piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 15

Do sali szpitalnej wszedł Leszek, gdy zobaczył że jego dziewczyna śpi pocałował ją tylko w policzek i usiadł obok niej.
- Przebudziła się dziś na chwilę. Jak poszła rozprawa?- Spytała Olivia patrząc się na sufit.
- Dobrze. Ma wpłacić pieniądze na operację Anety. Od cholery kasy, 200 tysięcy. A, i trochę sobie w psychiatryku posiedzi. Jak ona zareagowała na to wszystko? - Leszek nie odrywał wzroku od rany na twarzy dziewczyny. Wiedział że to 'w imię miłości' i teraz czuł się za nią bardziej odpowiedzialny.
- Powiedziałam jej co wiedziałam a ona trochę nie była na naszej planecie. Nie dziwię się, ciągle ma coś dodawane do tej kroplówki. Co teraz zrobimy? Chyba nie zostaniemy w Łebie.
- Nie, wrócimy do Łodzi. Zaczniemy wszystko od nowa, zapominając o tych spartaczonych wakacjach.
Olivia kiwneła głową twierdząco. Po chwili drzwi do sali otworzyły się ponownie. Tym razem weszedł Kuba. Olivia chciała pójść do niego, już spuściła nogi w dół, gdy Kuba do niej podbiegł i mocno przytulił.
- Nigdzie się nie ruszasz.- wyszeptał jej do ucha i usiadł obok niej. Olivia jedynie uśmiechnęła się potulnie i położyła głowę na udach swojego mężczyzny. Ten zaczął bawić się jej włosami słuchając mruczenia.
- A jak z Anetą? - Spytał Kuba patrzący się na lekko zdołowanego przyjaciela.
- Na chwilę się przebudziła. Jeszcze konkretnie nie rozmawiałem z lekarzem. Ale wszystko będzie dobrze, teraz musi być, prawda?- Leszek nie miał siły wypowiedzieć tych słów, lecz wypchnął je z krtani siłą. Bardzo się bał.
- Tak Leszek, musi być. - Odpowiedziała Olivia z zamyśloną miną.
Nie rozmawiali ze Sobą wiele, Olivi i Kubie wystarczyło wspólne towarzystwo a Leszek nie miał na nic siły. Około 21 chłopcy poszli do hotelu który teraz wynajmowali.
Następnego dnia Aneta wcześniej przebudziła się niż jej przyjaciółka. Zobaczyła że jest podpięta pod aparaturę i dźwigneła się na niej wstając. Stawiając ciężkie kroki podeszła do lusterka nad umywalką i ujrzała grube szwy na policzku. Popatrzyła chwilę na nie i położyła się na łóżku. Po godzinie usłyszała westchnienie i szarpanie się z kołdrą Olivia wstała.
- Zabiorą Nas kiedyś stąd? - zapytała Aneta.
- Aneta! - Olivia chciała już wstać lecz przypomniała sobie co obiecała Kubie. - Już niedługo wrócimy do Łodzi. Wszystko będzie dobrze.
- Nie wątpię w to. Przecież mamy Siebie. - Aneta lekko się uśmiechnęła zwracając się do przyjaciółki, lecz uśmiech przyniósł jej ból.
Przez następne 3 dni chłopcy codziennie przychodzili przesiadując kilka godzin. Aneta przyzwyczajała się do bólu. A Olivia mogła już normalnie chodzić. Przyszedł czas na powrót do Łodzi.
- Panią odwieziemy karetką. - Powiedział starszy całkiem miły lekarz.
- Jak to? Nie może wrócić z Nami? - Spytał rozczarowany Leszek.
- A zapewni Pan jej medyczną opiekę gdyby nagle wystąpiło zakarzenie milometrowej ranki?
Na te słowa chłopak podniósł ręce w geście 'poddaje się' .
Oba pojazdy wyjechały wczesnym rankiem . Oczywiście ambulans był pierwszy, Lublin jak zwykle miał usterekę. Całą drogę Leszek prowadził poddenerwowany.
- Chłopie, rozluźnij się. - Próbował go uspokoić Adam.- Ona tam ma doskonałą opiekę.
- Właśnie, to silna dziewczyna.- Potwierdziła Natalia.  Kuba zaczął śpiewać Hunter- Pomiędzy niebem a piekłem.
O 18 Leszek wbiegł do szpitala, a reszta szła za nim. Po chwili biegania chłopak usłyszał za Sobą krzyk.
- Leszek! Zatrzymaj się! Nie to piętro.
On posłusznie się zatrzymał i popatrzył za Siebie w kierunku Natalii.
- Ona miała być w 431.- Odpowiedział nieco zdezorientowany.
- W 134. Tak, napewno będzie na porodówce.
Chłopak nie myśląc pobiegł w drugą stronę mijając Natalie.
Gdy wbiegł do właściwej sali mało nie przewrócił się o Kubę.
- Wariat przebiegł pół szpitala. - Natalia weszła do sali z uśmiechem.
- Dobrze się czujesz kochanie? - Spytał Leszek ignorując wypowiedź nowo przybyłej.
- Jestem zmęczona. Nie chcę Was wyganiać ale chętnie bym poszła spać. - Chora odpowiedziała szeptem a cała 7 pokiwała głowami i wyszła.
- Co idziesz taki smutny? - Spytał Witek widząc opuszczoną głowę kolegi.
- Nawet nie chciała ze mną gadać.- Leszek nadal szedł jak na ścięcie.
- Ona jest zmęczona, teraz potrzebuje odpoczynku. Uśmiechnij się, jesteśmy w domu i nic nam nie grozi. - Próbowała pocieszyć Marta.
- Prawda, nic nie grozi. Trzeba być silnym.
Wszyscy zostali odwiezieni do Swoich domów.
Aneta obudziła się o 23 i wstała dzięki aparaturze pod którą została podpięta. Wszędzie te jebane kabelki. Wyszła na klatkę schodową niezauważona i usiadła na schodkach. Siedziała tak 15 minut aż zorientowała się że ktoś się dosiadł.
- Oooh Dzieńdobry.- Powiedziała cicho.
- Jakie dzieńdobry? Cześć, Maciek jestem.- Młody mężczyzna podał rękę uśmiechając się.
- Aneta, miło mi.- Ona również podała rękę, i bacznie mu się przyglądała. Miał blond włosy, ciemno niebieskie oczy i był umięśniony.
- Co tu robisz? - Spytał wesołym głosem.
- Sama nie wiem, chyba czekam na operacje. A ty? Wyglądasz na zdrowego.
- Ponowna operacja nogi, za pierwszym razem źle się zrosła i czasem boli. Co się stało że tu trafiłaś?
Aneta opowiedziała całą historię Swych wakacji. Dobrze zrobiło jej wygadanie się przed kimś.
- Bosh. To brzmi jak scenariusz jakiegoś filmu. A w takich występuje jeszcze gwałt.
- Nie, tu nic takiego nie było.- Dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Skoro był horror teraz powinna być bajka.
- Musi być bajka. Tylko ja z tymi szwami wchodzę jako bestia.
- I tak jesteś śliczna. - Maciek pocałował Anete w obolały polik i wstał. - Muszę już iść, jutro o tej samej porze?
- Ddobrze.- Aneta była zaskoczona, zaczęła odprowadzać nowo poznanego wzrokiem w górę schodów.
Wróciła do Swojego pokoju i odrazu poszła spać jakby z lżejszym sercem. Gdy wstała następnego dnia nie mogła uwierzyć co stało się wczoraj w nocy. Leżała myśląc o niedawnej rozmowie puki Leszek nie przyszedł do niej.
- Hej, jak się czujesz? - Usiadł koło niej i złapał ją za rękę.
- Lepiej. Gdzie inni?
- Później przyjdą.
W tej chwili przyszedł lekarz.
- Dzieńdobry, już rozpatrzyliśmy pani przypadek. Operacja prywatna odbędzie się w Otwocku w najlepszej klinice a następnie miesiąc w górach w sanatorium. W Otwocku pani wybierze które sanatorium najbardziej odpowiada. Jutro rano wyjazd. Dowidzenia.- Lekarz wyszedł zostawiając parę lekko zszokowaną.
- Konkretny.- Powiedziała a Leszek zaczął się śmiać.
- Czyli przez miesiąc nie będziemy się widzieć?- Mężczyzna szybko posmutniał.
- Damy radę, kochanie. Będę dzwonić.- Pocieszała go.
- Ale jak wrócisz zaczniemy życie razem, od nowa, tak?
- Tak, wszystko będzie dobrze. Tylko miło by było gdybyś coś napisał w tym czasie. Tune powinno ruszyć z nowymi siłami.
- Skoro tak uważasz.
Rozmawiali tak do 14. O tej godzinie Aneta wygoniła Leszka na obiad, a on nie wrócił sam.
- Cześć Anetka, jak tam? - Olivia była jak zwykle wesoła.
- Jutro mnie już tu nie będzie.- Aneta próbowała zrobić jak najsmutniejszą minę.
- Co?!
- Jutro jadę na operacje. - Chora zaczęła się śmiać gdy przyjaciółka ze stanu wielkiego ździwienia-strachu zaczęła oddychać szybciej.
- Wariat z Ciebie, chcesz żebym na zawał zeszła?
- Wiesz że Cię kocham?
Leszek na te słowa chrząknął.
- Cicho bądź, byłam pierwsza!- Olivia mówiąc to przytuliła się do przyjaciółki.
Tak wizyta trwała do 18, w tym czasie przyszła też Marta i Natalia z parteramia.
- Natalia, już pogodzeni?- Spytała wesoła Aneta.
- Tak, po tym co się stało zrozumieliśmy że jesteśmy Sobie potrzebni. - Natalia była uśmiechnięta i przytuliła się do Adama.
Następnie czekała 5 godziny z małym telewizorem na spotkanie, by również się pożegnać. Wyszła o umuwionej godzinie na schodki i usiadła wdychając zapach papierosów, choroby i lekarst które niby mają polepszyć świat.
- Cześć!- krzyknął z góry Maciek a Aneta podniosła głowę do góry i uśmiechnęła się. Po chwili chłopak siedział przy niej i przywitał ją uściskiem.
- Dziś ostatni raz gdy możemy rozmawiać. - Poinformowała Aneta z lekko smutną miną.
- Czemu?
- Jutro wyjeżdżam na operację.
- Dobrze, to życzę żeby się udała.
Rozmawiali 2 godziny, o wszystkim. Aneta bardzo polubiła blondyna, a zwłaszcza jego oczy i zapach. Gdy mieli się pożegnać dziewczyna przytuliła chłopaka a on to odwzajemnił, rozeszli się ze smutkiem w oczach i sercach, że już nigdy mogą się nie spotkać.
---------------------------
Wesołych świąt! A oto prezent Bożo Narodzeniowy dla Oliwii :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz