Do sali szpitalnej wszedł Leszek, gdy zobaczył że jego dziewczyna śpi pocałował ją tylko w policzek i usiadł obok niej.
- Przebudziła się dziś na chwilę. Jak poszła rozprawa?- Spytała Olivia patrząc się na sufit.
- Dobrze. Ma wpłacić pieniądze na operację Anety. Od cholery kasy, 200 tysięcy. A, i trochę sobie w psychiatryku posiedzi. Jak ona zareagowała na to wszystko? - Leszek nie odrywał wzroku od rany na twarzy dziewczyny. Wiedział że to 'w imię miłości' i teraz czuł się za nią bardziej odpowiedzialny.
- Powiedziałam jej co wiedziałam a ona trochę nie była na naszej planecie. Nie dziwię się, ciągle ma coś dodawane do tej kroplówki. Co teraz zrobimy? Chyba nie zostaniemy w Łebie.
- Nie, wrócimy do Łodzi. Zaczniemy wszystko od nowa, zapominając o tych spartaczonych wakacjach.
Olivia kiwneła głową twierdząco. Po chwili drzwi do sali otworzyły się ponownie. Tym razem weszedł Kuba. Olivia chciała pójść do niego, już spuściła nogi w dół, gdy Kuba do niej podbiegł i mocno przytulił.
- Nigdzie się nie ruszasz.- wyszeptał jej do ucha i usiadł obok niej. Olivia jedynie uśmiechnęła się potulnie i położyła głowę na udach swojego mężczyzny. Ten zaczął bawić się jej włosami słuchając mruczenia.
- A jak z Anetą? - Spytał Kuba patrzący się na lekko zdołowanego przyjaciela.
- Na chwilę się przebudziła. Jeszcze konkretnie nie rozmawiałem z lekarzem. Ale wszystko będzie dobrze, teraz musi być, prawda?- Leszek nie miał siły wypowiedzieć tych słów, lecz wypchnął je z krtani siłą. Bardzo się bał.
- Tak Leszek, musi być. - Odpowiedziała Olivia z zamyśloną miną.
Nie rozmawiali ze Sobą wiele, Olivi i Kubie wystarczyło wspólne towarzystwo a Leszek nie miał na nic siły. Około 21 chłopcy poszli do hotelu który teraz wynajmowali.
Następnego dnia Aneta wcześniej przebudziła się niż jej przyjaciółka. Zobaczyła że jest podpięta pod aparaturę i dźwigneła się na niej wstając. Stawiając ciężkie kroki podeszła do lusterka nad umywalką i ujrzała grube szwy na policzku. Popatrzyła chwilę na nie i położyła się na łóżku. Po godzinie usłyszała westchnienie i szarpanie się z kołdrą Olivia wstała.
- Zabiorą Nas kiedyś stąd? - zapytała Aneta.
- Aneta! - Olivia chciała już wstać lecz przypomniała sobie co obiecała Kubie. - Już niedługo wrócimy do Łodzi. Wszystko będzie dobrze.
- Nie wątpię w to. Przecież mamy Siebie. - Aneta lekko się uśmiechnęła zwracając się do przyjaciółki, lecz uśmiech przyniósł jej ból.
Przez następne 3 dni chłopcy codziennie przychodzili przesiadując kilka godzin. Aneta przyzwyczajała się do bólu. A Olivia mogła już normalnie chodzić. Przyszedł czas na powrót do Łodzi.
- Panią odwieziemy karetką. - Powiedział starszy całkiem miły lekarz.
- Jak to? Nie może wrócić z Nami? - Spytał rozczarowany Leszek.
- A zapewni Pan jej medyczną opiekę gdyby nagle wystąpiło zakarzenie milometrowej ranki?
Na te słowa chłopak podniósł ręce w geście 'poddaje się' .
Oba pojazdy wyjechały wczesnym rankiem . Oczywiście ambulans był pierwszy, Lublin jak zwykle miał usterekę. Całą drogę Leszek prowadził poddenerwowany.
- Chłopie, rozluźnij się. - Próbował go uspokoić Adam.- Ona tam ma doskonałą opiekę.
- Właśnie, to silna dziewczyna.- Potwierdziła Natalia. Kuba zaczął śpiewać Hunter- Pomiędzy niebem a piekłem.
O 18 Leszek wbiegł do szpitala, a reszta szła za nim. Po chwili biegania chłopak usłyszał za Sobą krzyk.
- Leszek! Zatrzymaj się! Nie to piętro.
On posłusznie się zatrzymał i popatrzył za Siebie w kierunku Natalii.
- Ona miała być w 431.- Odpowiedział nieco zdezorientowany.
- W 134. Tak, napewno będzie na porodówce.
Chłopak nie myśląc pobiegł w drugą stronę mijając Natalie.
Gdy wbiegł do właściwej sali mało nie przewrócił się o Kubę.
- Wariat przebiegł pół szpitala. - Natalia weszła do sali z uśmiechem.
- Dobrze się czujesz kochanie? - Spytał Leszek ignorując wypowiedź nowo przybyłej.
- Jestem zmęczona. Nie chcę Was wyganiać ale chętnie bym poszła spać. - Chora odpowiedziała szeptem a cała 7 pokiwała głowami i wyszła.
- Co idziesz taki smutny? - Spytał Witek widząc opuszczoną głowę kolegi.
- Nawet nie chciała ze mną gadać.- Leszek nadal szedł jak na ścięcie.
- Ona jest zmęczona, teraz potrzebuje odpoczynku. Uśmiechnij się, jesteśmy w domu i nic nam nie grozi. - Próbowała pocieszyć Marta.
- Prawda, nic nie grozi. Trzeba być silnym.
Wszyscy zostali odwiezieni do Swoich domów.
Aneta obudziła się o 23 i wstała dzięki aparaturze pod którą została podpięta. Wszędzie te jebane kabelki. Wyszła na klatkę schodową niezauważona i usiadła na schodkach. Siedziała tak 15 minut aż zorientowała się że ktoś się dosiadł.
- Oooh Dzieńdobry.- Powiedziała cicho.
- Jakie dzieńdobry? Cześć, Maciek jestem.- Młody mężczyzna podał rękę uśmiechając się.
- Aneta, miło mi.- Ona również podała rękę, i bacznie mu się przyglądała. Miał blond włosy, ciemno niebieskie oczy i był umięśniony.
- Co tu robisz? - Spytał wesołym głosem.
- Sama nie wiem, chyba czekam na operacje. A ty? Wyglądasz na zdrowego.
- Ponowna operacja nogi, za pierwszym razem źle się zrosła i czasem boli. Co się stało że tu trafiłaś?
Aneta opowiedziała całą historię Swych wakacji. Dobrze zrobiło jej wygadanie się przed kimś.
- Bosh. To brzmi jak scenariusz jakiegoś filmu. A w takich występuje jeszcze gwałt.
- Nie, tu nic takiego nie było.- Dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- Skoro był horror teraz powinna być bajka.
- Musi być bajka. Tylko ja z tymi szwami wchodzę jako bestia.
- I tak jesteś śliczna. - Maciek pocałował Anete w obolały polik i wstał. - Muszę już iść, jutro o tej samej porze?
- Ddobrze.- Aneta była zaskoczona, zaczęła odprowadzać nowo poznanego wzrokiem w górę schodów.
Wróciła do Swojego pokoju i odrazu poszła spać jakby z lżejszym sercem. Gdy wstała następnego dnia nie mogła uwierzyć co stało się wczoraj w nocy. Leżała myśląc o niedawnej rozmowie puki Leszek nie przyszedł do niej.
- Hej, jak się czujesz? - Usiadł koło niej i złapał ją za rękę.
- Lepiej. Gdzie inni?
- Później przyjdą.
W tej chwili przyszedł lekarz.
- Dzieńdobry, już rozpatrzyliśmy pani przypadek. Operacja prywatna odbędzie się w Otwocku w najlepszej klinice a następnie miesiąc w górach w sanatorium. W Otwocku pani wybierze które sanatorium najbardziej odpowiada. Jutro rano wyjazd. Dowidzenia.- Lekarz wyszedł zostawiając parę lekko zszokowaną.
- Konkretny.- Powiedziała a Leszek zaczął się śmiać.
- Czyli przez miesiąc nie będziemy się widzieć?- Mężczyzna szybko posmutniał.
- Damy radę, kochanie. Będę dzwonić.- Pocieszała go.
- Ale jak wrócisz zaczniemy życie razem, od nowa, tak?
- Tak, wszystko będzie dobrze. Tylko miło by było gdybyś coś napisał w tym czasie. Tune powinno ruszyć z nowymi siłami.
- Skoro tak uważasz.
Rozmawiali tak do 14. O tej godzinie Aneta wygoniła Leszka na obiad, a on nie wrócił sam.
- Cześć Anetka, jak tam? - Olivia była jak zwykle wesoła.
- Jutro mnie już tu nie będzie.- Aneta próbowała zrobić jak najsmutniejszą minę.
- Co?!
- Jutro jadę na operacje. - Chora zaczęła się śmiać gdy przyjaciółka ze stanu wielkiego ździwienia-strachu zaczęła oddychać szybciej.
- Wariat z Ciebie, chcesz żebym na zawał zeszła?
- Wiesz że Cię kocham?
Leszek na te słowa chrząknął.
- Cicho bądź, byłam pierwsza!- Olivia mówiąc to przytuliła się do przyjaciółki.
Tak wizyta trwała do 18, w tym czasie przyszła też Marta i Natalia z parteramia.
- Natalia, już pogodzeni?- Spytała wesoła Aneta.
- Tak, po tym co się stało zrozumieliśmy że jesteśmy Sobie potrzebni. - Natalia była uśmiechnięta i przytuliła się do Adama.
Następnie czekała 5 godziny z małym telewizorem na spotkanie, by również się pożegnać. Wyszła o umuwionej godzinie na schodki i usiadła wdychając zapach papierosów, choroby i lekarst które niby mają polepszyć świat.
- Cześć!- krzyknął z góry Maciek a Aneta podniosła głowę do góry i uśmiechnęła się. Po chwili chłopak siedział przy niej i przywitał ją uściskiem.
- Dziś ostatni raz gdy możemy rozmawiać. - Poinformowała Aneta z lekko smutną miną.
- Czemu?
- Jutro wyjeżdżam na operację.
- Dobrze, to życzę żeby się udała.
Rozmawiali 2 godziny, o wszystkim. Aneta bardzo polubiła blondyna, a zwłaszcza jego oczy i zapach. Gdy mieli się pożegnać dziewczyna przytuliła chłopaka a on to odwzajemnił, rozeszli się ze smutkiem w oczach i sercach, że już nigdy mogą się nie spotkać.
---------------------------
Wesołych świąt! A oto prezent Bożo Narodzeniowy dla Oliwii :*
piątek, 22 listopada 2013
Rozdział 15
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 14
Kuba wstał pierwszy. Przytulił jeszcze śpiącą Olivie i wyszedł do kuchni. Dzikusy... Dzikusy za ścianą. Pomyślał i zrobił Sobie kawę. Po chwili przyszła też Olivia. Ubrana w za dużą koszulę, stanęła przez chwilę w drzwiach i też zrobiła Sobie kawę. Usiadła naprzeciw Kuby z kubkiem. Ten uśmiechnął się zalotnie i falował brwiami.
- Nie.- zaśmiała się dziewczyna.
- Dobrze, nie będę namawiać. Wczoraj byli wyjątkowo głośno, nie wyspałem się.
- Ja też. Ale dziś dzień wolny, można poleniuchować. Jeszcze pójść spać.
- Sam nie idę.
- Boisz się?
- Wolę z Tobą.
- Słodko. To chodźmy.
Olivia już wstala gdy do kuchni weszedł Leszek. Wziął ze stołu niedopitą kawę Olivi i wypił resztki z kubka. Kuba i Olivia patrzyli się na niego z ciekawością i zaskoczeniem.
- No co? - Spytał Leszek robiąc Sobie kolejną kawę i nie wytrzymując tego wzroku utkwionego na nim.
- Nic nic- odpowiedział z uśmieszkiem Kuba.- Tylko następnym razem bądźcie trochę ciszej, ludzie chcą spać.
- Dobrze, następnym razem się ograniczymy. - Leszek usiadł na wcześniejszym miejscu Olivi i z uśmiechem patrzył się na Kubę.
- Jeszcze Sobie pogadamy! - Kuba wstał i wyszedł z kuchni. Na jego miejsce usiadła Olivia.
- To było całkowicie z jej woli?- zapytała trochę wystraszona. Leszek spoważniał.
- Tak, nie bój się. Nie zrobił bym jej krzywdy. Sama mnie tym zaskoczyła.
Olivia odetchnęła i uśmiechnęła się. Wyszła z kuchni zostawiając Leszka samego. Ten po wypiciu kawy poszedł do sklepu po rzeczy do śniadania które zaniósł Anecie do łóżka.
- Dzień dobry królewno. - Obudził ją pocałowaniem w czoło. Położył tacę ze śniadaniem na szafce nocnej.
- Oh, dzień dobry królewiczu. - Odpowiedziała i spojrzała na śniadanie.- A mówiłam Ci już że Cię bardzo kocham?
- Wczoraj w nocy chyba 4 razy. A propo, Kuba coś narzeka że za głośno byliśmy.
Aneta zaniosła się donośnym śmiechem i wzięła tacę na kolana.
- Czyli Olivia już wie. I tak była by to pierwsza osoba której bym opowiedziała.
- Ej ej co opowiedziała? I smacznego.
- Tylko tyle że było cudownie.
Dziewczyna wysłała całusa i zabrała się za śniadanie.
Po śniadaniu Aneta wyszła przed domek i cieszyła się piękną pogodą. Po chwili z domku obok wybiegły Marta i Natalia. Rzuciły się na przyjaciółkę z szybkością.
- Gratuluję! - krzyknęła Marta przytulając Anetę.
- Nareszcie. - Zaśmiała się Natalia.
- Ale o co Wam chodzi? - Spytała zdezorientowana Aneta, była zaskoczona tym wydarzeniem.
- Oj nie udawaj. Wiesz o co nam chodzi. Wczoraj chyba wiele się działo. - Marta na chwilę spoważniała i znów zaczęła się śmiać.
- Oh, tak... No co mogę powiedzieć...
- Jak nie chcesz to nic nie mów.
- Nie nie, chcę tylko trudno mi to określić.- Aneta zaczęła śmiać się razem z przyjaciółkami. W nadal świetnych humorach poszli na plażę która o 11 była już zatłoczona.
Tego dnia odpoczywali, czasem wygłupiali się, lecz nie wszyscy razem, jak na początku....
Minęło 6 dni. Właściciel hotelu nie odzywał się do nich. Spędzili ten prawie tydzień w kratkę; jeden dzień czytali a następny spędzali na plaży odpoczywając. Aneta i Leszek starali się coraz ciszej zachowywać w nocy. - Dzień dobry kochanie. Wstajemy, jest 11 a mamy wyjść o 12.
- Witam.... - Aneta odpowiedziała skulając się w łóżku.
- Kotek, co się dzieję?
- Dziś nie idę z Wami, źle się czuję.
- Czyli zostaje przy Tobie.
- Nie, proszę nie... Idź, ja może trochę poczytam. Może coś napiszę.
- Nie ma mowy! Zostaje z Tobą.
- Leszek, Proszę Cię. Tylko jak pójdziecie na miasto to coś dobrego mi kup.
- Jesteś pewna?
- Tak. Leć. - Aneta uśmiechnęła się trochę usilnie i pomachała partnerowi na pożegnanie. Poleża jeszcze dłuższą chwilę i poszła zaparzyć sobie herbaty. Około 13 czuła się już trochę lepiej. Cieszyła się z tego że może chwilę pozostać ona ze Swoim osobistym i wewnętrznym 'ja'. Zaczęła pisać coś ns kartce 'Jesteśmy nicością, potykając się o własną nieświadomość...." O 14 wyszła przed domek i postanowiła że gdy Adam wróci weźmie od niego gitarę i coś skomponuje. Patrząc się w piękne niebo i bujną zieleń oczyszczała się z wszystkiego co złe. Gdy już czuła się w połowie naładowana obok niej przeleciał kamień owiniety w kartkę. Dziewczyna przestraszyła się trochę lecz podeszła do kamienia i wzięła kartkę. To co było tam napisane przyprawiło ją prawie o zawał:
"JUŻ CZAS"
Gdy ostatnio kamienie same latały nie było to dobrym znakiem. Zresztą, od kiedy latające kamienie wróżą coś dobrego. Wolała zostać w domku i tak też zrobiła. Zauważyła że jedna z najważniejszych książek o tajemnicy była u niej więc zaczęła ją czytać. Po 1,5 godziny czytania zasneła na łóżku.
Gdy obudziła się zobaczyła swoje i Leszka rzeczy w strzępach. Formowały one drogę. Coś ją tkneło by poszła po niej. Prowadziła ona do łazienki. Na lustrze, czerwoną szminką którą pożyczyła od Marty, było napisane: 'Dziwka' . Nie zauważyła że drzwi były już wcześniej otwarte a za nimi stał Wojtek.
- Co ty tu robisz?- spytała bez namiętnie chodź widziała że jej były trzymał w ręku nóż.
- Piękne przywitanie. Ile to czasu minęło? Prawie miesiąc ,chyba.- Odpowiedział i zaśmiał się histerycznie. Ciągle przybliżał się do dziewczyny.
- Co chcesz?
- Sprawiedliwości... kochanieeee, żałośni jesteście.
- I nadal Cię nie rozumiem- pytała już ze strachiem w głosie, były był z nożem niebezpiecznie blisko. Jeden zamach.
- Nadal nie wiesz o co mi chodzi? A taka inteligentna byłaś, podobno. Chodzi o Ciebie i tego Twojego fagasa.
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Boisz się że pocharatam Ci buźke ? I co, wtedy on by Ciebie już nie kochał. Popatrz co on mi zrobił!
Wojtek przygwoździł Anete do umywalki tak że między nimi nie było luki. Aneta miała bardzo bliski obraz przekrzywionego nosa i szwu na policzku.
- Ładnie mnie załatwił. Nie prawdaż? Nadszedł czas zemsty, obiecany. Będziecie cierpieć razem. Dziwka i jej skutasiały chłoptaś.
Chłopak podwinął jej koszulkę i położył rękę na biodrze. Dziewczyna próbowała się jakoś wyrwać lecz bezskutecznie.
- Co? Nie mów że nie pamiętasz jak to uwielbiałaś. Te wspólne chwile w których byłaś taka słodka.
- To już minęło! Zrozum! Daj mi żyć normalnie! Zostaw mnie i moich przyjaciół!- wykrzyczała mu w twarz.
Wojtek cofnął się trochę, dziewczyna wyprostowała się. Chłopak uderzył z całej siły w policzek. Aneta upadła.
- Jesteś szmatą.
Złapał ją za ramię i próbował podnieść. Gdy ona sama wstała pod wpływem ciągnięcia została zaprowadzona do salonu i usadowiona na krześle. Chłopak wyciągnął sznur i przywiązał ją.
- Nóż ciągle Cię obserwuje, uważaj. I bez numerów, wiesz co za to czeka. Nie grzeczną dziewczynkę możesz udawać w nocy, w łóżku. Brzydze się Tobą, zawsze tak mądrze mówiłaś 'po ślubie' albo po Twojej 20' stce. I co on takiego w Sobie ma że wskoczyłaś mu do spodni.
- Skąd to wogóle do cholery wiesz?
- Zasłania się okno. Zwłaszcza gdy nie wiesz kto mieszka w pobliżu. Gdzie ty masz telefon... Jak zwykle w kieszeni.
Powiedział to i wyciągnął jej telefon.
- Widzę że nie masz go zapisanego jako kiełbaska, a myślałem że jesteś bardziej sentymentalna. To zadzwonimy do Twojego 'Leszeczka'.
Aneta nie mogła uwierzyć we wszystko co dzieję się dookoła. Bała się nie tyle o Siebie co o Leszka.
- Pan parówa? Zostawiłeś swoją sex laleczke bez ochrony a to może źle się skończyć. Masz być za maksymalnie pół godziny albo moje maleńkie ostrze pocharata jej słodką buźke. I bądź Sam, nie muszę Ci mówić co się stanie jeżeli mnie nie posłuchasz.
Zakończył połączenie i usiadł na łóżku kładąc nóż obok siebie.
- Te wszystkie lata, obietnice a okazałaś się zwykłą szmatą- schował głowę w dłoniach.- Na początku cholernie bolało. Musiałem odpocząć, odreagować. - Wstał, wziął nóż i zaczął chodzić z kąta w kąt.- Przyjechałem nad morze, myślałem że poznam kogoś, zapomnę. A tu niespodzianka, widziałem Was na rynku. Młodzi, szczęśliwi a obok motocykle. Czy to nie Twoje marzenia....? Odpowiadaj! - Uderzył dziewczynę w policzek.
- Wojtek, proszę...
- Żałosna jesteś. Zawsze byłaś lecz nie widziałem tego, byłem zamroczony. Wracając do opowieści... Usłyszałem jak mówiliście o wyścigach. Pomyślałem 'zemsta przyjdzie wcześniej niż myślałem'. I pojechałem stopem za Wami. Wspaniale się ulokowaliście, między lasami. Wybiliście mnie z równowagi, te kamienie nie były planowane ale niezłego Wam stracha napędziłem. Po drodze jeszcze ta opona, ale to nie ważne. Wróciłem do Swojego domku, na 2 dni miałem spokój z Wami. I co tu widzę? Mam wspaniałych sąsiadów! W nocy wybrałem się na spacer, coś mnie tkneło i zobaczyłem przez okno jak się z nim pieszysz! - Wpadł w furie, przybliżył się bardzo do dziewczyny i delikatnie czubkiem ostrza rozciął jej policzek.- Suka musi być naznaczona.
Anecie łzy spływały po policzku i mieszały się z ciepłą krwią z rany. Cały bok twarzy pulsował bólem lecz ona milczała.
- Czekałem tylko do odpowiedniego momentu a ten jest wręcz idealny. To już minęło 15 minut. Niech się lepiej pośpieszy bo zastanie Cię w dość marnym stanie. Poczekamy razem, pobędziemy w ciszy, razem. Kiedyś tak to lubiłaś.
Dziewczyna nadal milczała, myślami była już daleko, w sali szpitalnej.
Po 10 minutach czekania i rzucania wyzwiskami przez Wojtka do drzwi zapukał Leszek.
- Twój fagas zdążył, jak miło.- Powiedział to, wstał z łóżka i ruszył w kierunku drzwi. Za nimi zastał osobę oczekiwną.
- Dawno się nie widzieliśmy. Zapraszam, mamy słodką niespodziankę.
Leszek szedł pierwszy a za nim Wojtek z nożem. Przybysz nie wiedział co zrobić gdy zobaczył swoją dziewczynę z całym zakrwawionym policzkiem i z krwią na ramieniu koszulki.
- Bez gwałtownych ruchów, pamiętaj, mój kompan Cię obserwuję. Trzeba przyznać że nieźle mu się udało z tym nacięciem.
- Czego od Nas chcesz? Pieniędzy?
- Pieniędzy? Moja duma nie zna wartości. Oj nie ma dla Ciebie krzesła, usiądź na łóżku i poprostu pamiętaj że to głupota mi się przeciwstawiać.
Leszek zrobił jak mu kazano.
- No i teraz mam Was wszystkich. Anetka już usłyszała historię- jak doszło do naszego spotkania. Ty nie musisz jej znać, nie lubię się powtarzać.- Wskazał na Leszka nożem- Tylko powiedz mi jedno, jak to jest z moją byłą w łóżku? Chyba nie aż tak źle żebyś wstydził się o Tym mówić?
- Nawet nie wiesz co straciłeś.-Odpowiedział oblizując wargi.- Nędzna kurewka na którą jedynie by Cię było stać nie zastąpi jej. Nigdy. Co ona wogóle w Tobie psychopato widziała?
- Morda szmaciarzu! - Wojtek uderzył z całej siły w twarz Leszka.- Pięść może nauczy Cię zbytnio nie podskakiwać.
Usłyszeli uderzenie drzwi. Leszek wstał:
- Może to wiatr? Pójdę zamknąć.
- Siedź! Żaden wiatr.
Zwracał się do Leszka ciągle wymachując mu nożem przed twarzą.
- A ty cicha niewiasto? Nawet nie piśniesz? Nocami tak chętnie to robisz.
Wojtek podszedł do Anety i zrobił jej drugie nacięcie tyle że głębsze. Rany tworzyły literę T.
- Taka dziwka jak ty zasługuje na więcej! Zapluta szmata!
Leszek nie mógł wytrzymać i wstał. Wtedy zza drzwi wybiegła Olivia i skoczyła Wojtkowi na barana. Wojtek próbując się bronić machał nożem za Siebie i zaciął nogę Olivii. Ta pościła się i upadła. Leszek korzystając z dezorientacji napastnika zabrał mu nóż i uderzył z pięści w brzuch. Rzucił nóż w kąt pokoju i zaczął bić niemiłosiernie.
Po chwili do pokoju wszedł Kuba i widząc Olivie przyłączył się do przyjaciela. Następnie przyszła Natalia z Martą. Natalia miała już założone glany więc z Martą też coś dołożyły. Adam zadzwonił po pogotowie i policję.
- Dobra, koniec tego dobrego. Już chyba psychol zrozumiał Swój błąd.
Gdy wszyscy od niego odeszli skulał się i nie mógł nic z Siebie wydusić. Aneta straciła tyle krwi że zemdlała.
Obudziła się w łóżku szpitalnym. Obok niej siedziała Olivia.
- Nareszcie Aneta! Jak polik?
- Co nareszcie? Chyba dobrze. Nic nie czuję.
- Znieczulenie... 2 dni przespałaś. Miałaś operację.
- Znowu szpital... A co z Tobą? Co z Wojtkiem? Gdzie są wszyscy?
- Mięsień mi delikatnie nadciął więc nie mogę się wysilać puki nie zrośnie się i ogólnie dobrze. Wojtka zabrali na komisariat, nóż wzięli jako narzędzie przeciw oskarżonemu więc nie będzie problemu. I właśnie teraz odbywa się rozprawa i wszyscy na nią pojechali już jakieś 2 godziny temu to może niedługo wrócą. I jeszcze jedna sprawa....
- O co chodzi?
- Ten hotel, można powiedzieć że straszny hotel. Został zburzony. Jest tylko gruz po nim. Właściciel też zniknął razem z Naszymi pieniędzmi.
- Hmmmm... Nawet się z tego cieszę. Za dużo tego jak na odpoczynek wakacyjny. Teraz będziemy żyć tylko Swobodą.
-------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział prawdopodobnie jest jednym z ostatnich. Rozdziały w tym blogu będą teraz publikowane rzadziej (Wiem, dla niektórych to prawie nie realnie publikować rzadziej). Na ten czas będę głównie skupiać się na moim nowym projekcie- blogu http://this-is-evil-everything.blogspot.com/ i zapraszam na Niego.
- Nie.- zaśmiała się dziewczyna.
- Dobrze, nie będę namawiać. Wczoraj byli wyjątkowo głośno, nie wyspałem się.
- Ja też. Ale dziś dzień wolny, można poleniuchować. Jeszcze pójść spać.
- Sam nie idę.
- Boisz się?
- Wolę z Tobą.
- Słodko. To chodźmy.
Olivia już wstala gdy do kuchni weszedł Leszek. Wziął ze stołu niedopitą kawę Olivi i wypił resztki z kubka. Kuba i Olivia patrzyli się na niego z ciekawością i zaskoczeniem.
- No co? - Spytał Leszek robiąc Sobie kolejną kawę i nie wytrzymując tego wzroku utkwionego na nim.
- Nic nic- odpowiedział z uśmieszkiem Kuba.- Tylko następnym razem bądźcie trochę ciszej, ludzie chcą spać.
- Dobrze, następnym razem się ograniczymy. - Leszek usiadł na wcześniejszym miejscu Olivi i z uśmiechem patrzył się na Kubę.
- Jeszcze Sobie pogadamy! - Kuba wstał i wyszedł z kuchni. Na jego miejsce usiadła Olivia.
- To było całkowicie z jej woli?- zapytała trochę wystraszona. Leszek spoważniał.
- Tak, nie bój się. Nie zrobił bym jej krzywdy. Sama mnie tym zaskoczyła.
Olivia odetchnęła i uśmiechnęła się. Wyszła z kuchni zostawiając Leszka samego. Ten po wypiciu kawy poszedł do sklepu po rzeczy do śniadania które zaniósł Anecie do łóżka.
- Dzień dobry królewno. - Obudził ją pocałowaniem w czoło. Położył tacę ze śniadaniem na szafce nocnej.
- Oh, dzień dobry królewiczu. - Odpowiedziała i spojrzała na śniadanie.- A mówiłam Ci już że Cię bardzo kocham?
- Wczoraj w nocy chyba 4 razy. A propo, Kuba coś narzeka że za głośno byliśmy.
Aneta zaniosła się donośnym śmiechem i wzięła tacę na kolana.
- Czyli Olivia już wie. I tak była by to pierwsza osoba której bym opowiedziała.
- Ej ej co opowiedziała? I smacznego.
- Tylko tyle że było cudownie.
Dziewczyna wysłała całusa i zabrała się za śniadanie.
Po śniadaniu Aneta wyszła przed domek i cieszyła się piękną pogodą. Po chwili z domku obok wybiegły Marta i Natalia. Rzuciły się na przyjaciółkę z szybkością.
- Gratuluję! - krzyknęła Marta przytulając Anetę.
- Nareszcie. - Zaśmiała się Natalia.
- Ale o co Wam chodzi? - Spytała zdezorientowana Aneta, była zaskoczona tym wydarzeniem.
- Oj nie udawaj. Wiesz o co nam chodzi. Wczoraj chyba wiele się działo. - Marta na chwilę spoważniała i znów zaczęła się śmiać.
- Oh, tak... No co mogę powiedzieć...
- Jak nie chcesz to nic nie mów.
- Nie nie, chcę tylko trudno mi to określić.- Aneta zaczęła śmiać się razem z przyjaciółkami. W nadal świetnych humorach poszli na plażę która o 11 była już zatłoczona.
Tego dnia odpoczywali, czasem wygłupiali się, lecz nie wszyscy razem, jak na początku....
Minęło 6 dni. Właściciel hotelu nie odzywał się do nich. Spędzili ten prawie tydzień w kratkę; jeden dzień czytali a następny spędzali na plaży odpoczywając. Aneta i Leszek starali się coraz ciszej zachowywać w nocy. - Dzień dobry kochanie. Wstajemy, jest 11 a mamy wyjść o 12.
- Witam.... - Aneta odpowiedziała skulając się w łóżku.
- Kotek, co się dzieję?
- Dziś nie idę z Wami, źle się czuję.
- Czyli zostaje przy Tobie.
- Nie, proszę nie... Idź, ja może trochę poczytam. Może coś napiszę.
- Nie ma mowy! Zostaje z Tobą.
- Leszek, Proszę Cię. Tylko jak pójdziecie na miasto to coś dobrego mi kup.
- Jesteś pewna?
- Tak. Leć. - Aneta uśmiechnęła się trochę usilnie i pomachała partnerowi na pożegnanie. Poleża jeszcze dłuższą chwilę i poszła zaparzyć sobie herbaty. Około 13 czuła się już trochę lepiej. Cieszyła się z tego że może chwilę pozostać ona ze Swoim osobistym i wewnętrznym 'ja'. Zaczęła pisać coś ns kartce 'Jesteśmy nicością, potykając się o własną nieświadomość...." O 14 wyszła przed domek i postanowiła że gdy Adam wróci weźmie od niego gitarę i coś skomponuje. Patrząc się w piękne niebo i bujną zieleń oczyszczała się z wszystkiego co złe. Gdy już czuła się w połowie naładowana obok niej przeleciał kamień owiniety w kartkę. Dziewczyna przestraszyła się trochę lecz podeszła do kamienia i wzięła kartkę. To co było tam napisane przyprawiło ją prawie o zawał:
"JUŻ CZAS"
Gdy ostatnio kamienie same latały nie było to dobrym znakiem. Zresztą, od kiedy latające kamienie wróżą coś dobrego. Wolała zostać w domku i tak też zrobiła. Zauważyła że jedna z najważniejszych książek o tajemnicy była u niej więc zaczęła ją czytać. Po 1,5 godziny czytania zasneła na łóżku.
Gdy obudziła się zobaczyła swoje i Leszka rzeczy w strzępach. Formowały one drogę. Coś ją tkneło by poszła po niej. Prowadziła ona do łazienki. Na lustrze, czerwoną szminką którą pożyczyła od Marty, było napisane: 'Dziwka' . Nie zauważyła że drzwi były już wcześniej otwarte a za nimi stał Wojtek.
- Co ty tu robisz?- spytała bez namiętnie chodź widziała że jej były trzymał w ręku nóż.
- Piękne przywitanie. Ile to czasu minęło? Prawie miesiąc ,chyba.- Odpowiedział i zaśmiał się histerycznie. Ciągle przybliżał się do dziewczyny.
- Co chcesz?
- Sprawiedliwości... kochanieeee, żałośni jesteście.
- I nadal Cię nie rozumiem- pytała już ze strachiem w głosie, były był z nożem niebezpiecznie blisko. Jeden zamach.
- Nadal nie wiesz o co mi chodzi? A taka inteligentna byłaś, podobno. Chodzi o Ciebie i tego Twojego fagasa.
- Nie zbliżaj się do mnie!
- Boisz się że pocharatam Ci buźke ? I co, wtedy on by Ciebie już nie kochał. Popatrz co on mi zrobił!
Wojtek przygwoździł Anete do umywalki tak że między nimi nie było luki. Aneta miała bardzo bliski obraz przekrzywionego nosa i szwu na policzku.
- Ładnie mnie załatwił. Nie prawdaż? Nadszedł czas zemsty, obiecany. Będziecie cierpieć razem. Dziwka i jej skutasiały chłoptaś.
Chłopak podwinął jej koszulkę i położył rękę na biodrze. Dziewczyna próbowała się jakoś wyrwać lecz bezskutecznie.
- Co? Nie mów że nie pamiętasz jak to uwielbiałaś. Te wspólne chwile w których byłaś taka słodka.
- To już minęło! Zrozum! Daj mi żyć normalnie! Zostaw mnie i moich przyjaciół!- wykrzyczała mu w twarz.
Wojtek cofnął się trochę, dziewczyna wyprostowała się. Chłopak uderzył z całej siły w policzek. Aneta upadła.
- Jesteś szmatą.
Złapał ją za ramię i próbował podnieść. Gdy ona sama wstała pod wpływem ciągnięcia została zaprowadzona do salonu i usadowiona na krześle. Chłopak wyciągnął sznur i przywiązał ją.
- Nóż ciągle Cię obserwuje, uważaj. I bez numerów, wiesz co za to czeka. Nie grzeczną dziewczynkę możesz udawać w nocy, w łóżku. Brzydze się Tobą, zawsze tak mądrze mówiłaś 'po ślubie' albo po Twojej 20' stce. I co on takiego w Sobie ma że wskoczyłaś mu do spodni.
- Skąd to wogóle do cholery wiesz?
- Zasłania się okno. Zwłaszcza gdy nie wiesz kto mieszka w pobliżu. Gdzie ty masz telefon... Jak zwykle w kieszeni.
Powiedział to i wyciągnął jej telefon.
- Widzę że nie masz go zapisanego jako kiełbaska, a myślałem że jesteś bardziej sentymentalna. To zadzwonimy do Twojego 'Leszeczka'.
Aneta nie mogła uwierzyć we wszystko co dzieję się dookoła. Bała się nie tyle o Siebie co o Leszka.
- Pan parówa? Zostawiłeś swoją sex laleczke bez ochrony a to może źle się skończyć. Masz być za maksymalnie pół godziny albo moje maleńkie ostrze pocharata jej słodką buźke. I bądź Sam, nie muszę Ci mówić co się stanie jeżeli mnie nie posłuchasz.
Zakończył połączenie i usiadł na łóżku kładąc nóż obok siebie.
- Te wszystkie lata, obietnice a okazałaś się zwykłą szmatą- schował głowę w dłoniach.- Na początku cholernie bolało. Musiałem odpocząć, odreagować. - Wstał, wziął nóż i zaczął chodzić z kąta w kąt.- Przyjechałem nad morze, myślałem że poznam kogoś, zapomnę. A tu niespodzianka, widziałem Was na rynku. Młodzi, szczęśliwi a obok motocykle. Czy to nie Twoje marzenia....? Odpowiadaj! - Uderzył dziewczynę w policzek.
- Wojtek, proszę...
- Żałosna jesteś. Zawsze byłaś lecz nie widziałem tego, byłem zamroczony. Wracając do opowieści... Usłyszałem jak mówiliście o wyścigach. Pomyślałem 'zemsta przyjdzie wcześniej niż myślałem'. I pojechałem stopem za Wami. Wspaniale się ulokowaliście, między lasami. Wybiliście mnie z równowagi, te kamienie nie były planowane ale niezłego Wam stracha napędziłem. Po drodze jeszcze ta opona, ale to nie ważne. Wróciłem do Swojego domku, na 2 dni miałem spokój z Wami. I co tu widzę? Mam wspaniałych sąsiadów! W nocy wybrałem się na spacer, coś mnie tkneło i zobaczyłem przez okno jak się z nim pieszysz! - Wpadł w furie, przybliżył się bardzo do dziewczyny i delikatnie czubkiem ostrza rozciął jej policzek.- Suka musi być naznaczona.
Anecie łzy spływały po policzku i mieszały się z ciepłą krwią z rany. Cały bok twarzy pulsował bólem lecz ona milczała.
- Czekałem tylko do odpowiedniego momentu a ten jest wręcz idealny. To już minęło 15 minut. Niech się lepiej pośpieszy bo zastanie Cię w dość marnym stanie. Poczekamy razem, pobędziemy w ciszy, razem. Kiedyś tak to lubiłaś.
Dziewczyna nadal milczała, myślami była już daleko, w sali szpitalnej.
Po 10 minutach czekania i rzucania wyzwiskami przez Wojtka do drzwi zapukał Leszek.
- Twój fagas zdążył, jak miło.- Powiedział to, wstał z łóżka i ruszył w kierunku drzwi. Za nimi zastał osobę oczekiwną.
- Dawno się nie widzieliśmy. Zapraszam, mamy słodką niespodziankę.
Leszek szedł pierwszy a za nim Wojtek z nożem. Przybysz nie wiedział co zrobić gdy zobaczył swoją dziewczynę z całym zakrwawionym policzkiem i z krwią na ramieniu koszulki.
- Bez gwałtownych ruchów, pamiętaj, mój kompan Cię obserwuję. Trzeba przyznać że nieźle mu się udało z tym nacięciem.
- Czego od Nas chcesz? Pieniędzy?
- Pieniędzy? Moja duma nie zna wartości. Oj nie ma dla Ciebie krzesła, usiądź na łóżku i poprostu pamiętaj że to głupota mi się przeciwstawiać.
Leszek zrobił jak mu kazano.
- No i teraz mam Was wszystkich. Anetka już usłyszała historię- jak doszło do naszego spotkania. Ty nie musisz jej znać, nie lubię się powtarzać.- Wskazał na Leszka nożem- Tylko powiedz mi jedno, jak to jest z moją byłą w łóżku? Chyba nie aż tak źle żebyś wstydził się o Tym mówić?
- Nawet nie wiesz co straciłeś.-Odpowiedział oblizując wargi.- Nędzna kurewka na którą jedynie by Cię było stać nie zastąpi jej. Nigdy. Co ona wogóle w Tobie psychopato widziała?
- Morda szmaciarzu! - Wojtek uderzył z całej siły w twarz Leszka.- Pięść może nauczy Cię zbytnio nie podskakiwać.
Usłyszeli uderzenie drzwi. Leszek wstał:
- Może to wiatr? Pójdę zamknąć.
- Siedź! Żaden wiatr.
Zwracał się do Leszka ciągle wymachując mu nożem przed twarzą.
- A ty cicha niewiasto? Nawet nie piśniesz? Nocami tak chętnie to robisz.
Wojtek podszedł do Anety i zrobił jej drugie nacięcie tyle że głębsze. Rany tworzyły literę T.
- Taka dziwka jak ty zasługuje na więcej! Zapluta szmata!
Leszek nie mógł wytrzymać i wstał. Wtedy zza drzwi wybiegła Olivia i skoczyła Wojtkowi na barana. Wojtek próbując się bronić machał nożem za Siebie i zaciął nogę Olivii. Ta pościła się i upadła. Leszek korzystając z dezorientacji napastnika zabrał mu nóż i uderzył z pięści w brzuch. Rzucił nóż w kąt pokoju i zaczął bić niemiłosiernie.
Po chwili do pokoju wszedł Kuba i widząc Olivie przyłączył się do przyjaciela. Następnie przyszła Natalia z Martą. Natalia miała już założone glany więc z Martą też coś dołożyły. Adam zadzwonił po pogotowie i policję.
- Dobra, koniec tego dobrego. Już chyba psychol zrozumiał Swój błąd.
Gdy wszyscy od niego odeszli skulał się i nie mógł nic z Siebie wydusić. Aneta straciła tyle krwi że zemdlała.
Obudziła się w łóżku szpitalnym. Obok niej siedziała Olivia.
- Nareszcie Aneta! Jak polik?
- Co nareszcie? Chyba dobrze. Nic nie czuję.
- Znieczulenie... 2 dni przespałaś. Miałaś operację.
- Znowu szpital... A co z Tobą? Co z Wojtkiem? Gdzie są wszyscy?
- Mięsień mi delikatnie nadciął więc nie mogę się wysilać puki nie zrośnie się i ogólnie dobrze. Wojtka zabrali na komisariat, nóż wzięli jako narzędzie przeciw oskarżonemu więc nie będzie problemu. I właśnie teraz odbywa się rozprawa i wszyscy na nią pojechali już jakieś 2 godziny temu to może niedługo wrócą. I jeszcze jedna sprawa....
- O co chodzi?
- Ten hotel, można powiedzieć że straszny hotel. Został zburzony. Jest tylko gruz po nim. Właściciel też zniknął razem z Naszymi pieniędzmi.
- Hmmmm... Nawet się z tego cieszę. Za dużo tego jak na odpoczynek wakacyjny. Teraz będziemy żyć tylko Swobodą.
-------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział prawdopodobnie jest jednym z ostatnich. Rozdziały w tym blogu będą teraz publikowane rzadziej (Wiem, dla niektórych to prawie nie realnie publikować rzadziej). Na ten czas będę głównie skupiać się na moim nowym projekcie- blogu http://this-is-evil-everything.blogspot.com/ i zapraszam na Niego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)