta też wstała i leniwym krokiem podążyła ku Hondzie. Po chwili pojawił się Leszek.
- Wykorzystajcie jeszcze te 2 godziny i odstawcie je.- Powiedział na pożegnanie i już jechał przodem między namiotami.
- To ile oni czasu będą tu wracać?- Spytała się Marta, patrząc w miejsce w którym przed chwilą zniknęli.
- Oj, zdaję Mi się że dość długo. - Odpowiedział Witek również patrząc w tamtą stronę. Oboje odwrócili się ku Sobie i uśmiechnęli do Siebie
- Motocykle doprowadzone, kaski oddane, to teraz powrót do namiotów. Długo Wam się zeszło ze spacerkiem w jedną stronę?- Zapytała Aneta poprawiając swoją skórzaną spódniczkę.
- Niezbyt długo, lecz najpierw chciałem Cię zaprosić do reastauracji. - Leszek uśmiechnął się nieśmiało.
- Dobrze.- Dziewczyna odwzajemniła uśmiech lecz z większą pewnością. 2 uliczki dalej była restauracja ' Rosie' do której się udali. W wejściu aż zatykała piękna woń róż. Usiedli przy stoliku najbliżej okna z którego sączyły się ostatnie strugi słońca. Odbijane od kryształowego żyrandola w krztałcie gigantycznej róży dawał wręcz bajeczny efekt i gnieniegdzie czerwone delikatne światło. Ruch nie był zbyt duży. Był to czas gdy do miasta przyjeżdżali zwykle młodzi turyści którzy woleli pójść na dyskotekę, kupić piwo a do tego fast food'a. Na początku Leszek zamówił wino z 1869 roku.
- Pięknie tu.- Stwierdziła Aneta rozglądając się dookoła.
- Tak, niedawno otworzony lokal, a stworzony z taką gracją. - Przyznał również Leszek zaglądając do menu.
- Oh, lecz ceny... One nie wytworzone są z czystej gracji.- Zasmuciła się Aneta.
- Nie przejmuj się ceną. Raz się żyje.
Zamówili pierś pod pokrywką a'la szef. Zaczęli sączyć powoli wino zaczynając od tematu prezydenta.
- Wiesz że znam go osobiście? W wieku około 13 lat poznałam go na jakimś czacie. Zabawne, nigdy bym się nie spodziewała że zostanie tym kim został. I to w wieku 21 lat.- Pochwaliła się Aneta.
- Podobno gra na perkusji.
- Tak, i to dobrze. Na yt jeszcze zapewne są jego covery. Teraz zapewne bardzo słynne.
- To świetnie. Prezydent muzyk, dobrze brzmi. A premier, też go znasz?
- Czytałam jego bloga. Gdy on miał 16 lat. Bardzo odpowiedzialne nastawienie do świata od dawna.
- Proszę.- Kelnerka przyszła z zamówieniem poprawiając ułożenie stanika na co Aneta mało nie parskneła śmiechem. Kelnerka zrobiła tylko obrażoną minę i wróciła do lady.
- Smacznego.- Powiedziała Aneta ciągle mając szeroki uśmiech na twarzy.
- Smacznego.
Jedli w ciszy. Po połowie porcji stwierdzili że więcej nie zjedzą i wrócili do samego picia wina.
- Zaprosiłem Cię żeby Cię zapytać...- W tej chwili Leszek musiał upić spory łyk wina i wyjął podłużne pudełeczko z kieszeni.- Czy nie została byś przy mnie do kąd tylko życie pozwoli. A najprościej- będziesz ze mną?
Przysunął pakunek ku jej stronie. Aneta otworzyła wieczko a w środku zobaczyła przepiękny srebrny łańcuszek z drgocennym kamieniem w środku.
- Wiem że to nie logiczne. Znam Cię około tydzień, ale czuję że to powinienem zrobić.
Aneta potrafiła tylko kiwnąć głową ponieważ ją całkowicie sparaliżowało.
- Czyli mam to przyjąć jako zgodę, tak?- Zapytał niepewnie chłopak.
- Kocham Cię. Tylko po co ten łańcuszek?- zapytała Aneta drżącym i cichym głosem.
- Hmmm... Chyba żebyś za każdym spojrzeniem na niego przypominała Sobie właśnie tą chwilę.
Dziewczyna nie wiedziała co zrobić, siedziała osłupiała. Zaczęła wyobrażać Sobie miny swoich koleżanek z rodzinnych stron i uśmiech wstąpił na jej twarz. Pokiwała głową gładząc bok opakowania. Leszek wstał i założył jej prezent przekładając jej włosy na bok. Po zapięciu pocałował ją w szyję i usiadł na Swoim miejscu.
- Pięknie Ci skarbie.
Dokończyli lampkę wina i wyszli z lokalu. Trzymając się za rękę szli powolnym krokiem ku namiotom.
- Już taka niespodzianka, na drugi dzień...- Stwierdziła z zadumaniem Aneta.
- Chyba się cieszysz z tego powodu?
- Oczywiście!- Pocałowała go w usta.- Nawet nie wiesz jak. Tylko ja nie potrafię pokazywać tak euforii jak inni.
- Dobrze wiedzieć. Taka pokerowa twarz?
- Oh, można tak powiedzieć. - Aneta popatrzyła na Leszka z uwielbieniem i położyła głowę na jego ramieniu. Była pełna radości, każda cząstką jej ciała żyła euforią, lecz minę miała poważną i tak było dla niej dobrze. Doszli do namiotów, na pożegnanie chcieli się pocałować lecz to zamieniło się w długi i namiętny pocałunek gdzie ich ręce biegały po partnerze jak po bierzni. Po tym tylko zaśmiali się pochylając głowę ku Sobie. Trochę ich dziwiło że przyjaciele o 24 już spali, lecz nie mieli siły się nad tym zastanawiać i zasneli szybko.