Adam obudził się o 9, leżał sam w łóżko. Natalia była na dostawce i nadal spała. Chłopak popatrzył się czule na nią, i poczuł gniew. Ogromny gniew do Siebie " Spierdoliłem, znowu. " i uderzył z całej siły pięścią w łóżko. Wstał i wyjął książki które wczoraj znaleźli. Zaczął przeglądać strony "przypadek 4.8.2013" były one zapisane własnoręcznie, pochyłym i charakterystycznym pismem. Znowu schował książki, i zaczął chodzić po pokoju, nie mógł znaleść Sobie miejsca. Wyszedł na balkon i zaczął przyglądać się morzu. Ciągle był pogłębiony w myślach- czy to już jego życie takie będzie, ciągle samotny. Niezadowolony lub pokłócony. " Musiałem zrobić taką głupotę by ją docenić". Na balkon obok wyszedł Leszek.
- Witaj Adamie. Jak tam?
- Cześć, gorzej. Gorzej być nie może. A u Ciebie?
- Wręcz cudownie. Nadal obrażona ?
- Tak, i jakoś się nie zapowiada by odpuściła.
- Chodź na korytarz.
Adam szybko zrobił to, o co go przyjaciel poprosił. Po drodzę popatrzył na Natalie i wyszeptał 'my też będziemy szczęśliwi". Na korytarzy Leszek już czekał siedząc obok drzwi, Adam usiadł koło niego i powiedział :
- Chyba nie myliłeś się mówiąc że one zmienią Nasze życie, światopoglądy.
- Doceniłeś?
- Dopiero teraz.
- Lepiej późno niż wcale. Ja doceniłem pierwszego dnia, nie żałuję. Próbowałeś przeczytać coś ?
- Przejażałem jedną książkę. Wszystko napisane ręcznie, bardzo dziwne.
- Tu wszystko jest dziwne.
W tym momencie w stronę chłopaków podążał właściciel Hotelu.
- Przepraszam panowie z których pokoi?
Oni wstali i odpowiedzieli podchodząc do starszego mężczyzny
-36
-38
- Według danym mają państwo jeszcze 1 dobę hotelową, lecz z przyczyny znalezienia gniazda os proszę o szybkie wyprowadzenie się. Zadzwonimy gdy pozbędziemy się problemu lub wyślemy należności. To jeszcze 40 i 42....
- Tam powiemy im, to Nasi znajomi.- Zadeklarował Leszek.
- Dobrze, dziękuję. Tyle zamieszania, tyle problemów. Dziękuję dowidzenia. - Właściciel poszedł dalej przeglądając Swoje notatki.
- Gniazdo os? Przynajmniej będziemy mieli chwilę na przeczytanie tych wszystkich książek. - Powiedział Adam patrząc się w stronę oddalającego się właściciela.
- Przynajmniej z tej strony dobrze. No niedaleko tu są domki, chyba teraz to będzie najlepsze miejsce. Chodźmy do Kuby.- Leszek już ruszył w stronę drzwi 42, Adam kiwnął głową i ruszył za Nim.
Oliwia i Kuba spali jeszcze, a ich obudzenie nie należało do najłatwiejszych.
- Wstawaj popaprańcu! - wrzasął Adam do ucha Kuby.
- Kurwa, co? Demony ?- zapytał zaspany Kuba.
- Gorzej.- Odpowiedział Leszek.
- Osy! Wyprowadzamy się! Szybko!- zaczął panikować Adam i wybiegł z pokoju.
Olivia sturlała się na podłogę z hukiem ciągnąc za Sobą pościel.
- Jeszcze tego kurwa brakowało... - powiedziała zaspana robiąc z pościeli kulkę do której się przytuliła zamykając oczy.
- Szybko ogarnijcie dupy i jedziemy do domków.- Leszek wyszedł z pokoju Kuby i Olivii, a poszedł do pokoju Marty i Witka. Tam sprawa była o wiele łatwiejsza.
- Witek, wybawicielu światła, wstawaj.
- Dobra już, ale od rana nie wkurwiaj. Nie jestem bogiem.
-Odwala Ci, bożku, wstawaj, obudź Martę, i się pakujcie. Osy.
Leszek poszedł do Swojego pokoju, Aneta pewnie jeszcze słodko śpi, nic nie świadoma- pomyślał, i miał rację. Gdy zobaczył Swoją dziewczynę która spała, a dookoła niej były porozrzucane koce aż zrobiło mu się przykro na myśl obudzenia jej, lecz musiał to zrobić.
Pocałował ją w głowę i położył dłoń na pasie pieszcząc skórę której nie przykrywała koszulka Bon Jovi. Ta otworzyła oczy i wyszeptała " Co tam skarbie?" Ten tylko wbił się w jej usta. Chciał by przynajmniej ona zaczęła miło dzień, i to mu się udało. Gdy rozłączyli się Aneta rozłożyła się na łóżku rozanielona. I zaczęła śpiewać "przeleć mnie w tej koniczynie" i ciągle się śmiała, ta piosenka od dawna ją rozluźniała. Leszek usiadł obok niej
- Nie chce mi się szukać koniczyn ale chętnie zrobię to pierwsze.
- Oj głuptasie- zaświergotała i jak odbita sprężynka podleciała ustami do twarzy partnera i złożyła krótki całus. Leszek tylko popatrzył się na nią czule, nie chciał psuć jej wesołego poranka. A może tam będzie lepiej? Aneta uśmiechała się jak małe dziecko będące w kołysce i obserwowane przez rodzica, zaczęła wierzgać nogami śmiejąc się dziko.
- Słodka, nie miłe wieści.
Aneta spoważniała i wpół usiadła.
- Co się stało?
- W hotelu są osy, chcą żebyśmy szybko się wyprowadzili. Niedaleko są domki.
Aneta szybko wstała i zaczęła się ubierać. A następnie pakować walizkę.
- To nie jest przypadek. Może wtedy też to się stało. Wiesz, jakby otwarcie tajemnej groty początkuje dziwne wypadki, skutki. W tych domkach będziemy musieli przeczytać te książki, może zajrzymy do biblioteki? Jakieś stare gazety?
Dziewczyna ciągle biegała po pokoju ogarniąc go, Leszek ledwo nadążał za nią wzrokowo, a jej słów wogóle nie wyłapywał. Były dla niego jak mgła. Chciał znaleść koniczyne.
- Ej kotek, przytomny jesteś?
Aneta usiadła mu na kolanach zaraz po zasunieciu walizki.
- Ah, tak, tak oczywiście. Zgadzam się z Tobą. Ale musimy się już śpieszyć.
Dziewczyna popatrzyła na niego podejrzliwie. Do pokoju bez pukania weszła Olivia.
- Ludzie, pośpieszycie dupy, wszyscy już na Was czekają na korytarzu.
To okazało się tylko do połowy prawdą, Adamowi i Natalii zeszło się jeszcze trochę z wyjściem z pokoju. Adam był nieco smutny i miał... Strasznie czerwony policzek! Aneta podeszła delikatnie do Natali jak do nieokrzesanego zwierzęcia
- Za co dostał?
- Za delikatnie budził.
- Przez macanie chciał Cię obudzić?
- Nie, coś szeptał do ucha, a potem wargami mi musnął ucho i tak jakoś się zamachnęłam.
- Wariatka.
Tę cichą wymianę zdań przerwał Kuba który nadzorował wyniesienie już ostatniej walizki.
Zaraz po tym wszyscy już siedzieli w Lublinie i jechali ku domką.
- Jakie tam są podziały, na 2 osoby, na 4? - Spytał Witek bawiąc się Swoimi włosami które przerzucił na twarz.
- Chyba 4, nie mam pojęcia, totalny spontan. - Ogłosił Leszek próbując się uśmiechnąć, męczyła go trochę ta ciągłą niepewność. Aneta karciła się w duchu. To miały być ich wakacje na które zapracowali, a mi się zachciało rozwiązywać zagadki.
Właścicielem domków był starszy przemiły pan.
- Młodzi, młodzi, jak miło gościć, no 8 osobowych to nie mam, ale polecam 2 po cztery osoby. Tylko że w jednym domku jest para oddzielnych łóżek.
- Zgadzamy się.- Stwierdziła Natalia wiedząc że to dla niej najlepsze wyjście.
-Więc poproszę kogoś do formularzyka. I czujcie się jak u Siebie. - Uśmiech tego starszego człowieka podniósł na duchu resztę. Leszek poszedł za Nim a po chwili wrócił z dwoma kluczami.
- No, kto idzie do 9 ze mną i Anetą?- zapytał się łapiąc dziewczynę w pasie.
Oliwia rzuciła się na przyjaciółkę przytulając ją.
- Leszek, a pożyczysz mi ją na jedną noc? Dawno z nią nie spałam.
- Ej, co ja towar handlowy?- Oburzyła się Aneta śmiejąc się i przypominając Sobie swój pierwszy tydzień w Łodzi. Spała wtedy w jednym łóżko z Oliwią. A i tak pisały do Siebie na komunikatorach.
- A ja będę spał z Kubą? Jakoś mnie do tego nie ciągnie.
- Dobra, to który domek mamy? - Spytała zaspanym głosem Marta opierając głowę na ramieniu Natalii.
Leszek dał Witkowi klucze z numerem '6'
- Domki są obok Siebie. Wiedzę że niektórzy niewyspani.
Powiedział a Marta zjechała głową z ramienia Natali prawie nie upadając.
W domku była jedna kuchnia i jedna łazienka, 2 pokoiki których powierzenie 3/4 zajmowało łóżko. I mini salonik.
- Idealnie .- Stwierdził Kuba i rzucił się biegiem na łóżko. Aneta z partnerem przeszli do swojego pokoju które było odzielone jedynie ścianą. Drewnianą, tak jak zresztą prawie wszystko co tu było. Położyli się i spletli ręce.
-Kocham Cię.- Wydusiła po chwili Aneta zwracając głowę ku Leszkowi. Ten uśmiechnął się i również zwrócił głowę.
- Ja Cię mocniej. - Pocałował ją namiętnie i długo. - Może skoczymy na miasto na śniadanie i zaczniemy czytać którąś z książek?
- Tak tak kochanie, tylko jeszcze chwila. - Zamruczała Aneta zastanawiając się jak może uczynić te 'wakacje' Leszka milszymi. Położyła swoją głowę na jego ramieniu i zaczęła mu masować klatkę piersiową. Chłopak zaczął patrzeć się w sufit delektując się bliskością ukochanej.
Z transu wyrwało ich pukanie do drzwi.
- Chodźcie na miasto!- Zaczął drzeć się Kuba przez drzwi. Pewnie w domku obok już go usłyszeli. Aneta podpierając się łokciami wstała i zaczęła tapirować włosy. Otworzyła drzwi.
- Kubuś głodny?
- Bardzo, Piękna.- powiedział Kuba opierając się o ścianę ręką i uśmiechając się uwodzicielsko.
- To chyba nie muszę Ci mówić co masz zrobić.
- Rozebrać ?
- JA CIĘ ZARAZ ROZBIORĘ! - wykrzyknął Leszek nadal leżący.
- A może skocz po jajka, zrobię Nam jajecznice. Wkońcu mamy kuchnie.- Wpadła na pomysł Aneta.
- Aj Aj panie kapitanie.- I Kuba odszedł z zadowoleniem.
Po dobrym śniadaniu zebrali się w saloniku domku 6. Całe zebranie opierało się na czytaniu na głos książki. Pierwsza była o renowacjach więc zawiele się nie dowiedzieli przez cały dzień.
- Jest 17 a praktycznie niczego się nie dowiedzieliśmy.- Powiedział smutno Adam mający chęć rzucić książka o ścianę. Był sflustrowany.
- Adam, to dopiero początek, nie poddawajmy się- Powiedziała Aneta łapiąc Adama za rękę i uśmiechnęła się do niego chcąc dać pocieszenie lub jakąś ulgę.
- Na dziś koniec.
- To może pójdziemy na plażę? - Zaproponowała Olivia lekko zaspanym głosem. Inni pokiwali głowami.
O 18 byli na plaży. Chodź nie była to godzina szczytowa nadal na niej było dużo turystów. Po położeniu się na koce jedyną osobą która odrazu nie usneła na słońcu była Aneta. Ona zaczęła od nowa przemyślać odkrywanie tajemnicy podczas wakacji. Bała się że robi wielki błąd brnąc w to, i że inni będą mieli jej to za złe. Po godzinie boju we własnej duszy obudziła wszystkich i okrzykneła że idą na kolację. Towarzysze byli obudzeni jakby z transu więc tylko mruczeli coś pod nosem zwijając koce.
- No szybciej! Ile mam na Was czekać ?!- Aneta ciągle pośpieszała co nie dawało żadnych rezultatów. Gdy wreszcie się zebrali poszli do pubu i zamówili pizzę.
- Może coś do picia? Piwo?- zaproponowała kelnerka.
- Ja dziękuję.- Odmówiła Aneta mając Swój plan. Popatrzyła się wymownie na Leszka więc on też odmówił. Reszta zamówiła po piwie.
- Jutro chcę mieć wolne od tej całej tajemnicy. - Adam pił swoje 2 piwo.
- To poprostu jutro nic nie czytajmy.- Kuba odpowiedział unosząc ramiona.
- Tak... Chodźmy jeszcze na plażę. - Olivia podniosła się wskazując kierunek do morza.
Byli tam do 23 wpatrując się w opadające słońce a potem odbijący się księżyc. Ruszyli do domków, niektórzy nie wyspani, szli z wielkim zapałem w kierunku swych łóżek. Aneta szła powoli przyklejona do boku Leszka.
- Coś dzisiaj taka czuła jesteś.
-Bo Cię kocham. Co? Nie można?
- Misiek, można można.Tylko zaskakujesz mnie, codziennie.
- Przylepy, co tak wolno?- krzyknął z dala Adam będąc już przy wejściu na teren domków.
- Idź już Adam.- Odkrzyknął Leszek.
W drodze do domku nic więcej nie mówili. W pokoju Leszek odrazu rzucił się na łóżko.
- Kochanie, usiądź. Mam dla Ciebie coś.- zamruczała słodko Aneta. Leszek powoli usiadł na skraju łóżka.- A teraz zamknij oczy.- To też uczynił.
( Czytacie na własną odpowiedzialność )
Aneta usiadła okrakiem na Leszku całując go namiętnie. On otworzył oczy i złapał ją w pasie. Aneta zaczęła delikatnie podnosić się i opadać ocierając się o partnera. Leszek podłożył ręce pod jej pośladki i podniósł ją. Chwilę przytrzymał i rzucił na łóżko. Będąc na górze nie chciał przerywać pocałunku. Aneta zaczęła rozpinać jego koszulę i zdejmować co szybko jej się udało.
- Chcesz tego?- zapytał z błyskiem w oku.
- Chcę Ciebię.- Odpowiedziała odpinając mu pasek.
Aneta po chwili była już bez niczego tak jak Leszek. Zmieszał ją trochę widok męskiego przyrodzenia, lecz nie oglądała go zbyt długo. Jest bardzo delikatny. Pewnie nie chcę mnie skrzywdzić. Pomyślała i zamknęła oczy chcąc się rozkoszować chwilą. Na początku czuła się jakby wbijała się jej bielizna. Potem czuła ból- wbiła paznokcie w żebra partnera. Gdy weszła cała długość, odchyliła głowę do tyłu i wyprężyła piersi. Gdy czuła ruchy bioder partnera przesuwała paznokcie drapiąc go delikatnie. Stopami masowała mu z boku nogi. Piersi jej falowały, poczuła w Sobie ciepło zaczęła mruczeć i pojękiwać coraz głośniej. Jakby przez chwilę świat przyśpieszył i się zamazał. Gdy wróciła do Siebie leżała zdyszana i a obok niej Leszek.
- Ożenisz się ze mną?- spytał.
------------------------
Końcówka była na życzenie Patrycji - więc proszę Samobójczy chomiku. I jak zwykle podziękowania dla Oliwii.