Olivia obudziła się o 9. Była w ubraniach a obok niej leżał Kuba. Nagle przypomniała Sobie wczorajszą kłótnie i zrobiło jej się przykro. Zaczęła nad tym rozmyślać w ciszy. Czuła się trochę winna lecz duma ciągle krzyczała 'niech ona przeprasza'. Trudno oprzeć się takiemu 'delikatnemu' głosikowi.
- Jebane ludzkie ego.- Wyszeptała i wstała budząc tym Kubę.
- Która godzina?- Zapytał się, staczając z łoskotem na Ziemię.
- Późna. Oh, nie czołgaj się, wyglądasz jak wygłodniały zwierz.
- Poluje na Ciebie.- Kuba zamachnął się ręką i położył się na 'wznak'.
Olivia zaczęła ścielić łóżko, po chwili odezwał się Kuba nadal leżąc.
- Jak dobrze pamiętam to wczoraj się z kimś pokłóciłem. Tylko z kim i o co?
- Z Witkiem, nie wiem o co. Może z tą doskonałą pamięcią Sobie przypomnisz.
- Śniadania są do 10, lepiej się pośpieszmy.
- Jaka delikatna zmiana tematu!
- Nie wrzeszcz! Okresu dostałaś czy co?
Olivia wbiegła do łazienki nie mówiąc nic. Kuba wstał z podłogi i zaczął krążyć po pokoju ciągle poprawiając Sobie fryzurę. 'Pokłóciłem się o... Cholerna pamięć. Chyba że... Znowu, to nie dorzeczne. 3 lata jeździć po tym samym.' Te myśli kłębiły się w jego głowie dopuki Olivia nie wyszła z łazienki z przerażoną miną.
- Tak, mam. A nie powinnam, miałam tydzień temu. - Stwierdziła dziewczyna patrząc się otumanionym wzrokiem w podłogę.- Muszę iść do Anety.- I wyszła powolnym krokiem z pokoju, za nią wyszedł Kuba. Dziewczyna weszła do pokoju przyjaciółki bez pukania. Zastała ją leżącą głową na torsie Leszka.
-Anetko, kochanie, proszę wstań.- Zaczęła mówić nieprzytomnym i błagalnym głosem. Przyjaciółka wstała i uśmiechneła się do gości. Lecz gdy zobaczyła minę Olivii wstała z łóżka i ją przytuliła.
- Co się stało?
- Chodź do łazienki, proszę.
Dziewczyny poszły do łazienki a Kuba usiadł na krześle w kącie i schował twarz w dłoniach. Leszek wstał i ubrał się w luźne ubrania. Zaczął chodzić po pokoju lecz po chwili zrezygnował i usiadł na łóżku.
- Co się stało tym razem?- Zapytał zaspanym głosem.
- Zaraz Sam usłyszysz ,zapewne. - Odpowiedział Kuba patrząc się z nadzieją na drzwi łazienki, sam nie wiedział o co tu chodzi.
Aneta wyszła zamyślona, a za nią Olivia patrząc się pytająco na przyjaciółkę.
- To o co chodzi?- Spytał zniecierpliwiony Leszek.
- Idź po Witka i Martę. Kuba, ty idź po Natalie i Adama. Musimy razem porozmawiać. Szybko.- Dała rozkaz Aneta. Leszek wstał i wyszedł bez słowa z pokoju. Kuba chciał zadać kilka pytań lecz widząc postawę przyjaciela również wyszedł bez słowa z pokoju.
- Myślę że każda będzie to miała, zaraz wszystko Ci wytłumaczymy. - Powiedziała Aneta opadając na łóżko.
- Wytłumaczymy? Czyli ile osób wie, rozumie? Może tylko ja nie.- Spytała Olivia lekko zdenerwowana.
- Wiem ja, Leszek i Natalia. Zaczekaj, jak wszyscy będą opowiem całość. Nie chce mi się powtarzać.
Pierwszy przyszedł Leszek. Marta próbowała nie patrzeć w stronę Olivii co dobrze jej wychodziło. Nieco dłużej zeszło się Kubie.
- Zaczniemy od konkretów.-Powiedziała Aneta stając na środku pokoju gdy inni siedzieli. - Można powiedzieć że wczoraj była seria nietypowych wypadków. Kłótni. Wiem że nie pogodzicie się tylko z powodu tego o czym zaraz Wam powiem, lecz przemyślcie. I tak, Natalia, Marta, niespodziewany okres?
Dziewczyny pokiwały głowami. Marta wyglądała na zaniepokojoną, lecz po Natali było widać że rozumie sytułacje doskonale. Aneta opowiedziała dokładnie wczorajszą podróż taksówką.
- Czyli to są jakieś złe moce, duszki?- Spytała Marta.
- Może i nawet gorzej, ale ja nie chce tego zostawić obojętnie, widzisz jak to na Nas działa, wnętrzna Nam szaleją, to chyba nieco dziwne.- Odpowiedziała Aneta.
- Ja też chce rozwiązać tą zagadkę. - Przypomniała się Natalia.
- Tak, chcemy. To zapytajmy kto jest temu wszystkiemu przeciwny?
Nikt nie miał odwagi zgłosić sprzeciwu.
- No to świetnie. Chyba by się śniadanie przydało?
- Jest 11, o tej godzinie nie podają.- Stwiedził Kuba patrząc znacząco na Olivię.
- Powiedzmy że wszystko jest możliwe, za dodatkową opłatą. Zaczekajcie chwilę.- Powiedziała Aneta i wyszła z pokoju łapiąc torebkę w biegu. Po zamknięciu się drzwi zapadła cisza. Nikomu to zbytnio nie przeszkadzało więc siedzieli wpatrując się w podłogę aż do powrotu Anety z wózkiem i jedzeniem.
- Załatwione, tylko mamy w miarę szybko oddać wózek.
Wszyscy wstali, i zabrali się do jedzenia. Po posiłki Aneta ogłosiła;
- Idźcie do pokoi, o 12 w pokoju z bilardem. Macie być ogarnięci!
Więc wszyscy wyszli i ruszyli ku swym pokojom.
- To nonsens.- Stwierdził Leszek.
- Życie... Oj skarbie nie panikuj. Trochę przygody się przyda. Co Nas nie zabije to wzmocni.- Odpowiedziała Aneta podchodząc do swojego mężczyzny i uśmiechając się słodko.
- Jesteś pewna że nic nie zrobi? Nie żebym się bał, ja się tylko o Nas martwię.
- Oh, słodko. Puki będziemy jako tako razem nic Nam się nie stanie.- Zapewniła i pocałowała Leszka w usta.
- Wierzę Ci, ufam. - Powiedział chłopak po pocałunku.
O 12 spotkali się w umówionym miejscu.
- Dużo tu książek, może to o nie chodzi?- Zapytała Natalia?
- Zbyt banalne, może jak odchylimy książkę to tajne przejście się ukaże ?- Odpowiedziała z rozbawieniem Aneta. Olivia podeszła do półki po lewo i zaczęła odchylać książki. - Jej, żartowałam, Olivia.
W tej chwili po odchyleniu książki z czerwonym grzbietem. Z góry spadła cienka stara książeczka, tak, jakby wypchana przez jakąś sprężyne.
- Ty często bierzesz moje żarty na poważnie.- Odpowiedziała widocznie zadowolona Olivia i podniosła książkę z podłogi.
- Świetnie! To chyba... łacina. Nie mam pojęcia. - Olivia zaczęła z niezadowoleniem wertować strony. Po chwili jednak delikatnie się uśmiechneła dając nadzieję reszcie.- Jest kartka- i wyjeła białą kartkę z pośród pożółkłych stronnic- chyba tłumaczenie. " A gdy już jeden przyjdzie, nie pozbędziesz się rodu. Wiecznie w ścianach pozostaną czekając na wybawienie. Dusze cierpiące, przywołujące sług. " No nieztyb miło brzmi.
- Ktoś przetłumaczył tą książkę. Jest tak stara że może być starym poradnikiem przywoływania i to... Rękopis!- Stwierdziła Natalia patrząc na książkę która teraz wylądowała w jej dłoniach.
- Nikt po wynalezieniu druku nie robił rękopisów. Czyli to może być z przed XV wieku. - Powiedział Leszek nadal patrząc na półki z książkami.
- Jakby było tak stare, kartki by się rozłożyły. Chyba że to szatańskie kartki.- Zauważył Adam .
- Nie ma tu daty, pozostaje nam tylko zgadywać. - Natalia odłożyła książkę na stół bilardowy- To tylko jedna z wielu poszlak, tak myślę...
Olivia szybko obracała kartkę w dłoniach, aż spostrzegła co jest po jej drugiej stronie.
- Ktoś niezbyt rozgarnięty tu był, tu jest "karny kutas".
- Przecież to było modne 5-6 lat temu, teraz jest 'karny klops'. - Aneta usiadła na najbliższe bogato zdobione krzesło.- Więc ktoś tu był przed Nami i zabrał tłumaczenie.
- Zabrał do czeluści razem ze Swoją duszą, pewnie to jakieś dzieci wyprawiły obrzęd. Tylko niezauważyli tego fragmentu 'na wieczność'. - Oburzyła się Marta.- Grupka małych antychrystów.
- Nic nie jest wieczne, osinowy kołek potrafi wiele ździałać.- Aneta wyobrażała Sobie jak przebija kolejnego demona.
- Mamy się bawić w sługi Boże ?- Spytała Natalia.
- Nie, mamy się bawić w wybawicieli tego domostwa, dobrych ludzi. No dobrze, woda święcona by się przydała.- Aneta odpowiedziała spokojnie, jakby wiedziała że w pewnym momencie do Natalii dojdzie jaką rolę będą odgrywać.
- Może odrazu odmówmy różaniec?
- To nie najgorszy pomysł.
- Czyli jednak będziemy barankami Bożymi?
- Lepiej barankami niż osłami lub kozłami.
- Coś sugerujesz?
Wymianę zdań między Anetą a Natalią przerwał Kuba.
- Może gdzieś jest tu podobna książka, z tłumaczeniem?
- To jest przywoływanie demonów, jest szansa że jest jeszcze poradnik wysyłania ich do diabła?- Spytał Adam.
- Miejmy nadzieję, ja tam bardziej bym się przyjżał temu pokojowi. Nawet dywan może nam coś powiedzieć. - Leszek popatrzył na czerwone plamki na dywanie.
- Może zaczniemy szukać książki? Jest 8 regałów. - Spytał Witek
- To do roboty!- Zakrzyknął Kuba i ruszył ku regałowi, przeglądając każdą książkę po kolei. Inni zrobili to samo.
Po 2 godzinach gdy prawie wszyscy byli w połowie poszukiwań, Kuba stwierdził ;
- Chodźmy na obiad, głodny jestem.
- Masz rację, trzeba odpocząć.- Potwierdziła Aneta przecierając oczy, od pewnego czasu literki zaczęły dziwnie się poruszać. Ruszyli ku jadalni i zajeli kanapy przy 10' osobowym stole.
- Może do poszukiwań wrócimy wieczorem? Głowa mnie już od tego boli. - Spytała Marta.
- Mnie też, odpoczeła bym chętnie.- Zgodziła się Aneta.
- To może morze?- Zaproponował Witek.
"Nie"- wypowiedziały zgodnie dziewczyny.
- Rozumiem.
Po obiedzie więc wszyscy poszli do Swoich pokoi.
- Trzeba ich jakoś pogodzić, patrzą na Siebie z taką wrogością!- Stwierdziła smutno Aneta. Leszek popatrzył się na nią jak na Swój największy skarb. Leżeli razem na łóżko, ona miała ułożoną głowę na jego torsie, on bawił się jej długimi włosami.
- Dobrze, kochanie, zajmiemy się tym.
- Nie możemy się w pełni zgrać, przecież Marta nie odpowie na żadną chipoteze Olivi, ani odwrotnie. To straszne...
- Ale co możemy zrobić?
- Nie mam pojęcia, zresetować im mózgi żeby zobaczyli że Siebie potrzebują?
- Porozmawiać...
Aneta gwałtownie stanęła na łóżku.
- Tak! Chodźmy z nimi porozmawiać, może ja z Natalią i Adamem? A ty pójdziesz do Marty albo Olivii?
- Co? Teraz? Mieliśmy odpocząć.
- No tak, przepraszam, poniosło mnie.- Aneta ułożyła się tak jak przed chwilą, a Leszek z zadowoleniem powrócił do zabawy.
- Tak, widzę, nie jest łatwo. Ale damy Sobie radę. A teraz jesteśmy tylko my.- Leszek pocałował Anetę w głowę.
- Tylko my... Co będzie jak wrócimy do domu? Przecież ja nie mieszkam w Łodzi, mam studiować w Warszawie.
- Nie mieszkasz ale możesz zamieszkać. W Łodzi też można studiować. Zobaczysz, będzie pięknie.
- Mmm... Będzie pięknie...
- Będziemy razem mieszkać, narazie w bloku, potem kupimy Sobie domek. Taki z ogródkiem.- Rozmażył się Leszek.
- Z pokojem na gitary, i miejscem do komponowania...
- Styl elegancki i guitar heros.
- I duża kuchnia.
-I duże łóżko.
Aneta uśmiechneła się podnosząc głowę ku partnerowi. Pocałowała go w usta a po chwili siedziała na Nim okrakiem kontynuując pocałunek. Zaczęli się pieścić dłońmi. Do pokoju weszła cicho Natalia patrząc się ciągle w podłogę więc tę scenę zobaczyła będąc na środku pokoju, gdy oderwała wzrok od podłogi. Zakochani nie zmienili położenia tylko patrzyli się na Natalie. Ona stanęła słupa i powiedziała
- To może ja zaraz przyjdę.
I wyszła z pokoju najszybszym krokiem jakim potrafiła. Leszek i Aneta jedynie popatrzyli się na Siebie i zaczęli się błogo śmiać.
- Może lepiej zapytać się co chciała?- spytała Aneta.
- A wrócimy do tego?
Dziewczyna pocałowała przelotnie Leszka i energicznie zeszła z Niego. Zaraz za drzwiami stała Natalia lekko speszona.
- Nic się nie stało, wejdź. - Powiedziała przyjaciółka uśmiechając się. Obie weszły do pokoju i usiadły na łóżku.
- Nie chce mi się siedzieć z Adamem w pokoju. Teraz ciągle coś próbuje skomponować na gitarze.- Wytłumaczyła Natalia.
- Pokłóceni? Nie próbuje Cię przeprosić?- Spytała Aneta.
- Próbuje, rano bardzo długo próbował. Ale wczoraj był taki arogancki, okropny!
- Długo będzie musiał przepraszać?
- Tak.
- Potrzebujemy Siebie wzajemnie.
- Jakoś daję radę, żyje.
-Oh Natalko Natalko. Ale trzeba pogodzić Olivię i Martę.
- Tak, trzeba, tylko żadna nie chce powiedzieć o co się pokłóciły.
- Może chodźmy już do pokoju Mrocznej Tajemnicy. Popracujemy razem. - Tym razem odezwał się Leszek
- Dobrze kochanie- Odpowiedziała Aneta i ruszyła ku wyjścia. Idę po Martę i Witka. Natalia idź po Adama, Leszek wiesz co robić.
- Czemu mam iść po Adama?- Oburzyła się Natalia.
- Bo tak. Zrób to dla mnie.
Natalia dość ciężkim krokiem również ruszyła ku drzwi z których już znikła Aneta. Zaraz przed drzwiami Natalia odwróciła się do Leszka i powiedziała poważnym tonem.
- Dbaj o nią, wiesz jak ją kochamy.
Leszek kiwnął głową i zniknął z pola widzenia Natalii.
W 8'ke ruszyli do dalszego poszukiwania książki ktora byłaby wskazówką. Po 2 godzinach odezwał się Adam.
- Mam książkę "słowa szatańskie". Na pierwszej stronie jest dość dziwny znak, sierp i siekiera.
- Adam! Bingo!- krzyknęła Aneta- ten gość w taksówce mówił "szukajcie sierpu z siekierą złączone".
- Mówią żebyśmy zagrali w bilard.
- To zagrajmy- odpowiedział Witek.
- Po kolacji - Powiedział Kuba bardziej do regału niż Witka. Aneta na to tylko westchneła i zgodziła się z Kubą.
- Chodźmy na kolację.
Na kolacji nikt się nie odzywał, wszyscy byli dość poddenerwowani myślą że rozwiązanie tajemnicy jest coraz bliżej.
Gdy znowu znaleźli się w pokoju Leszek powiedział że to on zagra.
- Ja z Tobą- Zadeklarował się Witek.
Kulki były już ułożone na środku stołu, grę zaczął Leszek.
- Na środku jest coś wypalone - zauważyła Olivia przyglądając się temu bliżej. Marta weszła pod stół.
- Chyba nie musimy grać, musieliśmy tylko to zauważyć, tu pod stołek znowu jest ten znak. - Powiedziała szeptem i wyszła spod stołu. - Co jeszcze mówił ten z taksówki?
- Że wszystko może być opisane, i być w podziemiach.- Odpowiedziała Aneta.
- No to już wiemy czemu tu jest wykładzina - Powiedział Adam.
- Szukaj, a znajdziesz, a to wszystko jest podspodem. Ma ktoś przybornik?- Aneta ciągle patrzyła się pod stół.
- To zaraz wrócę.- Powiedział Adam i wyszedł z pokoju.
- No nie spodziewałam się że ktoś ma przybornik. Dobrze wiedzieć.
Adam wrócił z potrzebną rzeczą.
- Szwajcarskie, jak duże ma być wycięcie? - Spytał.
- Tnij od nogi do nogi. - Odpowiedział Kuba.
Wycięcie było z 3 stron, gdy podwineli dywan zobaczyli widoczny ślad włazy, lecz tak dopasowanego że nie można było otworzyć go od zewnątrz.
- Gdzieś musi być jakaś dźwignia, pstryczek.- Zaczął się rozglądać Kuba. Aneta usiadła na tym samym krześle co rano i sięgnęła pod oparcia.
- Guziczek, rano już coś wychuwałam. - Powiedziała a właz się otworzył. - Kto ma lampkę w telefonie ?
- Ja- odpowiedział Adam wyciągając telefon.
- Adam niezbędny. Prowadź. - Aneta pokazała schody.
- Ty zostań, żeby czasem właz się nie zamknął.- Stwierdził Leszek.
- Czemu ja mam zostać?- Oburzyła się Aneta.
- Bo Olivia też zostaje- Odpowiedział Kuba.
- Nie!- Zaprotestowała Olivia.
- Wy 2 zostajecie- Powiedział Adam i już był na 3 stopniu. - Pośpieszcie się.
- Zapomniał bym, zatarasujcie drzwi żeby nikt tu czasem nie wszedł.- Powiedział Leszek i zniknął w ciemności za Adamem. Olivia zastawiła drzwi szafeczką.
- To Nas wpakowali. - Stwierdziła smutno Aneta na co Olivia pokiwała głową.
Po 15 minutach pojawiła się Natalia z Martą.
- Tam jest mały podłużny zapajęczony pokoik pełen regałów z historią zameczku. Chłopaki zaraz powinni skończyć poszukiwania. - Wytłumaczyła Natalia zaraz po wyjściu. Po 30 minutach napiętego czekania przyszli chłopcy z 3 książkami.
- Zamykamy właz. - Oświadczył Adam. - Chodźmy już do pokoi nie chce siedzieć dłużej w tym pomieszczeniu.
W pokoju Leszek przeczytał tytuły książek.
- "Remonty Neptun ostatnie 10 lat" , "Obrzędy 666" i coś co najbardziej nam się przyda " przypadek 4.8.2013". Musimy to wszystko przeczytać.
- Jutro, zmęczony jestem.- Powiedział Adam, zabrał od Leszka książki i włożył głęboko do torby.
- Dobrze, to Dobranoc.- powiedział Witek i wyszedł z Martą z pokoju. Wszyscy poszli do Swoich pokoi i po prysznicu błyskawicznie zasneli. Wiedziąc że jutro będzie wielkim przełomem.
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 12
sobota, 7 września 2013
Rozdział 11
Rano Aneta obudziła się na plaży. Pierwsza myśl była oczywista 'co ja do cholery robię na plaży?' Leżała na kocu a obok niej siedziała Olivia.
- Co się dzieje? Czemu jesteśmy TU?
- Nareszcie się obudziłaś, namioty chcieli zwijać a ty śpisz jak zabita, to zrobiliśmy Ci przeniesienie. - Odpowiedziała Olivia patrząc się na morze.
- No kurwa dziękuję. Nie łatwiej było obudzić? Prawie zawału nie dostałam!
- Nie. Co się wczoraj wydarzyło że tak długo wracaliście?
- Ah... No można powiedzieć - zaczęła powoli Aneta macając naszyjnik.- Że jesteśmy parą, tak oficjalnie. Ciekawe, nieprawdaż?
Olivia pisneła i przytuliła się do przyjaciółki.
- Jeju, to bosko! Leszek nic nam o tym nie mówił. Trzeba powiedzieć dziewczyną! Chodź!
Więc poszli w stronę furtki i zastali już zapakowany samochód.
- Chodź śpiąca królewno. Masz ubrania, szybko pod prysznic i do samochodu. - Powitała Anetę Natalia podając ubrania.
Po chwili już wszyscy siedzieli w samochodzie.
- To gdzie jedziemy?- spytała Aneta.
- Park linowy- odpowiedział radośnie Witek, widać było po nim że od pewnego czasu bardzo chciał tam pojechać.
- Idę na quady.- Zadeklarowała Marta.
- Ja z Tobą, może odrobiny to że wczoraj się nie ścigałyśmy.- Powiedziała równie uradowana Aneta.
- Dziewczyny, bez zbytnich szaleństw.- Kuba udający kogoś troskliwego było czymś zabawnym więc Aneta przez śmiech odpowiedziała mu ' Raz się żyje'
W parku spędzili 5 godzin. Pełnych wyścigów gokardowych i chodzenia po trasach linowych. Wyścig quadów zakończył się remisem.
- Ta zapiekanka w barze nie była zbyt duża, pojechała bym na pizzę.- Stwierdziła Olivia kładąc głowę na kolanach Kuby a nogi na kolanach Natalii.
- Nie zawygodnie Ci?- zapytała się Natalia patrząc jak najlepiej zwalić nogi Olivii.
- Nie, ale zaczekaj.- Olivia zaczęła się wiercić wielokrotnie przez to kopiąc Natalie.- Teraz może być.
- Dobrze, to jedziemy na Pizzę. - Zgodził się Leszek śmiejąc się z walki rąk Natalii i nóg Olivii. Adam komentował ich walkę. Jedynymi spokojnymi osobami byli Marta i Witek. Oni rozmawiali po cichu więc tylko oni Siebie słyszeli.
- Mamy się teraz zameldować w hotelu. Bierzemy razem pokój? Proszę.- Zapytał się błagalnym głosem Witek.
- No nie wiem. Napewno Aneta pójdzie z Leszkiem... No dobrze.- Odpowiedziała Marta nie będąc do końca przekonanym o słuszności Swojej decyzji. Nagle zabrzmiał doniośnie głos Adama.
- I przegrana nóg!
Olivia leżała z nogami na wycieraczkach podłogowych, trzymana pod pachami przez Kubę.
- No dobrze, już. - Powiedziała Olivia lekko zirytowana przegraną wygodniej pozycji.
-Już jesteśmy na miejscu.
Jedli pizzę rozmawiając o tym gdzie tym razem się zatrzymają i zareczynach które odbyły się wczoraj.
- Tym razem może hotel? - zaproponował Kuba, a wszyscy pokiwali głowami bo już wcześniej o tym myśleli.
- Przy plaży jest taki duży. Wygląda jak pałacyk.- Rozmażyła się Olivia.
- To tam jedziemy!- Zakrzyknął Kuba.
- Ale tam jest pewnie cholernie drogo!- Ździwiła się Olivia.
- To zatrzymamy się tam na jakieś 3 nocki. Nie byłem na wakacjach od 3 lat, mogę zaszaleć. Raz się żyje !
Inni przyjęli to z uśmiechem.
- Ja biorę pokój z Anetą.- Powiedział Leszek biorąc Anete za rękę. Ta jedynie uśmiechnęła się.
- Ja z Martą.- Witek. Na co Marta popatrzyła się na Olivie i Natalie wzrokiem 'jakoś tak wyszło'. Kuba zaczął energicznie podnosić brwi do Olivii na co ona krzyknęła nie mogąc wytrzymać.
- No dobrze Kuba!
Więc po pizzy pojechali do hotelu Neptun który był 100 letnim Zamkiem. Chłopcy poszli do rejestracji a dziewczyny zostały same.
- My naprawdę będziemy tu mieszkać?- Powiedziała Natalia nie wierząc w to, co się w tej chwili działo.
- O tak. 3 wspaniałe doby hotelowe.- Odpowiedziała Olivia patrząc z podziwem na budynek. Po chwili przyszedł Adam ze swoimi kluczami. -Zabieramy walizki, zaraz reszta przyjedzie tylko jak zwykle Leszek wdał się w rozmowę.
Dziewczyny posłusznie zabrały walizki i ruszyły w stronę drewnianych drzwi. Po przekroczeniu progu widać było Angielski styl powiązany ze starą architekturą. Całość powalała, obok dziewczyn przeszli chłopcy i po chwili już pojawili się ze Swoimi bagażami. Wszystko zanieśli boje hotelowi do odpowiednich pokojów. Były to 4 piękne pomieszczenia wszystkie z balkonem na morze i dużą łazienką. Wszyscy i tak zebrali się w pokoju Witka i Marty by podzielić się emocjami.
- Tu jest bajecznie!- wykrztusiła z Siebie Olivia.
- Tak, a teraz niespodzianka.- Zapowiedział Leszek.- O 21 idziemy na dyskotekę, jest niedaleko a obsługa hotelu poleca.
Jeszcze przez godzinę zachwycali się Swoimi pokojami, znaleźli pokój ze stołem do bilarda.
- Czas się rozpakować!- Okrzykneła Aneta.
- Jutro będzie czas.- Stwierdził leniwie Adam.
- Oj przestań i rusz tyłek!- krzyknęła poważnie Aneta by po chwili zacząć się śmiać z gwałtownego wstania Adama z fotela. Wszyscy poszli do Swoich pokojów.
Marta wykładała Swoje ubrania z niezbyt wesołą miną.
- Czemu jesteś smutna? Przecież jest pięknie!- Zapytał się Witek dziwiąc się zachowaniem towarzyszki.
- Tak, jest pięknie ale coś się dzieję niedobrego... Jakby moja kłótnia z Olivią wisiała w powietrzu, bo ona ciągle mnie unika.
- Może to tylko tak wygląda, nie ma co się przejmować domysłami.- Pocieszył ją Witek uśmiechając się. Marta pocałowała go w usta, podziękowała i wróciła do rozpakowywania się. Śmiała się pod nosem ze Swojej spontaniczności. Najwyraźniej tak musiało być. Po rozpakowaniu się zaczęły się przygotowania na dyskotekę. Po przejściu się do klubu zastała ich muzyka taneczna która odrazu porwała do tańca Kubę i Olivię. Aneta przeleciała wzrokiem szybko klub i bawiących się ludzi. Weszła między nich, zaczęła lekko podskakiwać, jej włosy zmysłowo latały. Leszek podszedł do niej, objął ją w pasie i zniknęli pomiędzy innymi parami.
- Ja tam idę do baru.- Stwierdziła Natalia bardziej zainteresowana asortymentem barmana niż tańcem. Adam poszedł za nią zostawiając trochę osłupiałego Witka i Martę którzy również po chwili znaleźli zajęcie.
- Kolejkę kamikadze. - zamówiła Natalia uśmiechając się do Adama.- Dajemy po połowie?
- Dobrze. Ale potem krwawą marry.
- Okej. Trzeba wypróbować wszystkiego.- I puściła zalotnie oczko. W tym czasie przybyło zamówienie. - Za... No powiedzmy za Anete i Leszka!
- Za nich, zakochańców!- zakrzyknął Adam podnosząc pierwsze szkło. Razem wypili 6 kamikadze.
- Teraz poproszę 2 krwawe Marry.- podniósł rękę Adam. - Za tych kochanych kurwa zakochańców.
Kolejne zamówienie przybyło, i znikło w chwilę.
- Ja tam bym nie mieszała, mogą być niemiłe skutki.- powiedziała Natalia słysząc mamrotanie Adama 'Mojito czy Daniels'
- To poprosimy butelkę Daniels'a i 2 szklanki !- Krzyknął Adam ponownie podnosząc rękę. Jego zamówienie zostało zrealizowane błyskawicznie. Butelka też była opróżniona szybko, głównie przez Adama.
- Muszę przynać, dobry kompan z Ciebię Nataaaa... No ale Jack uciekł, z niego zawsze był kawał skurwysyna. Zwiewał gdy tak dobrze się bawiliśmy ale przychodziła pomoc... Żubrówkę dawać ! - Natalia w ciszy kiwała głową.
- Chodźmy potańczyć. Pochulać... Ja chcę lindy hop'a! - Natalia powiedziała to chowając z uśmiechem twarz w dłoniach.- Lataaa 70' gdzie uciekłyście? Gdzie Wasz blask się skrył. Wy uciekłyście, zostawiłyście mnie w plastikowych czasach. Czemu ja jestem tu, nie tam? W latach 70 gdzie wszystko piękniejsze było, nawet krzew.- Zaczęła nucić powoli przesuwając ręce ku dołowi by odsłonić oczy.
- Na smuteczki są szklaneczki! - Adam wypił 3 kieliszki i zerwał się z krzesła. - Kibel!
Natalia zaczęła się śmiać nalewając Sobie kolejny kieliszek. Na miejscu Adama usiadł bardzo umięśniony dres. Kupił piwo i spróbował zagadać do Natali.
- Noo fajna dupa z ciebie.- Powiedział dres, kiwając się dziwnie.
- A Ty masz dziwnie skręcony kark koleś.- Warkneła Natalia starając by wyszło to z jak największą gracją.
- Co pierdolisz?
- Oh, przepraszam czasem widzę ludzi jak mogą wyglądać za jakieś pół godziny. Więc...
-Mam Sobie iść?
- Wypierdalaj w podskokach- Natalia uśmiechnęła się jakby mówiła 'proszę' lub 'dziękuję' komuś kogo bardzo lubi. Dres wstał z miną skarconego psa. Po chwili ona też postanowiła wstać, zobaczyć gdzie jest Adam. Po drodzę zobaczyła Olivię i Martę jakieś 30 m od Siebie. Nie chciała im przeszkadzać więc poszła dalej. Spotkała Adama przy toalecie przytulającego się do piersi jakieś prostytutki.
- Co ta kurwa ma znaczyć ?- zapytała wściekle Natalia podchodząc do nich.
- Natalko, kochana, bo mi tak się smutno zrobiło i noo kocham Cię.
- Pani a pieniądze? Mam swoją dumę!- Łypneła prostytutka.
- Masz dziwko i się udław spermą.- Powiedziała rzucając 20 złotych.- A ty kurwa nie istniejesz!- Natalia poszła w stronę gdzie widziała dziewczyny. Zastała tam Witka przytulającego Martę.
- Witek, Adam się upił, idzie na czworaka od strony kibla. Zrób coś kurwa bo oszaleje!- krzyknęła Natalia cała w nerwach.
- Cichoo... Marta pokłóciła się z Olivią.- Gdy Witek to powiedział Marta pociągnęła mocno nosem.
- O co? Co tu się do cholery dzieję?
- Nie wiem. Zgarnij lepiej Olivie, Anete, Leszka i tego pojebańca Kubę. Ja się zajmę Adamem.
- A ty też z kimś pokłócony?
- Kilka szczerych słówek z Kubą.
- Kurwa!- Krzyknęła i znikła szukając przyjaciół. Po chwili znalazła Olivie i Kubę .
- Zbierajcie dupy, i co Ci Olivia odpierdoliło?
- Mi? Zresztą nieważne. Zbieramy się?- Zapytała Olivia pijąc margaritte.
- Tak, koniec imprezy pogadamy w hotelu. Wszyscy!- I już zwróciła się do tańczących by znaleść Anete i Leszka. Szukała długo aż wyszła na tył klubu gdzie zastała ich splątanych ze Sobą.
- Gołąbeczki, cyrki się w klubie wyprawiają, czas wracać do domu.- Powiedziała łagodnie zadowolona że przynajmniej u nich bez zmian, kłótni i pijaństwa.
- Co się dzieję?- Zapytała zaniepokojona Aneta ciągle przytulając się do Swojego chłopaka.
- Zobaczysz, usłyszysz. Poprostu chodźmy już.- Smutno odpowiedziała Natalia. Nie miała już tyle psychicznej siły by o tym opowiadać.
- Strasznie blada jesteś Natalia, może zamówie taxówkę?- Zaproponował Leszek.
- Nie, przejdę się.- Zapewniała Natalia.
- Zamów. - Stwierdziła Aneta patrząc się jak przyjaciółka opiera się ciężko o ścianę. Po 5 minutach przyjechała taxówka.
- Do hotelu Neptun. - Powiedział Leszek siadając na przednim siedzeniu.
- Znowu... - Stwierdził kierowca i ruszył.- Chwilę temu jechała też 3, jeden z nich był nieźle nawalony. Przytulał się do gościa z długimi włosami i płakał 'wybacz Natalia'. Co ten alkohol robi z ludźmi, a jak nie ma się twardej głowy!
- Znamy ich.- Stwierdziła smutno Natalia.- Nie wybacze mu.
- Gniew, kłótnie. Widać że jesteście zameldowani w Neptunie.- powiedział kierowca będąc zadowolonym z Siebie, że tyle wie.
- Co to znaczy ? - Zapytała zaciekawiona Aneta.
- Niektórzy mówią że od kilku lat można tam zastać złe moce. Nigdy nie byłem w Neptunie, to nie wiem. Ludzie tylko gadają. Twierdzą że tajemnica kryje się w pokoju ze stołem do bilardu. Niektórzy twierdzą że było tam jakieś morderstwo, inni że grupka turystów odprawiało tam czarne msze i po 6 zmarli, było ich 6, msza odbywała się zawsze o 6. Lecz wszyscy są zgodni w jednym 'szukajcie siekiery z sierpem złączonej'. Legendy... Ja tam myślę że jak wszystko, jest zapisane w kartotece. A ona... Zapewne w pomieszczeniach pod hotelem. Ten zameczek kryje dużo tajemnic, więcej niż zrozumienie kobiety w okresie. No to dojechaliśmy, 17,50 się należy.
Leszek zapłacił i wyszli z taxówki. Teraz patrzyli się na hotel jak na wrota do wielkiej mrocznej tajemnicy.
- Znajdziemy odpowiedź. - Powiedziała Natalia. Reszta nic nie mówiła ale zgadzała się z nią. Poszli do pokoju Natalii żeby zobaczyć co dzieję się z Adamem. Zaraz po wejściu do pokoju Adam pobiegł do Natalii przewracając się z impetem. Natalia dziś czuła do niego odrazę, wiedziała że jak prześpi się, pomyśli. Będzie mogła przyjąć przeprosiny, lecz narazie. Niech cierpi i się stara.
- Natalko, droga. Przepraszam.- zaczął jęczeć Adam powoli wstając z podłogi.
-Nie.- Odpowiedziała ozięble Natalia.
- Bawisz się w sukę?
- Co? Jak śmiesz?
- Zamknij się Adam.-Leszek próbował zachamować przyjaciela, bał się powtórki tego co stało się 3 lata temu.
- Sam się zamknij. Widać że chcesz ją tylko przelecieć.- Powiedział wskazując palcem Anete. I obrucił się do Witka i Marty. - Następne kurewskie pomioty. A gdzie święty Kubuś? Pewnie w krzakach święto jak kogoś nie przeleci.
Natalia nie wytrzymała obelg, wiedziała że on jest pijany lecz posunął się zadaleko. Uderzyła go mocno w policzek. Adam który ledwo stał zatoczył się i ponownie upadł.
- Zamknij się, rozumiesz?! Stój pysk!- Krzyczała Natalia która przypominała małe dziecko proszące rodzica żeby nie piło. Marta wstała i poszła do Swojego pokoju niewytrzymując obecności w kolejnej kłótni. Za nią wyszedł Witek.
- No to się narobiło.- Stwierdziła Aneta patrząc się na Adama który chyba postanowił zasnąć.
-Tak, narobiło się... Jutro zaczynamy poszukiwania w pokoju ze stołem od bilarda. Prawda musi wyjść na jaw.
------------------------------
Wielkie podziękowania dla Oliwii i Natalii, które stworzyły połowę tego rozdziału za mnie. Jesteście wielkie, nie wiem co bym bez Was zrobiła.
niedziela, 1 września 2013
Rozdział 10
Dziewczyny obudziły się o 10.
-Witajmy w bajce- przywitała ich Olivia.
-Witamy... Wstałam dziś o jakieś 6 i widziałam jak Aneta oblizuje Sobie wargi itp, to... Ty wczoraj z nim?- zapytała się Marta uśmiechając się i znając odpowiedź po przemyśleniach.
- Ej. Odczep się!- Krzyknęła Aneta rzucając najbliższą poduszkę w Martę. Nie wiedziała co w nią wstapiło ale po chwili zaczęła się śmiać by wyglądało to na przyjazny 'atak'.
- Nam nie powiesz?- zapytała się Natalia z lekkim smutkiem. Anete to bardzo zmiękczyło. Jak zwykle, nie mogła ulec dziewczyną. Ale to chyba nie było czymś złym by nie można się do tego przyznawać.
- No tak... - Powiedziała Aneta łapiąc kolejną poduszkę i ją przytulając. Wyglądała jak mała dziewczynka zamarła w marzeniach. - To było takie spontaniczne. Odruchowe? Poprostu cudowne!
Olivia siedząca na materacu najbliżej Anety objęła ją ramieniem i powiedziała;
- Nasza kochana Anetka zaznała prawdziwej miłości.
Marta i Natalia też przysuneły się do Anety chcąc ją przytulić i pogratulować. Anecie popłynęły łzy. Łzy szczęścia. Miała przy Sobie najlepsze przyjaciółki, na nie zawsze mogła liczyć.
- Teraz to już będzie tylko piękniej.- Stwierdziła Natalia patrząc na walizki poukładane wzdłuż ściany namiotu.- Lecz dziś musisz się ubrać wyjątkowo cudnie!
Nagle Marta,Natalia i Olivia odskoczyły od Anety by znaleść w 4 walizkach najbardziej sexowne ubrania.
- Dziś załóż ten stanik czerwony koronkowy, albo bez. Jak wolisz. - Pierwsza odezwała się Marta wyciągając ze swojej walizki soczyście czerwony stanik.
- A w twojej walizce znalazłam przezroczystą białą koszulkę, i ten dekold. Idealna.- Tym razem odezwała się Olivia i zaczęła dalej zagłębiać się w walizkę Anety. Po chwili krzyknęła.- Mam! Czarną skórkowa spódniczka. Natalia, ta Twoja ulubiona.
Stylizacja była ułożona co Aneta przyjęła z nieśmiałym kiwnięciem głowy. Dziewczyny też wybrały Sobie ubrania i wyszli z namiotu w kierunku łazienek. Wychodząc nie widziały ruchu w namiocie naprzeciwko. Uznały że chłopcy jeszcze śpią.
- Ślicznie wyglądasz, wyzywająco. Jeszcze bym Cię trochę umalowała.- Powiedziała Marta patrząc z zachwytem na stylizację. - I tak, dobrze robisz że wciągasz tą koszulkę w spódniczkę.
-Dziękuję. Wolę się zbytnio nie malować. Mam 19 lat, chce być naturalna.
Marta pokiwała głową z uśmiechem. Dziewczyny wróciły do swoich namiotów nadal nie widząc chłopców. Usiadły więc na pobliskiej ławce. Po chwili ujżeli swych przyjacieli lecz to spotkanie było dość wyjątkowe. Chłopcy wjechali na teren namiotu motocyklami; Junakiem s200, Yamahą YZF, Hondą cbr i suzuki GSX. Wszyscy którzy byli przy dróżce patrzyli się na maszyny z porządaniem lub wychylali się z namiotu by sprawdzić co robi ten hałas. Gdy podjechali pod swój namiot, Kuba wyjął z plecaka 8 paczuszek.
- Dzień dobry, śniadanie przyjechało.
Dziewczyny siedziały jak wmurowane nie wiedząc co się dzieje, lecz po chwili się przekonały że po chłopakach można spodziewać się wszystkiego. Aneta wstała kierując się ku motocyklą, lecz została w połowie drogi złapana przez Leszka w pasie.
- Później pojeździmy, teraz śniadanie. Mamy wypożyczenie na cały dzień.
Aneta obruciła się do niego uśmiechając się.
- Dobrze, a gdzie pojedziemy ?
- Zwiedzimy trochę Łeby.
- Czy ta Suzuka to 600'ka?
- Oczywiście, wszystkie to 600'ki
Uśmiechnęli się do Siebie. Po śniadaniu weszli na maszyny. Wiktor z Martą na Junaka. Adam z Natalią na Yamahę. Kuba z Olivią na Hondę, a Leszek z Anetą na Suzuki. Najpierw pojechali do centrum, następnym celem była przystań. Kręcili się tak jeszcze po okolicy do 15, wtedy zatrzymali się w centrum.
- Czas na obiad, gdzie idziemy? Byle by nie śmieciowe żarcie...- powiedział Adam opierając się o Yamahę.
- Może chodźmy w krzaki?- zaproponował Witek.
- Zboczeniec!- zaczął krzyczeć Kuba skacząc jak poparzony.
- No nie śmieszne, przed nami 'restauracja 'w krzaka'- odpowiedział mu Witek.
- Witek... Tam 2 litery sie nie świecą. To jest 'w SkrzaTka'. - Powiedział Leszek po dokładnym spojrzeniem w stronę restauracji.
- To uderzymy w Skrzatka?- zaproponował ponownie Witek.
- Walmy.- Odpowiedział uradowany Kuba.
- Lepiej nie wal Kuba.
- Lepiej nie wypowiem się na ten temat.
- Lepiej to chyba.
- Chodźmy już do restauracji.- Przerwała wymianę zdań Witka i Kuby Olivia. Więc poszli już bez słowa do restauracji. Czekając na zamówienie rozważali wyścigi.
- Ja napewno chcę się ścigać.- Stwierdziła Aneta.- Kto staję ze mną?
- Mógłbym. Ale lepiej żebyś się nie ścigała, eee.... Bezpieczniej.- Odpowiedział Leszek lekko zatroskany i zaniepokojony.
- To ja biorę Yamahę.- Aneta czuła się w swoim żywiole.
- To jak wygrasz z Leszkiem to ja biorę Suzuki. I zobaczymy co lepsze.- Adam również był chętny do wyścigów.
-Moja Honda,ale tylko na jednej prostej wyścig.- Powiedział Leszek z niepokojem.
- To ja chce Junaka.- Zadeklarowała się Marta tak jakby teraz dopiero zrozumiała o czym rozmawiają.- Tylko która prosta?
- Przy polu namiotowym jest niezła droga, ślepa i bez domków. Wjazd można zatarasować Lublinem.- Zaproponował Leszek. Wszyscy się zgodzili.
Więc po obiedzie pojechali na tą uliczkę. Wjazd zatorowali Lublinem.
- Ta uliczka ma tylko z 500 m.- Zasmuciła się Aneta.
- Coś jest - pocieszył ją Leszek unasząc nonszalancko brwii.
- Oh no dobrze, niech staną na mecie. Ja chcę już jechać!
Po chwili wszystko już było gotowe. Marta stanęła przy starcie, by rozpocząć wyścig. Aneta czuła rządze wygranej, która pchneła ją lepiej niż wiatr. Czuła mieszankę ekstazy i euforii podczas jazdy, a zwłaszcza gdy wyprzedziła Leszka i wygrała swoją Yamahą.
- Gratuluję Anetka. - Zaczęła się cieszyć Olivia przytulając przyjaciółkę.
- No to zobaczymy kto tym razem wygra.- Powiedział Adam z dużą pewnością Siebie. Leszek był lekko przygaszony. Za jego plecami był las. Nagle usłyszał trzask łamanych gałęzi.
- Coś jest w lesie.- Powiedział głośno zaniepokojony Leszek wytęrzając wzrok.
-Pewnie jakieś zwierzęta.- Odpowiedział Witek tak jakby to było w pełni oczywiste. Aneta znowu ustawiła się na starcie tym razem z Adamem. Tym razem Adam wygrał lecz każdy patrzył się na nich jakby zobaczył ducha.
- Co się stało? - zapytał z rozbawieniem Adam.
- Z lasu leciały w Waszą stronę kamienie. To było dość dziwne.- Wyjaśnił Kuba. W tej chwili podjechała Marta Junakiem ze startu.
- Jeju, nic Wam się nie stało? Za Wami leciały w poziomie kamienie. Jakby się pod koło dostało to... Wolę nie myśleć.- Powiedziała jednym tchem Marta. Znowu usłyszeli szelest i kamień minął centymetry od Kuby.
- Ja też wolę nie myśleć. Wolę poptostu spierdalać.- Stwierdził Kuba czując strach. W głębi lasu usłyszeli szalony śmiech.
- Ja pierdole, spierdalajmy!- Krzyknęła Aneta nie mogąc opanować swojego języka z powodu strachu.
- Dobrze. Jedziemy do samochodu. Potem ja się na niego przesiąde. Aneta, do namiotu pojedziesz sama?- Ustalił Leszek który chyba najmniej spanikował.
- Dobrze. Jedźmy już!- Znowu Krzyknęła Aneta, i ponownie usłyszeli śmiech lecz bardziej z oddali. Ruszyli rozglądając się czy nikt na nich nie czatuje z kamieniami. Po chwili zatrzymali się by Leszek przesiadł się do Lublina. Lecz tam czekała ich kolejna niespodzianka.
- Ktoś przedziurawił oponę, dobrze że tylko jedną, bo mamy zapasową.- Powiedział lekko zdenerwowany Leszek, jemu też udzielił się niepokój. Wymienianie opony dłużyło się, było to robione w ciszy a każdy dla zabicia czasu wpatrywał się w las. Po 15 minutach już wszyscy jechali do namiotów. Po powrocie usiedli w kółku tak jak wczoraj w nocy.
- Co to było ja się kurwa pytam.- Powiedział Kuba nie wytrzymując i jednak wstając, chodząc od namiotu do namiotu.- To nie mogło być zwierzę. Człowiek. Psychopata?
- Tak, taki jak ty. Siadaj lepiej Kuba.- Stwierdził Adam wpatrując się w ziemię tak jakby zaraz miała wyjść z niej odpowiedź która go dręczyła jak i każdego 'kto i dlaczego?'
- Adam ma rację, siadaj. Takie chodzenie nam nie pomoże a dekoncentruje.- Zgodził się Witek.
- Ja myślę że ta osoba Nas zna, albo chodź jedną osobę.- Powiedziała Marta wyrywając trawę która rosła w zasięgu jej dłoni. Kuba zaczął kiwać głową podczas siadania.
- Chyba najlepiej jakbyśmy zmienili miejsce pobytu. Może ten ktoś Nas obserwuję. Dziś już późno ale jutro...- Zaproponował Adam patrząc na innych którzy zgodzili się z Nim poprzez pokiwanie głową.
- Tylko kto to mógł być? Niezrównażony fan Tune?- Zapytała Natalia.
- Fan nie chciał by mnie zabić.- Odpowiedział bez zastanowienia Adam.- A ostatnio nikogo nie obrażaliśmy chyba, Kuba?
- Nie przypominam Sobie. Przez ostatni czas chowamy głęboko w dupe Nasze zdanie i byle iść do przodu. - Stwierdził Kuba pochylając się nisko i bujając w przód i tył.
- Nie ważne.- Stwierdziła po chwili Aneta.
- Jakto 'nie ważne'? Ktoś próbował Cię zabić a to dla Ciebie nie istotne? - Spytała się ze ździwieniem Olivia.
- Chodzi mi o to że i tak nie zgadniemy jej/ jego tożsamości, a jak to głównie się dzieję w życiu wszystko wyjdzie z czasem.
- Prawda, nie dręczmy się tym tak. Już 20, Aneta odprowadzasz ze mną Hondę i Suzuki?- Zapytał Leszek.
- Dobrze, a Junak i Yamaha?
- One mają promocję jeszcze 2 godziny.
- To jedźmy.
- Zaczekaj chwilę jeszcze pójdę do namiotu.- Powiedział Leszek wstajsc i kierując się ku swemu namiotowi. Aneta też wstała i leniwym krokiem podążyła ku Hondzie. Po chwili pojawił się Leszek.
- Wykorzystajcie jeszcze te 2 godziny i odstawcie je.- Powiedział na pożegnanie i już jechał przodem między namiotami.
- To ile oni czasu będą tu wracać?- Spytała się Marta, patrząc w miejsce w którym przed chwilą zniknęli.
- Oj, zdaję Mi się że dość długo. - Odpowiedział Witek również patrząc w tamtą stronę. Oboje odwrócili się ku Sobie i uśmiechnęli do Siebie
- Motocykle doprowadzone, kaski oddane, to teraz powrót do namiotów. Długo Wam się zeszło ze spacerkiem w jedną stronę?- Zapytała Aneta poprawiając swoją skórzaną spódniczkę.
- Niezbyt długo, lecz najpierw chciałem Cię zaprosić do reastauracji. - Leszek uśmiechnął się nieśmiało.
- Dobrze.- Dziewczyna odwzajemniła uśmiech lecz z większą pewnością. 2 uliczki dalej była restauracja ' Rosie' do której się udali. W wejściu aż zatykała piękna woń róż. Usiedli przy stoliku najbliżej okna z którego sączyły się ostatnie strugi słońca. Odbijane od kryształowego żyrandola w krztałcie gigantycznej róży dawał wręcz bajeczny efekt i gnieniegdzie czerwone delikatne światło. Ruch nie był zbyt duży. Był to czas gdy do miasta przyjeżdżali zwykle młodzi turyści którzy woleli pójść na dyskotekę, kupić piwo a do tego fast food'a. Na początku Leszek zamówił wino z 1869 roku.
- Pięknie tu.- Stwierdziła Aneta rozglądając się dookoła.
- Tak, niedawno otworzony lokal, a stworzony z taką gracją. - Przyznał również Leszek zaglądając do menu.
- Oh, lecz ceny... One nie wytworzone są z czystej gracji.- Zasmuciła się Aneta.
- Nie przejmuj się ceną. Raz się żyje.
Zamówili pierś pod pokrywką a'la szef. Zaczęli sączyć powoli wino zaczynając od tematu prezydenta.
- Wiesz że znam go osobiście? W wieku około 13 lat poznałam go na jakimś czacie. Zabawne, nigdy bym się nie spodziewała że zostanie tym kim został. I to w wieku 21 lat.- Pochwaliła się Aneta.
- Podobno gra na perkusji.
- Tak, i to dobrze. Na yt jeszcze zapewne są jego covery. Teraz zapewne bardzo słynne.
- To świetnie. Prezydent muzyk, dobrze brzmi. A premier, też go znasz?
- Czytałam jego bloga. Gdy on miał 16 lat. Bardzo odpowiedzialne nastawienie do świata od dawna.
- Proszę.- Kelnerka przyszła z zamówieniem poprawiając ułożenie stanika na co Aneta mało nie parskneła śmiechem. Kelnerka zrobiła tylko obrażoną minę i wróciła do lady.
- Smacznego.- Powiedziała Aneta ciągle mając szeroki uśmiech na twarzy.
- Smacznego.
Jedli w ciszy. Po połowie porcji stwierdzili że więcej nie zjedzą i wrócili do samego picia wina.
- Zaprosiłem Cię żeby Cię zapytać...- W tej chwili Leszek musiał upić spory łyk wina i wyjął podłużne pudełeczko z kieszeni.- Czy nie została byś przy mnie do kąd tylko życie pozwoli. A najprościej- będziesz ze mną?
Przysunął pakunek ku jej stronie. Aneta otworzyła wieczko a w środku zobaczyła przepiękny srebrny łańcuszek z drgocennym kamieniem w środku.
- Wiem że to nie logiczne. Znam Cię około tydzień, ale czuję że to powinienem zrobić.
Aneta potrafiła tylko kiwnąć głową ponieważ ją całkowicie sparaliżowało.
- Czyli mam to przyjąć jako zgodę, tak?- Zapytał niepewnie chłopak.
- Kocham Cię. Tylko po co ten łańcuszek?- zapytała Aneta drżącym i cichym głosem.
- Hmmm... Chyba żebyś za każdym spojrzeniem na niego przypominała Sobie właśnie tą chwilę.
Dziewczyna nie wiedziała co zrobić, siedziała osłupiała. Zaczęła wyobrażać Sobie miny swoich koleżanek z rodzinnych stron i uśmiech wstąpił na jej twarz. Pokiwała głową gładząc bok opakowania. Leszek wstał i założył jej prezent przekładając jej włosy na bok. Po zapięciu pocałował ją w szyję i usiadł na Swoim miejscu.
- Pięknie Ci skarbie.
Dokończyli lampkę wina i wyszli z lokalu. Trzymając się za rękę szli powolnym krokiem ku namiotom.
- Już taka niespodzianka, na drugi dzień...- Stwierdziła z zadumaniem Aneta.
- Chyba się cieszysz z tego powodu?
- Oczywiście!- Pocałowała go w usta.- Nawet nie wiesz jak. Tylko ja nie potrafię pokazywać tak euforii jak inni.
- Dobrze wiedzieć. Taka pokerowa twarz?
- Oh, można tak powiedzieć. - Aneta popatrzyła na Leszka z uwielbieniem i położyła głowę na jego ramieniu. Była pełna radości, każda cząstką jej ciała żyła euforią, lecz minę miała poważną i tak było dla niej dobrze. Doszli do namiotów, na pożegnanie chcieli się pocałować lecz to zamieniło się w długi i namiętny pocałunek gdzie ich ręce biegały po partnerze jak po bierzni. Po tym tylko zaśmiali się pochylając głowę ku Sobie. Trochę ich dziwiło że przyjaciele o 24 już spali, lecz nie mieli siły się nad tym zastanawiać i zasneli szybko.